Opera TFI dziękuje Krzysztofowi Mosce za współpracę, wychodząc z jego spółek.
Rozpada się jeden ze znanych tandemów z GPW. Krzysztof Moska i Opera TFI zapewniają, że to nic osobistego. Czy na pewno?
Krzysztof Moska i Opera TFI jako papużki nierozłączki? To już przeszłość. Fundusz sprzedał właśnie 35 tys. akcji Novity, zmniejszając pakiet z 6,12 do 4,74 proc. Wcześniej wyszedł z Lenteksu i Hygieniki. A jeszcze w pierwszych dniach lipca we wszystkich trzech firmach ze stajni Moski miał ponad 10-procentowe pakiety…
Z naszych informacji wynika, że decyzja Opery o rozwodzie z Moską zapadła właśnie na początku wakacji i miała związek z Pagedem. W czerwcu okazało się, że Krzysztof Moska ma 3,6 proc. akcji drzewnego holdingu. I że chce więcej. Na celowniku inwestora znalazł się pakiet należący do Edmunda Mzyka. Były prezes i największy akcjonariusz Pagedu nie mówił „nie”. Transakcja wydawała się być przesądzona, tym bardziej że Mzyk swoje akcje oddał w zarządzanie funduszowi Karolina FIZ z grupy… Opera TFI.
— Opera chciała 53 zł za walor Pagedu, Moska dawał 52 zł. Nikt nie chciał ustąpić i negocjacje zakończyły się wielką kłótnią. Maciej Kwiatkowski (prezes i większościowy akcjonariusz Opera TFI — przyp. red.) zdenerwował się na tyle że zapowiedział wyjście ze wszystkich wspólnych inwestycji — mówi członek zarządu jednej z firm Moski.
Jego słowa potwierdzają późniejsze wydarzenia. Już 11 lipca Opera zaczęła wychodzić z Hygieniki, a potem też Lenteksu i Novity.
Zbieg okoliczności?
Maciej Kwiatkowski nie chciał o relacjach z Moską rozmawiać, odsyłając nas do Tomasza Koraba, akcjonariusza i członka zarządu Opery.
— Decyzja o wyjściu z Lenteksu, Hygieniki i Novity nie jest skutkiem konfliktu personalnego. Zdecydowały względy fundamentalne. Wszystkie trzy spółki w wyniku działań restrukturyzacyjnych uwolniły proste rezerwy i poprawiły wyniki finansowe. Jednak to za mało, by uzasadnić obecne wyceny. Tym bardziej że otoczenie makroekonomiczne nie służy dalszej poprawie wyników. Chodzi przede wszystkim o silne umocnienie złotego, które nie sprzyja eksporterom — tłumaczy Tomasz Korab.
Zwraca on też uwagę na opóźnienie w fuzji Lenteksu i Novity.
— Konieczna jest jak najszybsza integracja. Tymczasem proces jest prowadzony tak, jakby nikomu do końca na tym nie zależało — mówi Tomasz Korab.
— Zgadzam się, że ta fuzja jak restrukturyzacja wszystkich spółek mogłyby przebiegać szybciej. Tyle że jeden człowiek, jadąc 90 km/h, mówi, że to za szybko, a inny, że za wolno — odpowiada Krzysztof Moska.
Zapewnia, że szefów Opery szanuje.
— Choć nie doszliśmy do porozumienia w sprawie Pagedu, to o konflikcie personalnym nie ma mowy — dodaje inwestor.
I on, i Tomasz Korab zarzekają się przy tym, że opuszczenie przez Operę wszystkich spółek Moski po fiasku negocjacji w sprawie Pagedu to… zwykły zbieg zdarzeń.
Strata Opery
Trudno w to uwierzyć. Przeczą temu choćby kulisy rezygnacji Opery z inwestycji w spółkę lotniczą Prima Charter (PCh), w którą wcześniej wszedł Moska.
— Po sporze w sprawie Pagedu Opera nie chciała za żadną cenę obejmować udziałów nowej emisji PCh. Tyle że wcześniej wpłaciła na nie 15 mln zł jako zadatek. A ten — zgodnie z prawem — przepada w przypadku rezygnacji. Fundusz mógł objąć udziały albo sprzedać prawa do nich z dużą stratą. „Na złość” Mosce wybrał to drugie — twierdzi nasz informator.
Według źródeł „PB”, prawa do walorów Opery przejął inny udziałowiec PCh — biuro podróży Exim Tours, płacąc za nie mniej niż 5 mln zł! Tomasz Korab nie chciał tego potwierdzić. Przyznał jedynie, że Opera na inwestycji w PCh poniosła stratę.
Inwestor Krzysztof Moska
O Krzysztofie Mosce głośno zrobiło się na początku 2006 r., gdy kupił spory pakiet Lubawy, Lenteksu i Protektora. Z planów budowy grupy kapitałowej jednak nic nie wyszło i pozostał tylko w akcjonariacie Lenteksu. Później zainteresował się Novitą i Hygieniką. Na jakiś czas zainwestował też — jak mówił „portfelowo” — w Erg i Sanwil. Spółki, których akcje kupuje Krzysztof Moska, szybko zyskują dużą popularność wśród większych i mniejszych inwestorów.
Mocna aria w funduszach
Opera TFI zostało założone w grudniu 2004 r. przez Michała Kwiatkowskiego, Tomasza Koraba i Krzysztofa Łękarskiego. To pierwsze w Polsce TFI niezależne od banku czy firmy ubezpieczeniowej. Ofertę kieruje do zamożnych klientów i instytucji. Opera zarządza 7 funduszami, w tym dedykowanym dla inwestora — Edmunda Mzyka.
Cechą wyróżniającą jest to, że kadra zarządzająca inwestuje w fundusze własne pieniądze, co ma być dodatkową motywacją do osiągania dobrych wyników. Dziś w grupie działa także dom maklerski i spółka zarządzająca portfelami na zlecenie.
1,61
mld złTakimi aktywami zarządza Opera TFI. Od początku roku wzrosły o blisko 1 mld zł.
92,5
mln złTyle wart jest pakiet Moski w Hygienice, Lenteksie i Novicie. Jeśli doliczyć kupione niedawno papiery NFI Jupiter, wartość portfela inwestora wzrasta do 109,7 mln zł.