Dariusz Michalczewski przekonuje, że zadał kolejny cios FoodCare, a firma odpowiada, że to nawet nie leciutkie uderzenie. Wczoraj krakowski sąd okręgowy przyznał byłemu bokserowi 2,5 mln zł za to, że FoodCare korzystał z oznaczenia Tiger po rozwiązaniu umowy licencyjnej. „(…) sąd zasądził jedynie 11 proc. żądanej przez Dariusza Michalczewskiego kwoty, w 89 proc. oddalając zgłoszone roszczenia (…) uwzględnił powództwo byłego boksera tylko w nieznacznym zakresie, uznając, że formuła odszkodowania zaproponowana przez powoda jest błędna pod każdym względem” — głosi oświadczenie FoodCare, który zapowiada, że najpewniej złoży apelację.
— Co do wysokości odszkodowania — będę rozważał odwołanie od tego wyroku. Korzyści odniesione z naruszenia moich dóbr osobistych przez FoodCare były zdecydowanie większe. Kara powinna być dotkliwa — mówi Dariusz Tiger Michalczewski.
To tylko jedno rozstrzygnięcie w wielu sporach toczących się przed sądami w całej Polsce. Najwyższy wyrok, jaki do tej pory zapadł, to wydany przez Sąd Apelacyjny w Krakowie, w którym przyznał on fundacji Michalczewskiego 15 mln zł, m.in. z tytułu zaległego wynagrodzenia z umowy promocyjnej wraz z odsetkami i kosztami. FoodCare przekonuje, że to ona jest twórcą marki i autorem komercyjnego sukcesu, a były bokser został zaproszony do współpracy jedynie jako ambasador produktu.