Czytasz dzięki

Chłód ze Wschodu

Zwyczajny chuligański napad w Warszawie, którego ofiarą padło troje dzieci rosyjskich dyplomatów i towarzyszący im kolega, Kazach, nieoczekiwanie — za sprawą reakcji prezydenta Putina, który nadał mu rangę „nieprzyjaznego aktu” i żąda oficjalnych przeprosin — staje się na naszych oczach kolejną odsłoną odwiecznego konfliktu polsko-rosyjskiego. Tak przynajmniej wynika z komentarzy zbliżonych do Kremla mediów rosyjskich, które incydent określają jako „koniec historii”, „świadczący o tym, że oba kraje znajdują się w istocie w stanie przechodzenia od wojny informacyjnej do działań bojowych”. Czyżby więc należało oczekiwać rosyjskich tanków na naszych granicach? Ktoś tu chyba przesadził.

Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie
PB online
Poznaj „PB”
79 zł  7,90 zł  / miesiąc

przez pierwsze 3 miesiące

Chcesz nas lepiej poznać?

Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!

Rabat 30%
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł

Skorzystaj z 30% rabatu

Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok.

Zaoszczędzisz 285 zł.