Co ma lustracja do złotego

Marek Rogalski
opublikowano: 2006-09-07 00:00

Dzisiejszą sesję na rynku złotego można podzielić na dwie części — przed werdyktem sądu w sprawie Zyty Gilowskiej i po nim. Przez pierwsze godziny handlu złoty nieznacznie zyskiwał na wartości, a zaczął przyspieszać po godzinie 13.00. O 13.02 okazało się, że była wicepremier i minister finansów nie skłamała w oświadczeniu lustracyjnym. O 13.10 premier Jarosław Kaczyński znów zaprosił ją do rządu. To sprawiło, że notowania EUR/PLN spadły w okolice 3,9530 zł, a USD/PLN 3,0820 zł.

Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy sąd przedstawiał uzasadnienie tej decyzji, które nie zadowoliło zainteresowaną. O godzinie 14.15 agencje podały, że nie ustosunkowała się ona do propozycji premiera. Chwilę po tej informacji złoty zaczął ponownie tracić. Warto zadać sobie jednak pytanie, na ile powrót Zyty Gilowskiej do rządu był realny. Większości forsowanych przez nią jeszcze kilka miesięcy temu propozycji nie uwzględniono w pracach nad budżetem.

Uproszczeniem byłoby jednak stwierdzenie, że notowania złotego zależały w środę tylko od jednego czynnika. Negatywny wydźwięk miała także wypowiedź Leszka Balcerowicza, prezesa NBP, który powtórzył krytyczne opinie o działaniach sejmowej komisji śledczej i wytknął koalicji brak woli do reform finansów publicznych. Nie zabrakło także ostrych wypowiedzi w sprawie polityki pieniężnej. Jego zdaniem władze monetarne nie powinny ograniczać się tylko do analizy bieżących wskaźników. Tymczasem Joaquin Almunia, unijny komisarz ds. polityki monetarnej, zasygnalizował, że chciałby, by Polska zaprezentowała sposoby redukcji deficytu budżetowego do wymaganego w UE poziomu.

Po południu za euro płacono 3,97 zł, a za dolara 3,1060 zł. Notowania euro powinny pozostawać w paśmie 3,95-3,98 zł, a dolara w granicach 3,08-3,12 zł.