Spotkałeś przedsiębiorstwo o takiej samej nazwie jak twoja? To jeszcze za mało, aby wygrać z nim w sądzie.
Dwa poznańskie sklepy, choć mają różnych właścicieli, nazywają się tak samo. Wielu poznaniaków sądzi, że należą do jednej sieci. Ciągle się mylą, bo spodziewają się na przykład w sklepie A promocji, które w rzeczywistości prowadzi sklep B.
Właściciel jednego ze sklepów, który — jak twierdzi — pierwszy otworzył biznes, żali się, że nie może przeprowadzić kampanii reklamowej, gdyż skorzystałby na niej także jego konkurent.
— Dochodzi tutaj do naruszenia prawa do nazwy. Sklep, który zgodnie z przepisami zaczął używać jej wcześniej, pozostaje w lepszej sytuacji — ocenia Krystyna Szczepanowska-Kozłowska, radca prawny z kancelarii Linklaters.
A co, jeśli istnieją sklepy o identycznej nazwie, ale jeden w Lublinie, a drugi w Gorzowie Wielkopolskim?
— Chociaż działają w tej samej branży, są raczej małe szanse, aby sąd nakazał jednemu z nich zmienić nazwę. Sprzedają na różnych rynkach lokalnych, na przeciwległych krańcach Polski, więc klienci nie zostają wprowadzeni w błąd — wyjaśnia Krystyna Szczepanowska-Kozłowska.
Ochrona sądowa
Nazwa czyni przedsiębiorstwa rozpoznawalnymi. W przypadku osób fizycznych jest nią imię i nazwisko, do którego mogą być dołączone dodatkowe elementy, a w przypadku osób prawnych, np. spółek — nazwa. Musi się ona różnić od używanych przez innych przedsiębiorców obecnych na tym samym rynku.
— Za podmioty działające na wspólnym rynku można uznać głównie te, które oferują takie same lub podobne towary czy usługi, ale też są obecne na tym samym terytorium geograficznym, np. województwa czy nawet kilku państw — wyjaśnia Krystyna Szczepanowska-Kozłowska.
Jeśli biznesmen spostrzeże, że ktoś bezprawnie używa podobnej nazwy, może żądać zaprzestania takiej praktyki. Według Lecha Gilicińskiego, radcy prawnego z kancelarii White & Case, powinien najpierw wysłać pisemne ostrzeżenie do podmiotu naruszającego jego prawa.
— Często to skutkuje. Jeśli nie, pozostaje sąd. W pozwie można żądać m.in. zaprzestania naruszenia praw do używania nazwy, a także odszkodowania na drodze cywilnej — dodaje Lech Giliciński.
Poza tym można także domagać się, aby naruszający prawo do nazwy złożył oświadczenie, które powinno poinformować klientów, że zostali wprowadzeni w błąd.
Lepiej sprawdź
Jest również druga strona medalu. Wybierając nazwę, warto upewnić się, czy przypadkiem nie naruszamy praw innych. Najszybciej uda się to sprawdzić w Krajowym Rejestrze Sądowym. Zawiera on dane m.in. przedsiębiorców, stowarzyszeń i spółdzielni.
— W rejestrze nie można zarejestrować dwóch takich samych oznaczeń przedsiębiorstw. Kiedyś było to możliwe. Inaczej z osobami fizycznymi prowadzącymi działalność oraz spółkami cywilnymi. Oni są wpisywani do ewidencji gminnych. Tutaj istnieje możliwość występowania przedsiębiorców pod tą samą nazwą — mówi Lech Giliciński.
Jako znak towarowy
Nazwę przedsiębiorstwa można chronić, zastrzegając ją w Urzędzie Patentowym RP jako znak towarowy. Ma to sens tylko wtedy, gdy zamierza się jej używać np. na produktach. Odpowiednie formularze rejestrowe znajdują się na stronie internetowej urzędu (www.uprp.pl). Opłata za złożenie podania rejestrowego wynosi kilkaset złotych. Przedsiębiorcy mogą wcześniej sprawdzić w urzędzie, czy jakieś oznaczenie nie zostało zarejestrowane jako znak towarowy.