Cinema City korzysta z mody

KAJ
27-04-2010, 00:00

Wyniki potentata kinowego napędza trzeci wymiar. W 2010 r. co kwartał pojawi się hit w 3D. Kryzysu nie widać.

Wyniki potentata kinowego napędza trzeci wymiar. W 2010 r. co kwartał pojawi się hit w 3D. Kryzysu nie widać.

Choć operator kin Cinema City International (CCI) ogłosi wyniki pierwszego kwartału tego roku dopiero w połowie maja, to wstępne wnioski są optymistyczne.

— Biznes kinowy wciąż jest w świetnej formie i my też to czujemy. Początek roku należał do kina w wersji trójwymiarowej, które przyciągnęło do kina wielu nowych widzów. Wyniki w górę ciągnął "Avatar" i "Alicja w Krainie Czarów". Pomaga też silniejszy złoty — tłumaczy Nisan Cohen, wicedyrektor finansowy CCI.

Chwila czy nawyk

Otwarty pięć miesięcy temu multipleks w krakowskim centrum handlowym Bonarka, czyli największe kino w Polsce z aż czterema projektorami 3D, generuje przychody na zakładanym wcześniej poziomie. Choć najlepszy okres dopiero przed nim. W tym roku jedynie 15 filmów na 280 będzie w technologii 3D, ale to i tak dwa razy więcej niż w 2009 r.

— Sukces "Avatara" zmienił myślenie producentów w Hollywood. Nam trójwymiar jest na rękę, bo podnosi średnią cenę biletu i przychody, przy czym inwestycja w technologię 3D pochłania ekstranakłady — podkreśla Nisan Cohen.

Na ryzyko związane z rozwojem popularności filmów w trzech wymiarach zwracają jednak uwagę analitycy. Ostrzegają, że dalszy lawinowy wzrost widzów na tego typu produkcjach nie jest przesądzony. 3D może być bowiem chwilową modą.

— Popularność 3D na pewno jest po części efektem nowości. Jednak pozytywny trend w sprzedaży biletów kinowych w naszej części Europy powinien się utrzymać ze względu na rozwój infrastruktury. Kina stają się dostępne dla ludzi z mniejszych miejscowości — uważa Adrianna Kocięda, analityk Espirito Santo Investment Poland.

Czechy stoją

W infrastrukturę, być może z większym animuszem niż dotychczas, zainwestuje zapewne rywal CCI, Helios, przejmowany właśnie przez Agorę. Na rynku może być ostrzej.

— Sieci kinowe rozpoczęły ekspansję w mniejszych miastach, co rodzi ryzyko konkurencji cenowej i walki o tego samego klienta. Choć z drugiej strony, kina otwiera się głównie w centrach handlowych, a więc z dala od konkurencyjnych obiektów — uważa Adrianna Kocięda.

W Czechach, gdzie wyniki CCI pokazują zastój rozwoju spółki, sytuacja jest mniej komfortowa.

— To rynek rozdrobniony między aż sześciu graczy. Żeby zdobyć jego kolejną część, musielibyśmy zdecydować się na przejęcie któregoś z rywali — tłumaczy Nisan Cohen.

Jak dodaje, spółka ma ku temu możliwości finansowe. Ostatnia transakcja sprzedaży działalności deweloperskiej CCI w Bułgarii za ponad 90 mln EUR pozwoliła szybko zredukować dług spółki. I tym samym otworzyła szybszą drogę do finansowania kredytem dużych inwestycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Cinema City korzysta z mody