Cięcie stóp to wciąż za mało

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 09-10-2008, 00:00

Mobilizacja największych banków zdołała powstrzymać falę spadków na światowych giełdach zaledwie przez półtorej godziny.

Po decyzji

banków centralnych

Mobilizacja największych banków zdołała powstrzymać falę spadków na światowych giełdach zaledwie przez półtorej godziny.

Rano rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że przeprowadzi częściową nacjonalizację najważniejszych banków. Chce przeznaczyć 200 mld GBP na pożyczki dla systemu bankowego i 50 mld GBP na dokapitalizowanie ośmiu największych banków. Wszystko po to, by przywrócić stabilność systemu finansowego.

Jednak bombą okazała się niespodziewana decyzja największych banków świata. O 13. naszego czasu banki centralne USA, Eurolandu, Wielkiej Brytanii, Kanady, Szwajcarii i Szwecji poinformowały, że obcięły stopy procentowe o 50 pkt bazowych. Zaskoczeniem była skala skoordynowanego przedsięwzięcia (stopy obniżyły też chińskie władze), jak i wielkość cięcia.

— To precedens, który świadczy, że jest przekonanie o wysokim zagrożeniu dla świata — komentuje Dariusz Rosati, europoseł, były członek RPP.

Po ogłoszeniu decyzji indeksy europejskich giełd poszły w górę, umocniły się też waluty rynków wschodzących. Radość trwała jednak bardzo krótko.

— Problemem jest brak zaufania uczestników rynku, a także osłabienie koniunktury w USA i strefie euro. Ani jednego, ani drugiego nie da się naprawić od ręki — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Jego zdaniem, niebawem będziemy świadkami kolejnych obniżek stóp, a także pompowania pieniędzy na rynek międzybankowy. Ekonomiści przestali też już wierzyć w październikową podwyżkę stóp NBP.

Według Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, wiceminister finansów, wczorajsza akcja bankierów centralnych może świadczyć o wygasaniu presji inflacyjnej i o zbyt wysokim poziomie stóp wobec perspektyw wzrostu gospodarczego. Globalny kryzys zmusił Międzynarodowy Fundusz Walutowy do obniżenia prognoz wzrostu na 2009 r. Analitycy funduszu przewidują, że światowa gospodarka rozwinie się w tempie 3 proc. (o 0,9 pkt proc. wolniej, niż przewidywano w lipcu) i wskazują na najgroźniejszy od 30 lat szok na dojrzałych rynkach finansowych.

Pary wystarczyło

Marcin Kiepas

analityk X-Trade Brokers

Wczoraj o godzinie 13.00 rynki zamarły. Takiej akcji jeszcze nie było. Największe banki centralne na świecie synchronicznie obcięły stopy procentowe. Wybuchła euforia. Inwestorzy rzucili się do kupowania, indeksy ruszyły na północ. Warszawska giełda w godzinę wzrosła o 3 proc. (z -2,4 proc. do +1,4 proc.). Podobnie zachowywały się inne indeksy europejskie, niemiecki DAX z -4,3 proc. wyszedł na zero, a francuski CAC40 z -4,5 proc. wzrósł do +0,7 proc. Na rynku walut też zawrzało. Euro zyskało prawie procent w stosunku do dolara, a złoty umocnił się o 1,38 proc. Euforia trwała tylko godzinę. Po 14.00 inwestorzy zaczęli wątpić, czy ta akcja wystarczy. Godzinę później rynki wróciły do wartości sprzed decyzji. Dlaczego tak się stało?

To synchroniczne cięcie stóp procentowych pokazało, że rządzący tego świata są zdeterminowani, by uspokoić rynki finansowe. Banki centralne wyciągnęły ciężką artylerię. Katalog narzędzi, które mogą przeciwdziałać kryzysowi, wyczerpuje się. Teraz wszystko zależy od Wall Street.

Jeśli Ameryka zakończyła handel na wyraźnym plusie, to mamy szansę, że w ostatnich dniach giełdy udeptały już średnioterminowy dołek. Wtedy przyjdzie czas na odreagowanie. Możemy się spodziewać wzrostów indeksów nawet o 20 proc. Jeśli giełdy w USA będą spadać, to oznacza pesymistyczny scenariusz. Możemy mieć powtórkę z 1987 r., gdy w słynny czarny poniedziałek amerykańskie indeksy spadły o ponad 20 proc.

Bartosz Krzyżaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu