Cinema City nie obawia się recesji

Karol Jedliński
opublikowano: 2009-05-19 00:00

Więcej widzów, więcej zysku, choć nieco skromniejsze plany. Spółka ma za sobą obiecujący początek roku.

Kina będą pełne, ale sieć będzie wolniej się rozwijać

Więcej widzów, więcej zysku, choć nieco skromniejsze plany. Spółka ma za sobą obiecujący początek roku.

Zysk Cinema City International (CCI) za pierwszy kwartał tego roku wzrósł o ponad 140 proc., przychody o ponad połowę.

— Nie odczuwamy negatywnych skutków spowolnienia gospodarczego na naszą działalność. Dobrze odebrane przez widzów filmy oraz nowo otwarte kina przełożyły się na bardzo dobre wyniki działalności kinowej — mówi Moshe J. Greidinger, prezes największego operatora kin wielosalowych w Europie Środkowo-Wschodniej i Izraelu.

Jak trwoga, to do kina

Znowu potwierdziła się branżowa zasada: jak trwoga, to na film. Do końca marca spółka zarobiła na czysto 9,7 mln EUR, a jej przychody sięgnęły 66,7 mln EUR. Wpływ na tak wyraźny skok wyników miała nie tylko wysoka frekwencja w kinach, ale także niedawne odsprzedanie reszty udziałów w centrum handlowym w bułgarskim Płowdiw funduszom GE Real Estate i Quinlan Private. To dało dodatkowo 30 mln EUR przychodów.

— Jesteśmy bardzo zadowoleni z pomyślnego rozliczenia tej transakcji, bo została sfinalizowana w bardzo wymagających warunkach rynkowych — przyznaje Moshe Greidinger.

Z działalności kinowej CCI miało 40,1 mln EUR przychodów, co oznacza wzrost o 6,1 proc. Sprzedało 6,9 mln biletów (wzrost 22 proc. rok do roku), z czego 4,4 mln biletów w Polsce (wzrost o 18,6 proc.). Bez uwzględnienia nowych otwarć, w porównywalnej liczbie sal kinowych, w minionym kwartale w polskich kinach CCI sprzedało o ponad 10 proc. biletów więcej. A kryzys?

— Przejawia się opóźnieniami w otwarciu nowych kin. Będzie ich w tym roku mniej niż pierwotnie planowano, bo deweloperzy wstrzymują lub opóźniają inwestycje. Co do frekwencji, to nie ma ścisłej korelacji między wzrostem lub spadkiem PKB a kondycją kin — zauważa Marcin Gątarz, analityk Unicredit CA IB Poland.

Cyfrowe wyświetlanie

W raporcie kwartalnym spółka przyznała, że "spowolnienie na rynku nieruchomości wydaje się wpływać na plany spółki". Chodzi głównie o Rumunię, gdzie CCI chciało otworzyć do końca roku 55 sal kinowych. Będzie o 23 mniej. Ponadto obniżyła się średnia cena biletu, i to prawie o 14 proc. — do 3,9 EUR. To jednak efekt słabego kursu walut rynków, na których działa CCI. Niezależnie od siły złotego, przychody z dystrybucji filmów w Polsce spadły dwucyfrowo: o 17,3 proc., jeśli liczymy w złotych, i 34 proc., jeśli w euro.

— To jednak segment biznesu CCI zależny od jakości filmów proponowanych przez producenta — ocenia Marcin Gątarz.

Kłopoty w Rumunii nie oznaczają, że wkrótce sieć kin spółki nie będzie znacząco większa.

— Planujemy otwarcie w tym roku 10 multipleksów ze 117 salami kinowymi. Przed nami bardzo dobre tytuły filmowe, włączając międzynarodowe superprodukcje wyświetlane w trójwymiarze. Zainstalowanie dodatkowych 50 projektorów cyfrowych do końca 2009 r. pozwoli nam je wyświetlać we wszystkich krajach, w których działamy — mówi Moshe Greidinger.

I dodaje:

— Prace nad naszym kolejnym projektem deweloperskim w Bułgarii, Mall of Ruse, idą zgodnie z planem i planujemy otworzyć go wraz z kinem Cinema City w drugiej połowie 2010 r.