Chiny miały swoje 5 minut

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-08-22 08:00

Fundusze inwestujące w Państwie Środka zarobiły w miesiąc nawet 7 proc. dzięki selekcji wśród spółek konsumpcyjnych.

Przez ostatni miesiąc indeks Shanghai Composite zwyżkował o 3,5 proc. W tym czasie najlepszy fundusz akcji chińskich, w przeliczeniu na złote, zyskał 7,1 proc. Stopa zwrotu byłaby dużo wyższa, gdyby nie osłabienie się dolara względem polskiej waluty.

FOT. Bloomberg
FOT. Bloomberg
None
None

— Ostatnie zwyżki na chińskiej giełdzie, choć nie tak spektakularne jak na GPW, były wynikiem poprawy nastrojów wśród inwestorów po publikacji lepszych danych dotyczących produkcji przemysłowej oraz wymiany handlowej — tłumaczy Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Jego zdaniem, odżyły nadzieje, że spowolnienie w drugiej gospodarce świata nie będzie już przybierało na sile, a czerwcowe obawy związane z ewentualnym pęknięciem bańki kredytowej i nieruchomościowej zeszły na plan dalszy wraz z normalizacją na rynku stawek depozytowych.

Zarządzający Andrew Sleeman i Philippe Brugere-Trelat z Franklin Templeton uważają, że spadek tempa chińskiego wzrostu ekonomicznego jest częścią procesu transformacji gospodarki zdominowanej przez inwestycje i eksport w kierunku opartej na konsumpcji. I to właśnie na tym wózku jadą fundusze akcji chińskich.

Fidelity China Consumer, który okazji do zarobku poszukuje wyłącznie wśród spółek konsumpcyjnych, przez ostatni rok zwyżkował o 20 proc., podczas gdy główny indeks w Szanghaju stracił 1,6 proc. Podobne spółki znaleźć można w portfelach prymusów z ubiegłego miesiąca, głównie z sektorów usług telekomunikacyjnych czy technologii informatycznych.

— Większość nowych inicjatyw rządowych to przyspieszenie dotychczas realizowanej polityki, m.in. promocji urbanizacji, która może stymulować wydatki konsumenckie. Naszym zdaniem, warto spojrzeć na sektor motoryzacyjny, a w szczególności na wysokie przychody w branży serwisowej i coraz większą dynamikę na rynku wtórnym. Inną interesującą branżą jest reklama, ponieważ coraz więcej przedsiębiorstw stara się dbać o świadomość marki — uważają specjaliści z Franklin Templeton.

Jarosław Niedzielewski zwraca jednak uwagę, że w obliczu zapowiedzi ograniczenia skupu obligacji przez Fed wzrosły obawy o przepływ kapitałów z rynków wschodzących do rynków rozwiniętych. Dlatego inwestowanie na giełdach krajów rozwijających się jest obecnie miejscem dla graczy o mocnych nerwach.

— O tym, jakie ryzyko wiąże się z inwestycjami w Chinach, świadczyć może dwutygodniowa przecena z połowy czerwca, która spowodowała 15-procentowy spadek indeksu giełdy w Szanghaju. Drugą stronę medalu pokazują potencjalne zyski, które mogliśmy oglądać na przełomie 2012 i 2013 r., gdy indeksy wzrosły o 25 proc. w 3 miesiące — dodaje Jarosław Niedzielewski.