"Październik jest wyjątkowym miesiącem dużej ofensywy legislacyjnej i rządu, i parlamentu. Nie możemy patrzeć na Pana Prezydenta, na urzędników kancelarii i wsłuchiwać się w ich opinie. Gdybyśmy to robili codziennie, to pewnie byśmy w ogóle opuścili ręce i nie przygotowali żadnego projektu i żadnego rozwiązania" - powiedział Chlebowski w wywiadzie dla radiowej "Jedynki".
Szef klubu PO zwrócił uwagę, że zarówno prezydent, jak i jego urzędnicy często, nie znając nawet konkretnych zapisów projektu ustawy, mówią wprost - publicznie i otwarcie - że będzie weto wobec danej ustawy.
"W tej sytuacji nie możemy się tym nadmiernie emocjonować, musimy pracować, przygotowywać i robić swoje. A odpowiedzialność za ewentualne weto w tej czy innej sprawie, oczywiście, spada na prezydenta" - podkreślił Chlebowski.
Polityk PO dodał "bardzo wyraźnie", że nie ma planów przeprowadzenia wcześniejszych wyborów. Nawet, gdy prezydent będzie wetował wszystkie trudne ustawy zgłoszone przez koalicję rządzącą.
"Wybory parlamentarne odbędą się za trzy lata, a koalicja PO-PSL została przygotowana i zaplanowana na 4 lata, na 4 lata został przygotowany duży program związany z różnymi reformami [...]. Zapewniam słuchaczy, że ta kadencja na pewno nie zostanie skrócona, pomimo tego, że nawet ważne ustawy nie wejdą w życie" - zadeklarował Chlebowski.
Jego zdaniem, rząd pracuje nad tym, co zrobić w przypadku, gdy w danym obszarze pojawi się weto prezydenta. Rząd będzie stosował wszystkie możliwe i dostępne rozwiązania, by swoje reformy przeprowadzić, choć raczej wykluczone jest rządzenie dekretami. Bardziej prawdopodobne jest odłożenie ich w czasie.
"Trzeba zaakceptować tę sytuację i pewne reformy odłożyć czasie o 2 lata. Po najbliższych wyborach prezydenckich parlament będzie miał jeszcze rok, by ewentualne ustawy, które zawetuje prezydent, przyjąć. Nie ma innej sytuacji, nie ma innego wyjścia" - wyjaśnił szef klubu PO, wyrażając jednocześnie przekonanie, że wybory prezydenckie w 2010 roku wygra Donald Tusk. (ISB)
lk/tom