Co nagle, to po diable

Not. Anna Gołasa
opublikowano: 09-06-2015, 00:00

To już "ostatni dzwonek” na dochodzenie roszczeń od deweloperów za wady nieruchomości.

Komentarz

MEC. PAWEŁ ZIMIŃSKI

ekspert kancelarii Rączkowski, Kwieciński Adwokaci

Mija 10 lat od pierwszego mieszkaniowego boomu. To dobry moment, aby przypomnieć nabywcom mieszkań z tego okresu, że zabrzmiał „ostatni dzwonek” na dochodzenie roszczeń od deweloperów za wady nieruchomości. Można przyjąć, że początki polskiego boomu mieszkaniowego sięgają 2006 r. Coraz stabilniejsza gospodarka i większa dostępność kredytów mieszkaniowych pozwoliły wielu Polakom podjąć decyzję o zakupie „M”.

Początkowo popyt znacznie przekraczał podaż, co z jednej strony automatycznie windowało ceny, ale z drugiej — skłaniało deweloperów do rozpoczęcia inwestycji na szeroką skalę. Ich tempo i dążenie wielu firm do minimalizowania kosztów niejednokrotnie powodowały obniżanie standardów wykonania mieszkań i powierzchni wspólnych. Już po zakupie wymarzonego lokum zaczęły się ujawniać wady. Część była oczywiście usuwana przez deweloperów z uwagi na udzielone gwarancje i rękojmię za wady fizycznie nieruchomości.

Jednak część usterek załatwiano jedynie powierzchownie albo w ogóle. Na szczęście właściciele mieszkań nie są w takiej sytuacji bezbronni. Gdy deweloper nie chce naprawiać wad mieszkań czy części wspólnych, mieszkańcy mogą kierować przeciwko niemu pozwy o zapłatę za nienależyte wykonanie zobowiązań.

Podstawowym instrumentem chroniącym właścicieli jest wspomniana rękojmia, która pozwala na stosunkowo łatwe dochodzenie roszczeń z tytułu wad nieruchomości, wymaga jednak dochowania trzyletniego terminu (dla inwestycji oddawanych do użytkowania od końca 2014 r. jest to 5 lat) oraz systematycznego i terminowego zgłaszania wszystkich wad. Bardzo często nie udaje się jednak tych warunków zachować. W takiej sytuacji właścicielom mieszkań pozostaje dochodzenie od deweloperów roszczeń odszkodowawczych wynikających z umów sprzedaży mieszkań, przy czym ograniczeniem jest 10-letni termin przedawnienia.

Należy pamiętać, iż roszczenie związane z wadami konkretnych lokali mogą być dochodzone przez samych właścicieli. W przypadku wad części wspólnych każdy właściciel lokalu ma w niej określony udział i może dochodzić samodzielnie jedynie swojej części roszczenia, powoduje, że takie działanie staje się całkowicie nieopłacalne. Niestety dotychczasowa praktyka pokazuje, że idea pozwu zbiorowego okazała się całkowicie niewydolna w odniesieniu do tego typu roszczeń.

W sukurs mieszkańcom przyszedł jednakSąd Najwyższy, który w uchwale z 29 stycznia 2014 r. przesądził, że roszczenia dotyczące nieruchomości wspólnych mogą być przenoszone przez członków wspólnot na wspólnoty. Takie rozwiązanie znacznie ułatwia dochodzenie roszczeń od deweloperów i pozwala uzyskać fundusze niezbędne do przywrócenia nieruchomości wspólnych do prawidłowego stanu. Ponieważ termin przedawnienia wynosi dla takich roszczeń 10 lat, bieżący rok jest ostatnim na podjęcie przez właścicieli mieszkań lub zarządców części wspólnych kroków zmierzających do wyegzekwowania roszczeń przysługujących im od dewelopera.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Not. Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu