E-handel zwolnił na wakacje. Przyspieszyła sprzedaż za granicę

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2026-07-13 13:30

Czerwcowy spadek sprzedaży internetowej wobec maja ma charakter sezonowy. W ujęciu rocznym polski e-commerce nadal rośnie niemal sześć razy szybciej niż inflacja.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego czerwcowy spadek sprzedaży nie oznacza kryzysu w e-commerce
  • co napędza wzrost liczby zamówień w sklepach internetowych
  • dlaczego sprzedaż zagraniczna rośnie znacznie szybciej niż krajowa
  • jak polski e-commerce wypada na tle największych rynków
  • czy TikTok Shop i nowe unijne cła mogą zmienić konkurencję w e-handlu
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Internetowa sprzedaż w czerwcu była o 4,5 proc. niższa niż w rekordowym maju. Liczba zamówień zmniejszyła się o 5,8 proc., natomiast średnia wartość koszyka zamówień wzrosła o 1,4 proc., do 200,1 zł – wynika z najnowszego odczytu wskaźnika Base Index. Mierzy on kondycję polskiej branży e-commerce na podstawie danych transakcyjnych zebranych od około 3 tys. sprzedawców.

W porównaniu z czerwcem ubiegłego roku sprzedaż online zwiększyła się jednak o 14,7 proc. Liczba zamówień wzrosła o 17 proc., choć ich średnia wartość spadła o 1,9 proc.

Przy inflacji wynoszącej 2,5 proc. oznacza to, że polski e-commerce urósł realnie o około 12 proc.

Wakacyjna korekta, a nie kryzys

Spadek w poprzednim miesiącu w porównaniu z majem wpisuje się w typowy dla branży początek sezonu urlopowego. Konsumenci domykają zakupy przed wakacjami, a następnie ograniczają aktywność w sklepach internetowych.

– Czerwcowe spowolnienie to specyfika kalendarza, nie kryzys w branży. Widzimy je co roku, dlatego wyniki warto oceniać przede wszystkim w ujęciu rocznym. Wzrost sprzedaży o 14,7 proc. pokazuje mocną kondycję polskiego e-commerce'u – mówi Jakub Rajski, dyrektor ds. doradztwa strategicznego i członek zarządu Fast White Cat.

Najmniejsze spadki w porównaniu z majem odnotowały elektronika oraz kategoria sport i turystyka. Sprzedaż w tych segmentach podtrzymują wakacyjne wyjazdy oraz związane z nimi zakupy.

Kupujemy częściej, ale rozsądniej

W ujęciu rocznym rynek nadal napędza przede wszystkim rosnąca liczba transakcji. Średnia wartość zamówienia pozostaje natomiast nieco niższa niż przed rokiem.

Polacy coraz rzadziej traktują e-commerce jako przestrzeń impulsywnych zakupów. Coraz częściej jest to precyzyjne narzędzie budowania tańszego i lepiej dopasowanego koszyka – mówi Sebastian Błaszkiewicz, strategiczny doradca i ekspert rynku w firmie Univio.

Zmiana zachowań konsumentów oznacza, że sklepy muszą walczyć nie tylko ceną. Znaczenia nabierają prostota procesu zakupowego, przejrzyste warunki dostawy i dostępność preferowanych metod płatności.

Według Jakuba Rajskiego częstą przyczyną porzucania koszyków nie jest bowiem cena produktu, lecz zbyt długa ścieżka zakupowa, dodatkowe koszty ujawniane dopiero przed płatnością lub brak dogodnej formy zapłaty.

E-eksport rozpędza się z miesiąca na miesiąc

Najmocniejszym silnikiem polskiego e-commerce pozostaje sprzedaż za granicą. W czerwcu zwiększyła się o 32,1 proc. r/r wobec 27,8 proc. w maju i 19,9 proc. w kwietniu. Rosła niemal trzy razy szybciej niż sprzedaż krajowa. Udział transakcji zagranicznych w obrotach polskich sprzedawców osiągnął 21 proc.

– Różnica między firmami sprzedającymi wyłącznie w kraju a obecnymi także za granicą będzie się pogłębiać z każdym kwartałem – ocenia Aleksandra Rząd, szefowa działu business intelligence w firmie Base.

Sebastian Błaszkiewicz zwraca uwagę, że mimo napięć geopolitycznych i sporów handlowych polskie sklepy aktywnie poszukują nowych rynków, klientów i partnerów.

– Nie czekają z założonymi rękami i jak pokazują wyniki, robią to z powodzeniem – mówi ekspert Univio.

Polska wyprzedza dojrzałe rynki

Polski e-commerce nadal rośnie wyraźnie szybciej niż największe gospodarki rozwinięte. Według globalnej bazy ECDB światowa sprzedaż internetowa zwiększyła się w czerwcu o 9,5 proc. r/r.

W Stanach Zjednoczonych wzrost wyniósł 9,7 proc., w Wielkiej Brytanii 9,5 proc., w Niemczech 6,7 proc., a we Francji 6,2 proc.

Szybszy wzrost rodzimego rynku można tłumaczyć m.in. niższym niż w Europie Zachodniej udziałem kanału internetowego w całym handlu, a tym samym większą przestrzenią do dalszego rozwoju. Według prognoz ECDB do 2029 r. polski e-commerce ma rosnąć średnio o 9 proc. rocznie.

Wakacje okresem przygotowań do szczytu

Latem sklepy będą mogły przetestować TikTok Shop, który wystartował w Polsce w połowie czerwca. Platforma pozwala kupować produkty prezentowane w filmach i transmisjach bez opuszczania aplikacji.

– Social commerce domyka lejek sprzedażowy tam, gdzie zaczyna się inspiracja. Może stać się kolejnym impulsem wzrostowym dla polskiego e-commerce'u – uważa Sebastian Błaszkiewicz.

Na rynek może wpłynąć również wprowadzone od lipca unijne cło na małe przesyłki z państw trzecich. Opłata wynosząca 3 EUR od kategorii produktu ma ograniczyć przewagę kosztową azjatyckich platform, choć zdaniem eksperta Univio wyrównywanie warunków konkurencji będzie długim procesem.

Jakub Rajski podkreśla, że dla sklepów wakacyjne spowolnienie powinno być przede wszystkim okresem przygotowań do najważniejszej części handlowego roku. To czas na testy wydajności systemów, audyt ścieżki zakupowej, poprawę integracji z Krajowym Systemem e-Faktur oraz sprawdzenie nowych kanałów sprzedaży.

– Kto potraktuje wakacje jako przerwę, w kluczowym dla branży czwartym kwartale będzie gonił. Kto wykorzysta je na przygotowanie i załatanie dziur, zimą będzie świętował – podsumowuje ekspert Fast White Cat.