Cisza nad jeziorem

MONIKA WITKOWSKA
24-03-2016, 22:00

Moje inwestycje: Porzucił miasto dla zagubionego w lesie ośrodka wypoczynkowego na Podlasiu. Andrzej Jaworski, właściciel firmy Mediator Lex Serwis, zaangażował się nie tylko finansowo: zmienił życie swoje i rodziny.

W Rajgrodzie czas biegnie inaczej. Najpiękniejsze są tu zachody słońca, bo podwójne — drugi to odbity w tafli jeziora.

Dużo się dzieje.
Zobacz więcej

Dużo się dzieje.

Organizujemy nie tylko wczasy, ale też konferencje dla firm, spotkania integracyjne. Wypoczywali u nas i harleyowcy, i tancerze, którzy na kilka dni zamienili ośrodek w szkołę samby — opowiada Andrzej Jaworski, menedżer Ośrodka Szkoleniowo- -Wypoczynkowego Energetyk w Rajgrodzie. Piotr Męcik

— Wsiąkłem na dobre. Znam proboszcza, leśniczego i miejscowego piekarza. To zupełnie inne życie od tego, które dotąd wiodłem — przyznaje Andrzej Jaworski. Trzy lata temu ten prawnik i mediator z Białegostoku, właściciel firmy Mediator Lex Serwis, zainwestował w turystykę. Kupił ze wspólnikiem ukryte w lesie drewniane domki letniskowe Wodociągów Białostockich w Rajgrodzie (podlaskie). Wspólnik Andrzeja Jaworskiego — wraz z trzema innymi inwestorami — wyłożył kapitał także na sąsiedni Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy Energetyk z murowanym pawilonem nad brzegiem jeziora. Wkład Andrzeja Jaworskiego to nie tylko pieniądze, ale i czas — zamieszkał z żoną na cyplu Jeziora Rajgrodzkiego i zarządza oboma ośrodkami, które połączono w jeden kompleks. W pierwszej kolejności odnowiono część hotelową w pawilonie.

— Domki kempingowe Wodociągów czeka wkrótce podłączenie do kanalizacji. Wymienimy okna i wyremontujemy wnętrza — zapowiada Andrzej Jaworski.

Powrót do świetności

Beata Jaworska, architekt wnętrz, zadbała o wystrój obiektu. Zaprojektowała wygląd sali balowej, zarządziła pomalowanie wnętrz w tonacjach beżu i szarości. Ale do zrobienia jest jeszcze dużo, bo okres świetności ośrodka przypada na czasy głębokiego PRL-u, lata 60. i 70. Wtedy był własnością dobrze prosperującej firmy Energetyk z Białegostoku, jednej z największych na Podlasiu. Na ponad 7 hektarach wypoczywało w sezonie kilka tysięcy pracowników przedsiębiorstwa. Na polach namiotowych obozy rozbijali harcerze. Wczasowicze mieli do dyspozycji dwie plaże, wypożyczalnię sprzętu wodnego z żaglówkami, kajakami, rowerami wodnymi, kort tenisowy, boisko do siatkówki plażowej, rowery, plac zabaw, kino i dwie stołówki.

— Ośrodek był funkcjonalnie zagospodarowany i dobrze zarządzany, ale po latach wszystko nadawało się już do wymiany. Najpilniejsze inwestycje: wymiana instalacji, ogrzewanie, remont pokojów i sal pochłonęły już milion złotych. A to wciąż kropla w morzu potrzeb. Wsparliśmy się unijnymi pieniędzmi — opowiada Andrzej Jaworski.

Może to właśnie ogrom niezbędnych prac remontowych sprawia, że ceny ośrodków wypoczynkowych w okolicy nie są wysokie. Kilka miesięcy temu położoną nieopodal Knieję sprzedano za jedynie milion złotych.

Konie i szkoła samby

Andrzej Jaworski stara się wykorzystać potencjał Energetyka. W kwietniu ruszają zielone szkoły. W maju przyjeżdżają pierwsi wczasowicze. Tzw. wysoki sezon to lipiec i sierpień. Raj dla wodniaków. Pojawiają się żaglówki, kajaki. Rajgrodzkie jezioro jest objęte strefą ciszy, więc motorówki nie mają na nie wstępu. Ale woda to nie jedyna atrakcja. Z Puszczy Augustowskiej przez Grzędy i tereny Nadleśnictwa Rajgród prowadzi Szlak Konny.

— To niesamowite wrażenie zobaczyć kąpiące się w jeziorze konie, które, by odpocząć i ochłodzić się po kilkugodzinnej kawalkadzie, wskakują do wody — zachwyca się Andrzej Jaworski. Amatorzy pieszych wycieczek mogą przejść Szlakiem Papieskim, który przebiega przez

Rajgród. Nad jeziorem, po którym pływał kajakiem Karol Wojtyła, znajduje się Sanktuarium Matki Boskiej Rajgrodzkiej, które warto odwiedzić. Latem Energetyk pracuje pełną parą: ponad trzydziestu pracowników obsługuje trzy restauracje, marinę, plenerowe sceny muzyczne, a nawet kino.

— To czas, kiedy ośrodek przynosi zyski. Jest jak fabryka: trzeba wydać 400 obiadów lub śniadań w tym samym czasie. Do sezonu przygotowujemy się od marca, przez zimę jest czynnych 30 pokoi, przed rozpoczęciem sezonu trzeba otworzyć 160 — mówi menedżer. Żeby w tak dużym obiekcie było pełno gości, trzeba zadbać o ofertę.

— Organizujemy nie tylko wczasy, ale też konferencje dla firm, spotkania integracyjne. Wypoczywali u nas i harleyowcy, i tancerze, którzy na kilka dni zamienili ośrodek w szkołę samby — wspomina Andrzej Jaworski.

Dietoterapia

Największym atutem jest położenie Energetyka w sercu starego sosnowego lasu nad brzegiem jeziora, które widać z okien pokojów.

Nadbrzeżna roślinność wytwarza specyficzny mikroklimat. W lesie są złoża borowiny i torfowiska z rzadko spotykanymi gatunkami roślin, które można wykorzystać do leczniczych okładów. Jeszcze w tym sezonie w Energetyku mają zostać wydzielone część dla seniorów i spa. A na razie jest sauna i bania nad brzegiem jeziora. Na tych, którzy przyjadą w sezonie, czeka niespodzianka: zostaną poddani dietoterapii, czyli nauczą się, jak przygotować smaczny i zdrowy posiłek. Zadba o to dietetyk pasjonat Marcin Gładkowski.

— Pobyt w ośrodku będzie rodzajem warsztatów, uczących, jak się odżywiać, żeby najmniej sobie szkodzić. Ludzie mają się dowiedzieć nie tylko, co jeść, ale też, jakie produkty kupować, gdy już wyjadą z ośrodka — mówi dietetyk.

Jest zwolennikiem diety rozdzielnej: można jeść, co się chce, ale nie razem, nie należy kłaść wszystkiego na jednym talerzu.

— Nawet frytki nie są grzechem dietetycznym, jeśli zjemy je same na przykład na drugie śniadanie. Potem, za dwie, trzy godziny, może być kurczak z sałatką. Ale jeśli zaserwujemy frytki razem z mięsem i surówką, to już nie jest dobrze. Teoria o niełączeniu pewnych potraw ma uzasadnienie fizjologiczne — twierdzi Marcin Gładkowski.

Menu w Energetyku będzie opracowane na zasadach kuchni makrobiotycznej, wykorzystującej walory regionu. Nie zabraknie więc ryb słodkowodnych i świeżych warzyw. W Jeziorze Rajgrodzkim żyją szczupaki, okonie, węgorze, miętusy, ukleje, sielawy, płocie i leszcze, bo woda ma pierwszy stopień czystości. Specjalnością regionalnej kuchni są smażone ryby w lekkiej zalewie octowej. A dla tych, którzy nie mogą żyć bez słodyczy, będzie pyszne ciasto z kaszy jaglanej z miodem i owocami. Ma być prosto i zdrowo. Po dwóch tygodniach stosowania diety ludzie poczują się lepiej i zobaczą efekty. Jej działanie będą wzmacniać zioła i rośliny z pobliskiego lasu, np. kwiaty i liście lipy czy kozieradka. W ośrodku już trwają przygotowania do sezonu. Pracy jest dużo, a na wdrożenie nowych pomysłów potrzeba pieniędzy, jednak Andrzej Jaworski rezygnować nie zamierza.

— Do pracy jako mediator chyba szybko nie wrócę. Chcę spotykać tylko szczęśliwych ludzi — puentuje menedżer Energetyka. &

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MONIKA WITKOWSKA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Cisza nad jeziorem