Ciężarówka to wróg urzędnika

Marcin Bołtryk
opublikowano: 21-09-2006, 00:00

Decyzja Kazimierza Marcinkiewicza o zamknięciu stolicy dla ruchu ciężkich samochodów ciężarowych wywołała burzę w środowisku przewoźników.

Zakaz ma obowiązywać od godziny 6.00 do 22.00 na terenie całego miasta. Przepis wejdzie w życie już 15 października 2006 r. O problemie pisaliśmy tydzień temu. Od tego czasu niemal wszystkie ogólnopolskie organizacje przewoźników, a także duże firmy wystosowały do Kazimierza Marcinkiewicza i Ministerstwa Transportu listy protestacyjne.

Spedytorzy…

Polska Izba Spedycji i Logistyki (PISiL) reprezentująca środowisko branży TSL zaprotestowała, wysyłając list do Ministra Transportu.

„Planowany zakaz jest kolejnym ograniczeniem administracji państwowej nakładanym na firmy branży TSL, które przyczyni się do zwiększenia kosztów transportu przy braku jakiejkolwiek rekompensaty dla tych przedsiębiorców i ich klientów. Zarówno odbiorcy, jak i nadawcy zlokalizowani w centrum Warszawy mają godziny pracy dostosowane do ogólnie panujących norm, a zatem nie funkcjonują w godzinach nocnych. Brak natomiast dróg tranzytowych wyklucza alternatywne rozwiązania. Wprowadzenie zakazu przyczyni się jedynie do zwiększenia natężenia ruchu, hałasu i spalin poprzez podwojoną liczbę samochodów ciężarowych o masie poniżej 16 ton, które wjadą na teren miasta” — czytamy w liście wystosowanym przez PISiL.

…i przewoźnicy

Również Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) skupiające ponad 4 tys. przedsiębiorstw zdecydowanie protestuje.

„Firmy transportowe są przedsiębiorstwami zarejestrowanymi i działającymi w kraju na formalnie określonych podstawach prawnych. Opłacają podatki na rzecz budżetu kraju, jak również na rzecz samorządów lokalnych. Ponadto są jednymi z nielicznych jednostek gospodarczych opłacających podatki na rzecz gmin. W tej sytuacji utrudnianie im wykonywania swojej statutowej działalności jest co najmniej nieracjonalne. Ponadto przeniesienie ruchu pojazdów ciężkich na godziny nocne oznacza konieczność generalnej reorganizacji pracy nie tylko przewoźników, ale również firm nadających i przyjmujących ładunki. W obecnej rzeczywistości gospodarczej zakłady produkcyjne nie gromadzą zapasów, a nasze pojazdy dowożą materiały bezpośrednio na linie produkcyjne i również bezpośrednio odbierają towary z produkcji” — czytamy w liście ZMPD.

Z inicjatywy firm: Pekaes, FM Logistics, Masterlink, UPS, Tirsped, Wincanton i VOS Logistics powstał kolejny list protestacyjny, w którym przedstawiciele tych przedsiębiorstw piszą m.in: „(…) uprzejmie prosimy o możliwość wytłumaczenia Panu zawiłości działania linii drobnicowych, sieci dystrybucyjnych czy sortowni. Nasze wątpliwości potwierdzą także nasi klienci i wtedy będzie Pan mógł oszacować wielkość strat, jakie przyniesie Pański plan mieszkańcom, firmom i miastu. Równocześnie zwracamy Pańską uwagę na fakt, że sama idea byłaby słuszna, gdyby dotyczyła przejazdów tranzytowych, tu jednak rozwiązaniem jest budowa obwodnicy, a nie sezonowe zakazy. Przypominamy także o już obowiązujących w stolicy ograniczeniach, które chronią centrum miasta i określone jego obszary, równocześnie pozwalając mu normalnie funkcjonować. Pański pomysł wiąże się dla nas i setek innych firm z poważnymi konsekwencjami finansowymi. Nikt z nas nie wprowadzał do kontraktów zastrzeżeń dotyczących »jesiennych ograniczeń w stolicy«, więc należy przygotować się na kary za opóźnienia i utracone szanse biznesowe. Nie planowaliśmy również zmian w systemach i kosztach pracy, zwiększania załóg nocnych operacji, większych kosztów mediów, które nieuchronnie pojawią się w nocy. Nie podajemy tu konsekwencji, jakie dotyczą naszych klientów i ich odbiorców, ale i one powinny zostać wliczone do skutków decyzji o ograniczeniach w ruchu (…).”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu