Chiny znów namieszały na rynku miedzi

Ewa Bednarz
opublikowano: 2013-03-07 00:00

Wydawało się, że przecena miedzi poszła w zapomnienie i nadszedł czas na odbicie. Metal drożał od początku tygodnia… do wczorajszego popołudnia.

Miedź staniała w miesiąc o 6,5 proc., a w ubiegłym tygodniu znalazła się na plusie tylko raz. Czary goryczy dopełniły ostatnie, słabsze od oczekiwań, dane z Chin. Lutowe odczyty indeksów PMI dla przemysłu okazały się niższe od styczniowych i od prognoz. Wyliczyły to niezależnie Biuro Statystyczne Chin oraz HSBC i Markit Economics. Informacje te zachwiały nadzieją inwestorów, że Państwo Środka, które jest największym konsumentem miedzi na świecie, wychodzi na prostą. To również nie pierwszy raz, kiedy dane napływające z Pekinu zachwiały notowaniami metalu.

None
None

— Pozytywne publikacje dotyczące chińskiej gospodarki, które pojawiały się pod koniec minionego roku, spowodowały silne zwyżki cen surowca do poziomów z roku 2011. Ceny na giełdzie w Londynie wahały się przy 8 tys. USD za tonę aż do drugiej połowy lutego tego roku, kiedy nastąpiła korekta sięgająca 7,8 tys. USD — przypomina Maciej Leściorz, specjalista rynku CFD i Forex w City Index.

Dorota Sierakowska, analityk w DM BOŚ, podkreśla, że ten rok może być dla kupujących dużym wyzwaniem, ponieważ wyraźnie ma się zwiększyć produkcja miedzi, m.in. w Chile, które jest największym producentem metalu. Przewagi podaży nad popytem spodziewa się z tego powodu również Międzynarodowa Grupa Studiów ds. Miedzi (ICSG).

— Pierwsze tego oznaki są widoczne już w magazynie przy giełdzie metali w Londynie, gdzie zapasy wzrastają nieprzerwanie od ponad dwóch tygodni — podkreśla Maciej Leściorz.

Zapasy miedzi monitorowane przez LME wzrosły w tym roku już o 48 proc., do największego poziomu od października 2011 r. Jednocześnie o 55 proc. spadł popyt — do najniższego poziomu od czerwca ubiegłego roku. Nie wszyscy jednak nastawieni są do rynku miedzi pesymistycznie. W ostatnio opublikowanym komentarzu analitycy Goldmana Sachsa podkreślają, że obecne ceny miedzi są okazją do jej kupna i wbrew wskaźnikom chińskiego PMI spodziewają się, że popyt na metal w Chinach wzrośnie. Argumentem za takim rozwojem sytuacji jest sezonowość prac budowlanych.Ma ich teraz w Państwie Środka przybywać. Goldman Sachs stawia więc na wzrost notowań miedzi. Zgodnie z prognozami banku, metal ma zdrożeć przez najbliższe sześć miesięcy do 9 tys. USD za tonę. Oznaczałoby to wzrost kursu o 15 proc. Dorota Sierakowska uważa, że scenariusz ten jest zbyt optymistyczny, jeżeli weźmie się pod uwagę sytuację fundamentalną na rynku miedzi. Trafnie jednak przewidziała na początku tygodnia ożywienie popytu w perspektywie krótkoterminowej ze względu na chęć odreagowania po dużych spadkach.

OKIEM EKSPERTA

MACIEJ LEŚCIORZ

specjalista rynku CFD i Forex w City Index

Dalsze zachowanie cen w perspektywie pierwszego półrocza może w dużej mierze zależeć od polityki monetarnej Chin, a także od wpływu wprowadzonych w USA cięć budżetowych na gospodarkę tego kraju. W pierwszym przypadku istnieje ryzyko, że rząd Chin zmuszony będzie na zmianę luźnej polityki pieniężnej na rzecz znacznego jej zacieśniania, ze względu na rosnącą presję inflacyjną. Jeżeli te obawy się potwierdzą, wówczas ceny miedzi mogą notować jeszcze większe spadki. Wprowadzone na początku marca w USA automatyczne cięcia budżetowe, mimo braku reakcji inwestorów na nowojorskiej giełdzie, mogą w perspektywie najbliższych miesięcy doprowadzić do spowolnienia tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki, co również musiałoby się negatywnie odbić na cenach surowców przemysłowych.

Jak inwestować w miedź

W miedź można inwestować, zawierając transakcje instrumentami CFD (oferują je brokerzy, działający też m.in. na foreksie), kupując certyfikaty, notowane na GPW, oraz — pośrednio — kupując jednostki uczestnictwa w funduszach surowcowych (inwestują one nie tylko w miedź) oraz akcje KGHM (kurs nie naśladuje jednak idealnie notowań surowca).