Cimoszewicz: Sejm nie zajmie się górniczymi emeryturami

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-07-14 17:12

Sejm obecnej kadencji nie zajmie się już projektem nowelizacji ustawy emerytalnej, utrzymującej prawo górników do emerytury po 25 latach pracy pod ziemią - poinformował marszałek Włodzimierz Cimoszewicz, który spotkał się w czwartek z przedstawicielami górniczych central związkowych.

Sejm obecnej kadencji nie zajmie się już projektem nowelizacji ustawy emerytalnej, utrzymującej prawo górników do emerytury po 25 latach pracy pod ziemią - poinformował marszałek Włodzimierz Cimoszewicz, który spotkał się w czwartek z przedstawicielami górniczych central związkowych.

    Cimoszewicz wyjaśniał dziennikarzom, że nie wprowadzi projektu pod obrady Sejmu, ponieważ przyjęcie go kosztowałoby budżet państwa 26 mld zł, a ponadto w piątek, w Senacie głosowane będą poprawki do ustawy o emeryturach i rentach, których treść "sprowadza się niemal w całości do treści niedopuszczonego projektu ustawy".

    Tymczasem górnicy twierdzą, że projekt nie niesie ze sobą żadnych dodatkowych kosztów dla budżetu, a oni sami czują się "ograni przez marszałka" i na ostatni tydzień lipca zapowiadają manifestację w Warszawie.

    "Niedopuszczalne jest, aby jedna osoba w kraju decydowała o być albo nie być tysięcy osób, pracujących w warunkach szczególnych. Czujemy się oszukani" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej Dariusz Trzcionka z PZZ "Kadra".

    Natomiast przewodniczący Rady Krajowej Związku Zawodowego Górników Andrzej Chwiluk dodał, że górnicy nie walczą o nic nowego. "Te zapisy, o których mówimy w tej chwili, zna każdy, kto podpisywał kiedykolwiek umowę o pracy w górnictwie. Wiedzieliśmy wtedy na jakich warunkach, za jakie pieniądze i jak długo. Innymi słowy ktoś nam proponuje, żeby zmienić zasady gry w trakcie gry. My chcemy, żeby te zasady zostały utrzymane" - powiedział Chwiluk.

    Związkowcy niepokoją się o prawo do wcześniejszych emerytur, ponieważ zgodnie z przyjętą w 1999 r. reformą emerytalną w 2006 r. kończy się okres ich wypłacania. Zdaniem szefowej klubu SdPl Jolanty Banach, która w czwartek, po spotkaniu górników z marszałkiem zorganizowała konferencję prasową, oznacza to, że "osoby, które pracowały w szczególnych warunkach i szczególnym charakterze przed 1999 r. i nie nabyły uprawnień do wcześniejszych emerytur do końca 2006 r., zostały z niczym".

    "W to miejsce rząd proponuje wprowadzenie emerytur pomostowych albo rekompensat" - dodała Banach. Jednak - jej zdaniem - nowy rząd nie zdąży do 2006 r. z ustawą przygotowującą emerytury pomostowe.

    "W ciągu roku nie jest możliwe by na Komisji Trójstronnej nawet porozmawiać o stanowiskach i zawodach, które będą uznane za pracę w szczególnym charakterze i szczególnych warunkach. Po drugie: trzeba pamiętać, że ewentualne emerytury pomostowe muszą być wypłacane z funduszu celowego, który trzeba powołać w ZUS-ie, a po trzecie: wedle założeń rządu ten fundusz miałby być finansowany m.in. ze składek pracodawców. Ja już dziś widzę, jak pracodawcy cieszą się na dodatkowe ubezpieczenie społeczne" - podkreśliła Banach.

    Według szacunków Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, prawo do emerytur pomostowych obejmuje 1,2 mln osób.    Banach podkreśliła, że prawdą jest iż w Senacie zgłoszono poprawkę do znajdującej się tam ustawy o emeryturach i rentach, która ma przesunąć w czasie nabywanie uprawnień do wcześniejszych emerytur i rent do 2008 r., jednak "taki tryb przedłużania nabywania uprawnień emerytalnych może być uznany przez Trybunał Konstytucyjny (TK) za wadliwy".