Przywołane w tytule zdanie z „Wesela” Wyspiańskiego nabiera w XXI wieku nowego wymiaru. Polski rolnik coraz więcej inwestuje, surfuje po sieci i zarabia nie tylko na roli. Dowodzą tego badania Agribus zrealizowane przez agencję Martin & Jacob, która przebadała grupę 1000 rolników z dużych gospodarstw, liczących powyżej 15 hektarów. Symboliczne są dane dotyczące dostępu do internetu.



— O ile w 2005 r. 14 proc. rolników deklarowało korzystanie z internetu, to w 2012 r. było to 82 proc. Globalna sieć zbliżyła rolników do siebie — rozkwit przeżywają portale rolnicze, a na forach rolnicy aktywnie wymieniają się praktycznymi informacjami. Są też coraz bardziej wykształceni — w 2008 r. 4 proc. z nich miało wyższe wykształcenie rolnicze, a w zeszłym 11 proc. — twierdzi Andrzej Wojtuń, szef działu badań w agencji Martin & Jacob.
— Nie ma obecnie drugiej grupy społecznej, w której tak dynamicznie przyrastałoby wykorzystanie internetu. Widzimy to zarówno po ruchu na naszej stronie, jak i po ogromnej popularności rolniczych forów internetowych. Rolnicy wymieniają tam opinie na temat maszyn i wyrobów, ale też piszą, czego potrzebują. Dla każdego producenta to cenne źródło informacji — mówi Karol Zarajczyk, wiceprezes Ursusa.
— Rolnicy mają mało czasu, więc nie odwiedzają już tak chętnie targów, ale szukają informacji w sieci. Są to osoby na tyle dobrze prosperujące finansowo, że oczekują jak większość klientów, żeby o nich zabiegać i należycie obsługiwać — dodaje Daniel Janusz, prezes dolnośląskiego Feerum, produkującego m.in. silosy.
Zasiew optymizmu
W 2011 r. według GUS (brak świeższych danych) wszyscy rolnicy zainwestowali 4,3 mld zł. 1,6 mld zł poszło na budynki oraz maszyny, urządzenia i narzędzia. W ubiegłym roku padł rekord w sprzedaży maszyn rolniczych. Ciągników sprzedano 19,3 tys. (wzrost o 11 proc.), a przyczep o 34 proc. więcej. Martin & Jacob zapewnia, że dane znajdują też odzwierciedlenie w ocenie sytuacji materialnej dokonywanej przez rolników dużych gospodarstw. 48 proc. z nich ocenia ją pozytywnie, a 13 proc. negatywnie.
— Im większe gospodarstwo, tym większy odsetek rolników, którzy są zadowoleni ze stanów finansów. Rolnicy z optymizmem patrzą również w przyszłość — na pytanie, jak przewidują finansową przyszłość w ciągu najbliższych 12 miesięcy, 22 proc. z nich uważa, iż ich sytuacja materialna się poprawi, a blisko połowa badanych jest zdania, że się nie zmieni — twierdzi Andrzej Wojtuń.
Bogaci dzięki zbożom
Zakupom służyły dotacje unijne. Rolnicy wydają ją w głównej mierze na zakup środków do produkcji rolnej — nawozów (69 proc. badanych rolników), środków ochrony roślin (52 proc.), materiału siewnego (33 proc.) oraz maszyn i urządzeń do produkcji rolnej (30 proc.). W dopiero minionych latach wzrósł udział tych dwóch ostatnich kategorii.
— Im większy areał użytków rolnych, tym wyższy odsetek gospodarstw, które przeznaczyły pieniądze z dopłat bezpośrednich na budowę bądź modernizację budynków gospodarczych wraz z zakupem odpowiedniej infrastruktury — Andrzej Wojtuń. Według Daniela Janusza, to jednak nie dotacje, ale ceny zbóż pozwoliły rolnikowi na znaczne zyski, a więc inwestycje.
— Jeszcze 4-5 lat temu ceny zbóż były o połowę niższe — za tonę płacono 500 zł, a obecnie trwa trzeci rok z ceną ponad 1000 zł. Dla bardzo dużego gospodarstwa, czyli takiego liczącego ponad 100 ha, to poważny zastrzyk gotówki, nieporównywalny z dopłatą do hektara czy częściową dotacją inwestycji — twierdzi prezes Feerum.
Zdaniem Marcina Chrobota, prezesa Martin & Jacob, rolnicy wcześniej sceptycznie oceniali swoją sytuację ekonomiczną. — Obecnie znacznie bardziej optymistycznie spoglądają w przyszłość niż przed 2004 r. Coraz więcej jest wśród
rolników opinii, iż nie tylko gospodarstwa wielkoobszarowe mają rację bytu, ale również mniejsze — poniżej 50 ha, jeżeli tylko będą miały na siebie dobry pomysł i w bardziej efektywny sposób będą zarządzały posiadanymi zasobami — dodaje Marcin Chrobot. Andrzej Wojtuń wskazuje, że polski rolnik podejmuje też coraz bardziej racjonalne decyzje.
— Widać to choćby po specjalizacji produkcji. Kiedyś rolnik w danym roku uprawiał to, co się ostatnio dobrze sprzedawało. Tym sposobem powstawały tzw. świńskie górki — dodaje Andrzej Wojtuń.
OKIEM PRODUCENTA
Polskie przewagi
KAROL ZARAJCZYK
wiceprezes Ursusa
Nasi rolnicy nie podążają za modą, ostrożnie podchodzą do nowości. Dlatego na naszym rynku trudno jest zaistnieć nawet bardzo dużym producentom zachodnim, jak Kubota, Landini czy LS. Od wejścia do UE gwałtownie zwiększyły się przychody polskiego rolnika, więc zaczął szukać droższych maszyn. Te trafiały do nas z Zachodu, więc musieliśmy zacząć poważne inwestycje w badania i rozwój. Naszą przewagą nad międzynarodowymi koncernami jest znajomość specyfiki polskiego rolnika, który nie oczekuje jak ten na Zachodzie maszyn ze wszelkimi możliwymi nowinkami technicznymi, jak np. samojeżdżący ciągnik, ale w miarę prostego, niezawodnego urządzenia wysokiej jakości.
OKIEM BADACZA
Wieś nie jest taka biedna
PRZEMYSŁAW DWOJAK
dyrektor działu analiz klientów i strategii sprzedaży GfK Polonia
Na terenach wiejskich mieszka bardzo dużo osób — 14,8 mln — więcej niż w niejednym europejskim kraju. Populacja ta przyrasta szybciej niż w miastach i trend ten ma się utrzymać jeszcze przez kilka lat. Wieś nie jest taka biedna, za jaką uważają ją mieszkańcy miast. Dochody rzeczywiście są niższe, ale przyrastają w wyższym tempie. Polska wieś czerpie wzorce konsumpcyjne z miast (5 mln osób mieszka na wsi w okolicach miast), ma pieniądze i wydaje je w handlu nowoczesnym m.in. dzięki dynamicznej ekspansji sklepów dyskontowych.
44,3 mld zł Wypłaceniem takich pieniędzy rolnikom z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-13 chwali się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To najwięcej w UE. Niemcy wypłacili 2,8 mld zł mniej, a Francuzi 4 mld zł mniej.
87 KM Tyle wynosiła średnia moc ciągnika w 2004 r…
102 KM …a tyle w 2012 r.