Chwilówki opakowane w faktoring

opublikowano: 26-03-2018, 22:00

Finansowanie Coraz więcej fintechów oferuje mikrofirmom faktoring online. Tyle, że wielu ich produktom bliżej do krótkoterminowych pożyczek

„Wymieniamy twoje faktury sprzedażowe na gotówkę już dziś” — zachwala Finiata w swoich sloganach reklamowych. Finansowanie faktur w ostatnim czasie zyskuje na popularności w sieci. Jednak usługi niektórych przedsiębiorców, stojących za takimi biznesami, bardziej przypominają chwilówki niż faktoring.

Wojciech Czajkowski, założyciel Fandli, tłumaczy, że z chwilówką dla firm, a nie faktoringiem, mamy do czynienia m.in. wtedy, gdy o możliwości i cenie skorzystania z finansowania decyduje zdolność kredytowa klienta faktora.
Zobacz więcej

RÓŻNICA:

Wojciech Czajkowski, założyciel Fandli, tłumaczy, że z chwilówką dla firm, a nie faktoringiem, mamy do czynienia m.in. wtedy, gdy o możliwości i cenie skorzystania z finansowania decyduje zdolność kredytowa klienta faktora. FOT. SZYMON ŁASZEWSKI

Ryzyko w cenie

— Faktoringowe fintechy mają w ofercie produkty zbliżone do tradycyjnego faktoringu, ale są też takie, które bardziej przypominają firmy pożyczkowe — przyznaje Dariusz Steć, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów (PZF).

Dotyczy to szczególnie tych start-upów, które zapewniają faktoring cichy, w przypadku którego odbiorcy produktów i usług podmiotów korzystających z takiej usługi nie są informowani, że ich dostawcy korzystają z zewnętrznego finansowania, a pieniądze trafiają bezpośrednio na konto klienta faktora.

— Część faktoringowych fintechów oferuje zwykłą lichwę, podobną do tego, co dają firmy pożyczkowe. Płatność za fakturę następuje na rachunek faktoranta, a nie faktora. De facto — nie musi być nawet faktury, wystarczy oświadczenie, że ona istnieje. W efekcie przedsiębiorca dostaje po prostu kredyt obrotowy na drakońskich warunkach — tłumaczy bankowiec, od 20 lat związany z branżą faktoringową, który nie chce ujawniać swojej tożsamości.

Jego zdaniem, oferowanie faktoringu cichego mikroprzedsiębiorcom wiąże się z ogromnym ryzykiem.

— To bardzo wysublimowany produkt, przeznaczony tylko dla specyficznych klientów. Znane są przypadki związanych z nim wielkich wpadek, do których doszło poza Polską, dlatego większość faktorów go nie oferuje, a już na pewno nie małym przedsiębiorcom — mówi nasz informator. Wojciech Czajkowski, założyciel Fandli, tłumaczy, że żeby faktoring miał sens, pod uwagę powinna być wzięta cała transakcja udokumentowana fakturą.

— Pamiętajmy, że dopiero potwierdzona faktura staje się wartościowym dokumentem. A w Polsce poziom fraudów jest bardzo wysoki. W naszym systemie nawet kilkanaście procent zapytań o finansowanie to próby dokonania fraudu. Oszuści posuwają się nawet do wymyślania faktur — twierdzi Wojciech Czajkowski. Jego zdaniem, przedsiębiorcy oferujący faktoring cichy muszą to ryzyko uwzględniać w cenie produktu. A odpowiedzialność za brak zapłaty zrzucają na klienta.

— W przypadku faktoringu jawnego faktor w pierwszej kolejności poinformuje odbiorcę faktury o przejęciu wierzytelności.

Jeżeli spłata zadłużenia się opóźni, to od niego będzie domagać się uregulowania rachunku. Natomiast w faktoringu cichym rzeczywistym dłużnikiem pozostaje klient faktora — tłumaczy Wojciech Czajkowski.

Lichwa

Cichy mikrofaktoring online oferuje Finiata. Jego koszt to 3 zł plus VAT za każde 100 zł kwoty na fakturze za 30 dni finansowania. Sebastian Diemer, pomysłodawca Finiaty, w 2012 r. stworzył w Niemczech firmę Kredito, oferującą pożyczki osobom indywidualnym. Firma szybko urosła, mimo że krótko po starcie została posądzona o obejście niemieckiego ustawodawstwa przeciwko lichwiarstwu, sprzedając certyfikaty wiarygodności kredytowej, których koszt nie był odzwierciedlony w cenie pożyczki. Dlaczego teraz zdecydowała się na faktoring?

— Nie da się ukryć, że wchodząc na rynek finansowania działalności gospodarczej, firma przestaje podlegać pod restrykcje ustawy antylichwiarskiej. To daje nieograniczoną swobodę w zakresie kreowania cen. Np. fintech weźmie od klienta ok. 3-4 proc. miesięcznie od wartości faktury za faktoring bez przejęcia ryzyka. U nas będzie to maksymalnie 1 proc. miesięcznie. I to bez kosztów za opóźnienie w spłacie — mówi Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Bank Polska.

Jego zdaniem, większość faktoringowych fintechów nie byłaby w stanie spełnić wymogów ustawy antylichwiarskiej.

— Przykładem są odsetki za opóźnienie w spłacie, które nie mogą przekraczać 14 proc. rocznie, podczas gdy fintechy w takiej sytuacji naliczą klientowi prowizję w wysokości ok. 6 proc. miesięcznie, czyli 72 proc. rocznie. Ponadto w przypadku finansowania działalności gospodarczej klient nie jest chroniony w takim stopniu, jak w przypadku pożyczek konsumenckich. Wynika to z założenia, że osoba prowadząca działalność gospodarczą jest profesjonalistą i dlatego ma dużo większą swobodę w zawieraniu umów z różnymi podmiotami — mówi Paweł Kacprzak.

Jego zdaniem, warto też zauważyć, że klienci faktoringowych fintechów ze względu na swoją sytuację finansową nie mają szans na finansowanie w bankach.

Wciąż bez regulacji

Jak odróżnić faktoring od pożyczki? — Pożyczka to po prostu udostępnienie przedsiębiorcy pieniędzy z nadzieją, że w wyznaczonym terminie je odda. Nie jest ona w żaden sposób powiązana z faktyczną sprzedażą firmy. W faktoringu najpierw klient musi coś sprzedać, żeby móc potem fakturę scedować na faktora — tłumaczy Paweł Kacprzak.

Generalnie usługa faktoringu nie jest uregulowana oddzielnymi przepisami prawa, tak jak choćby umowa leasingu. Unormowane są jednak niektóre jej składowe, np. cesja wierzytelności przez Kodeks cywilny (art. 509-517). Podatkowo ten produkt podlega ustawie o VAT, natomiast w 1988 r. w Ottawie została uchwalona konwencja o faktoringu międzynarodowym, która go charakteryzuje.

— Faktoring musi spełniać warunki konwencji ottawskiej. Oferta Finiaty tego nie robi, ale usługi Invipay — już tak — uważa Paweł Kacprzak.

Ponadto, dzięki instytucjom takim jak Polski Związek Faktorów firmy same wypracowały standardy świadczenia usługi w zakresie samej jej istoty, a także cen i terminów płatności.

— W prawdziwym faktoringu świadczący usługę faktor wykupuje od klientów — faktorantów — wierzytelności, czyli należności z tytułu dostaw i usług dla kontrahentów. W przeciwieństwie do pożyczkodawcy faktor nie tylko przekazuje faktorantowi gotówkę, ale też przejmuje odpowiedzialność za należności, zarządzanie wierzytelnościami, weryfikację kontrahentów, monitorowanie opłaty faktury, a także, jeśli to konieczne, windykację należności — mówi Wojciech Czajkowski.

— Faktoring odnosi się przede wszystkim do relacji B2B, czyli jest finansowaniem faktur wystawianych przez firmę innej firmie. Ponadto czas finansowania w jego ramach jest dostosowany do warunków umowy klienta z kontrahentem, co ma odzwierciedlenie w terminie płatności na fakturze. Podmioty quasi-faktoringowe proponują sztywne, deklaratywne terminy spłaty, np. 30, 60 czy 90 dni, co czyni z usługi de facto pożyczkę, której spłatę uwiarygadnia faktura — tłumaczy Monika Woźniak, współżałożycielka Smeo. Jej zdaniem, z pożyczką mamy do czynienia także wtedy, jeśli na etapie analizy wniosku weryfikacji poddawany jest jedynie podmiot wnioskujący o finansowanie — podobnie jak w przypadku zwykłej analizy kredytowej.

— Natomiast analiza faktoringowa bada przepływy finansowe przedsiębiorstwa i samą transakcję, do której odnosi się faktura, oraz weryfikuje wiarygodność kontrahenta. W pożyczce liczy się klient i jego wypłacalność, a dla faktoringu kluczowa jest jakość współpracy klienta z kontrahentami — tłumaczy Monika Woźniak.

— Jeśli o możliwości i cenie skorzystania z danych usług faktoringowych decyduje zdolność kredytowa klienta faktora, najprawdopodobniej mamy do czynienia z „chwilówką dla firm”. W takim przypadku, w razie opóźnienia spłaty przez odbiorcę, ucierpi portfel albo zdolność kredytowa klienta faktora. Korzystanie z faktoringu nie wiąże się natomiast z utratą zdolności kredytowej — uważa Wojciech Czajkowski.

Zgodnie z potrzebami

Faktorzy zwracają uwagę, że oferowanie pożyczki „ubranej” w faktoring, szczególnie wtedy, gdy rynek dopiero się edukuje, prowadzi do dezorientacji przedsiębiorców, sprzyja utracie zaufania do instytucji finansowych, a przede wszystkim odbiera firmom szansę na skorzystanie z pełnego wachlarza korzyści, jakie niesie za sobą faktoring.

— Warto pamiętać, że polscy przedsiębiorcy mają — w porównaniu z firmami z innych europejskich państw — problemy z prawidłowym dobraniem narzędzi finansowych do swoich potrzeb. Wyspecjalizowane podmioty finansowe powinny zrobić wszystko, aby im w tym wyborze rzetelnie pomóc. Wszelka polityka zaciemniająca różnice między produktami na dłuższą metę jest strategią szkodliwą dla całego sektora finansów i dla MSP — twierdzi Monika Woźniak.

Tłumaczy, że w przypadku zakupu samochodu warto skorzystać z leasingu, natomiast nabycie długoterminowych środków trwałych najlepiej sfinansować kredytem inwestycyjnym. Natomiast w przypadku konieczności zabezpieczenia bieżącej działalności, czyli utrzymania płynności finansowej, najbardziej odpowiedni jest kredyt obrotowy lub faktoring.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Chwilówki opakowane w faktoring