Zakładam, iż w najbliższych dniach nastroje na światowych rynkach ulegną poprawie, gdyż europejscy oficjele przedstawią bardziej konkretne plany działań, mające na celu opanowanie kryzysu w strefie euro. Najpewniej dojdzie do zwiększenia „siły” Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej do 2 bln EUR, a także ogłoszenia programów ratunkowych dla europejskich banków na wzór planów TARP i TALF, jakie wdrożyli u siebie Amerykanie w 2008/09 r.
Być może Narodowy Bank Szwajcarii pokusi się też o podniesienie „progu obrony” do 1,22-1,23 EUR/CHF z obecnych 1,20 EUR/CHF, co dodatkowo zwiększy spadkową presję na franka – w efekcie najprawdopodobniej zejdziemy poniżej 3,50 zł.
Na dłuższą metę działania podejmowane w strefie euro nie będą skuteczne, gdyż nie uda się rozwiązać istoty problemu, czyli narastania długu w krajach peryferyjnych – w efekcie kryzys w strefie euro można już rozpisać na lata. Kluczowym elementem układanki mogą stać się Włochy, a nie tylko Grecja. Tym samym w średniej perspektywie frank najpewniej wróci w okolice 4 zł.