CL i Prokom: zaczyna się walka na słowa o PKO BP

Mariusz Zielke
opublikowano: 2003-02-13 00:00

Niedawna umowa o współpracy przy offsecie Computerlandu i Prokomu nie oznacza końca walki o kontrakty w innych dziedzinach. Wczoraj jeden z prezesów CL wypowiedział się krytycznie na temat oddzielnego startu Prokomu i Softbanku w przetargu na informatyzację PKO BP.

Koniec rozejmu między Prokomem i Computerlandem (CL)? Sławomir Chłoń, prezes zarządzający CL, powiedział wczoraj PAP, że uważa za dyskusyjny jednoczesny start Prokomu i kontrolowanego przez niego Softbanku w osobnych konsorcjach w przetargu na informatyzację banku PKO BP.

— Z proceduralnego punktu widzenia złożenie dwóch ofert przez firmy z tej samej grupy kapitałowej jest dyskusyjne, ale to PKO BP będzie decydować, co z tym zrobić — stwierdził Sławomir Chłoń.

Choć prezes CL nie zarzucił wprost grupie Prokomu błędu proceduralnego, to tego rodzaju dwuznaczna wypowiedź może wywołać burzę. Obaj integratorzy byli dotąd uważani za największych rywali na polskim rynku IT i niejednokrotnie walczyli w przetargach za pomocą różnych nietuzinkowych metod. Przypomnijmy jednak, że tydzień temu zawarli strategiczne porozumienie o współpracy w zakresie projektów informatycznych w ramach offsetu. Analitycy myśleli, że topór wojenny został zakopany.

— Byłem zaskoczony tamtym porozumieniem, ale teraz jestem jeszcze bardziej zdziwiony. Owszem, już wtedy firmy zaznaczały, że będą dalej konkurować, ale nie spodziewałem się tego rodzaju wypowiedzi. Prezes CL jakby zarzuca Prokomowi działania ograniczające konkurencję, jednocześnie w podtekście sugerując PKO BP, że może należałoby wykluczyć z postępowania zarówno Softbank, jak i Prokom — mówi analityk jednego z banków inwestycyjnych.

— Ubolewamy, że jeden z uczestników przetargu usiłuje wypowiedziami mijającymi się z prawdą wywrzeć wpływ na komisję przetargową i na opinię publiczną. Warunki przetargu nie zabraniają składania ofert przez firmy z tej samej grupy. Poza tym Prokom ma obecnie jedynie 16,22 proc. akcji tej spółki — mówi Beata Stelmach, członek zarządu Prokomu.

Także według osoby zbliżonej do komisji przetargowej w PKO BP, sugerowany przez CL zarzut o niezgodność z procedurami banku jest bezpodstawny.

— Bank mówił w zapytaniu, że jedna firma nie może złożyć dwóch ofert. Tu nie mamy do czynienia z taką sytuacją — mówi nasz rozmówca.

Dla większości obserwatorów rynku walka na słowa przy tego rodzaju przetargu jest normalna. Wartość kontraktu w PKO BP ocenia się przecież nawet na 2 mld zł.

— Możemy spodziewać się bardziej pikantnych starć — ocenia prezes jednego z informatycznych konkurentów CL i Prokomu.