Nie tylko pieniądze
Potrzeba znaczenia, niezależności, rozwoju, prestiżu — to najbardziej motywuje menedżerów do pracy.
Dla Aleksandry Bobkowskiej, PR manager w Wyższej Szkole Zarządzania — Polish Open University, w pracy najważniejsza jest autonomia, czyli możliwość podejmowania samodzielnych decyzji.
— Lubię, kiedy bezpośrednio na mnie spoczywa odpowiedzialność za poszczególne działania. To sprawia, że chcę z siebie dać jeszcze więcej — mówi Aleksandra Bobkowska.
Chociaż tak bardzo ceni sobie samodzielność, doskonale odnajduje się w grze zespołowej.
— Łatwiej potrafię wykrzesać z siebie entuzjazm, gdy mam wokół inteligentnych i życzliwych ludzi, z którymi w każdej chwili można przedyskutować elementy zadania — podkreśla Aleksandra Bobkowska.
Z sercem
Zgrany zespół ma duże znaczenia również dla Radosława Porczyńskiego, project managera w znanej firmie energetycznej.
— Nie musimy nawet nadawać na tych samych falach. Ważne, żeby ludzie robili coś razem nie z przymusu, lecz z autentycznej ochoty — zaznacza Radosław Porczyński.
— Kluczem do osiągnięcia satysfakcji jest dopasowanie rodzaju wykonywanej pracy do predyspozycji i własnego systemu wartości — zauważa Jacek Karczewski, psycholog i doradca personalny z Sopotu.
Z tą opinią zgadza się Stefan Umiński, szef działu HR w firmie Comfort. Przypomina znane przysłowie: z niewolnika nie ma pracownika. I podaje przykłady ludzi, którzy nie sprawdzili się w jednej firmie, ale w innej osiągali niesamowitą skuteczność.
— Sam natychmiast poszukałbym sobie innego zajęcia, gdybym widział, że w swoją robotę nie potrafię już włożyć serca — zapewnia Stefan Umiński.
Lubimy wymagania
Z kolei według Ewy Bałdygi, zarządzającej firmą Martis Consulting, tym, co pozwala rozwinąć skrzydła, są przede wszystkim wyzwania. Jak zauważa, najszybsza droga do frustracji to wykonywanie może i potrzebnej, ale mało ambitnej pracy.
— Każdy nosi w sobie potrzebę przekraczania siebie — zauważa Ewa Bałdyga.
Kiedy jesteśmy nastawieni na rozwój — dodaje — nie myślimy o zmęczeniu.
— Stajemy się jednym ze swoim działaniem. Praca jakby sama nas niesie — tłumaczy Ewa Bałdyga.
Tego rodzaju doświadczenie amerykańscy psycholodzy biznesu określają ostatnio takimi słowami, jak przepływ, uskrzydlenie czy odlot.
— Życzę każdemu takiego zapomnienia się w pracy. Wówczas człowiek zaznaje szczęścia, a ponadto wyzwalają się w nim najgłębsze pokłady kreatywności — wyjaśnia Jacek Karczewski.
Czy zatem nie motywują już nas zarobki? Niezupełnie. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Pracownię Badań Społecznych DGA dla „Gazety Prawnej”, wysokie wynagrodzenie to — obok dodatkowej opieki medycznej — główny czynnik decydujący o zadowoleniu z pracy. Tyle że dotyczy to jednak przede wszystkim szeregowych pracowników.
— Po przekroczeniu pewnego progu dobrobytu pieniądze jakby tracą na znaczeniu. Po prostu rzadziej o nich myślimy — twierdzi prof. Brunon Synak, socjolog z Uniwersytetu Gdańskiego.
Zdaniem naukowca, przedstawicielom kadry kierowniczej najbardziej zależy na samorealizacji i prestiżu, bo ich potrzeby materialne już dawno zostały zaspokojone.
— Doświadczony menedżer nie przejdzie do konkurencji tylko dlatego, że ta zaoferuje mu wyższą pensję. Za to z przyjemnością przyjmie propozycję, która oznacza zawodowy czy społeczny awans — uważa prof. Synak.