Po męczącym Gerardzie Depardieu, nijakim Antonio Banderasie w reklamie BZ WBK pojawił się Chuck Norris. I tu spora niespodzianka, bo spoty z jego udziałem są jednymi z najzabawniejszych w całej serii kampanii promocyjnych z udziałemgwiazd, jakie bank ściągnął do Polski. Przekaz jest ważny, bo kredyt gotówkowy to produkt kupowany często impulsywnie, pod wpływem chwili.
Strażnik Teksasu zachwala, że w BZ WBK jest on szybki i dostępny. Łukasz Molenda, dyrektor ds. kredytów dla ludności w tym banku, zapewnia, że decyzja kredytowa zapada w 10 minut.
Co do dostępności, wyjaśnia, że BZ WBK jest w stanie obsłużyć klienta, który konkurenci odprawiliby z kwitkiem. Wszystko dzięki bardzo dobremu systemowi scoringowemu, który dokładniej prześwietla klienta niż w ramach standardowych rocedur.
Oczywiście wszystko za odpowiednią cenę. W reklamie bank zachwala „tani” kredyt. Tani jest jednak tylko dla wybranych klientów. Nożyce z oprocentowaniem zaczynają się od 5,99 proc. i rozwierają aż
do 20,99 proc. Najniższa stawka dostępna jest tylko dla klientów vipowskich. Klienci prestiżowi mogą liczyć na 11,99 proc. Tyle też jest w zasięgu wolnych zawodów.
Na 13,99 proc. bank skasuje pracowników sfery budżetowej. Innych klientów kredyt może kosztować znacznie więcej — nawet 35,7 proc. rocznie. Istnieje możliwość obniżenia kosztów. Jeśli klient dokupi do kredytu rachunek osobisty, kartę kredytową lub ubezpieczenie, zapłaci — w zależności od pakietu — niższą prowizję lub w ogóle.
Ofertę BZ WBK wyróżnia właśnie bardzo rozbudowana oferta dodatkowych produktów i dobrze pomyślany system zachęt do skorzystania z opcji obniżenia prowizji, wyraźnie nastawiony na „uproduktywnienie” klienta już na starcie. Jest to odwrócenie strategii stosowanej podczas kampanii z udziałem Gerarda Depardieu, kiedy bank płacił za każdy otwarty rachunek, zakładając, że koszty odbije sobie potem, sprzedając posiadaczowi konta inne produkty. BZ WBK chce sprzedać w tym roku 300 tys. kredytów gotówkowych, czyli o 15 proc. więcej niż w 2011 r.
Bank nie ujawnia, ile to będzie w ujęciu wartościowym. Na koniec ubiegłego roku portfel kredytów gotówkowych banku miał wartość 3,6 mld zł i było to o 15,2 proc. więcej niż w grudniu 2010 r.