MARCIN R. KIEPAS
X-Trade Brokers DM
Za nami kolejny europejski szczyt „ostatniej szansy”, podczas którego przywódcy Unii Europejskiej zabrali się do ratowania strefy euro. W odróżnieniu od poprzedniego, nie towarzyszyła mu atmosfera końca Europy. Tytuły prasowe nie rozpisywały się o kluczowych dniach dla ratowania strefy euro. Wręcz przeciwnie. Było zadziwiająco spokojnie. Ten spokój może oznaczać, że większość negatywnych czynników związanych z kryzysem zadłużenia została już przez rynki zdyskontowana. Właśnie, warto się zastanowić, co jest już w cenach, a co jeszcze nie? Jakie potencjalne czynniki ryzyka mogą się pojawić w najbliższych miesiącach oraz co może się stać potencjalnym impulsem, który pchnie giełdy w górę?
Niewątpliwie w cenach są wszelkie decyzje agencji ratingowych. Brak większej reakcji, najpierw na decyzję S&P o obniżce oceny wiarygodności kredytowej dla 9 państw strefy euro, a później na podobną decyzję Fitch w odniesieniu do 5 państw tego regionu, ostatecznie o tym przesądza.
W cenach jest też Grecja i wszystko, co się z nią wiąże. W innym przypadku, przedłużające się negocjacje w sprawie umorzenia greckiego długu prowokowałyby nerwowe reakcje rynków.
W dużej mierze zdyskontowana jest też ultraluźna polityka Rezerwy Federalnej, zwiększenie programu zakupów aktywów przez Bank Anglii, dalsze stymulowanie gospodarki przez Bank Japonii i łagodzenie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny.
Wśród potencjalnych ryzyk można wymienić duże wykupy długów przez kraje z grupy PIIGS przypadające w I kwartale, pogłębienie się problemów Portugalii, dokapitalizowanie europejskich banków, problemy z implementacją dotychczasowych postanowień przez kraje strefy euro, zaostrzenie sytuacji geopolitycznej wokół Iranu czy też brak luzowania polityki monetarnej w Chinach w odpowiedzi na obserwowane spowolnienie gospodarcze.
Potencjalnych popytowych impulsów można natomiast szukać w dużo mniejszym niż oczekuje rynek, hamowaniu wzrostu gospodarczego w Europie (szczególnie w Niemczech i Francji, na co mogą wskazywać ostatnie indeksy PMI), nadziejach na uruchomienie kolejnej rundy ilościowego luzowania w USA (QE3), czy też dobrej kondycji światowych koncernów.
Rynek uwzględnił już w notowaniach wszelkie decyzje agencji ratingowych, problemy Grecji i wszystko, co się z nimi wiąże.