Co prezes banku trzyma w gabinecie

W gabinecie Piotra Czarneckiego panuje miszmasz. Ale tylko na pozór, bo ani Waryński, ani Chopin nie znaleźli się tu przypadkiem.

Co przeciętny prezes banku trzyma w gabinecie? Stereotypowo myśląc: drogie przedmioty, pudełko cygar, zestaw kijów do golfa, tonę złota w sejfie. Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Polbanku, sejf ma, a jakże.

W gabinecie Piotra Czarneckiego wzrok przyciąga zdjęcie maszyny, którą znamy z filmu „Terminator II”. To właśnie na motocyklu Harley Davidson Fat Boy Softail Arnold Schwarzenegger robił porządek ze złym światem. Prezes Raiffeisena kupił taki sam model tydzień po upadku banku Lehman Brothers jesienią 2008 r.  — Chodziłem za nim trzy lata. W końcu uznałem, że czas wziąć harleya za rogi, tym bardziej, że właśnie wtedy był wystawiony w świetnej cenie — wspomina menedżer. Teraz planuje z żoną harleyową wyprawę po Zachodnim Wybrzeżu USA. (FOT. M Wiśniewski)
Wyświetl galerię [1/3]

W gabinecie Piotra Czarneckiego wzrok przyciąga zdjęcie maszyny, którą znamy z filmu „Terminator II”. To właśnie na motocyklu Harley Davidson Fat Boy Softail Arnold Schwarzenegger robił porządek ze złym światem. Prezes Raiffeisena kupił taki sam model tydzień po upadku banku Lehman Brothers jesienią 2008 r. — Chodziłem za nim trzy lata. W końcu uznałem, że czas wziąć harleya za rogi, tym bardziej, że właśnie wtedy był wystawiony w świetnej cenie — wspomina menedżer. Teraz planuje z żoną harleyową wyprawę po Zachodnim Wybrzeżu USA. (FOT. M Wiśniewski)

— Rozczaruję pana. Trzymam tam ważne dokumenty. I tyle — mówi. A mniej ważne? Wcale nie piętrzą się na biurku. Wystarczy iPad, stacjonarny Macintosh i przenośny MacBook. Sprzęt Apple’a i koniec, żadnych wydruków.

Smętny rewolucjonista

Pieniądze? Są, bite 100 tysięcy złotych beztrosko wyłożone na półce. Nierozpakowane, bo i po co, skoro to pamiątka sprzed denominacji. Smutny Waryński na stuzłotówce ma wartość jedynie kolekcjonerską.

— A dlaczego Waryński smutny? Bo mu 3 złotych brakowało, a do czego, wiedzą tylko ci, którzy trochę lat przeżyli w PRL-u — śmieje się Piotr Czarnecki.

Za to prezesowi brakuje już miejsca w gabinecie na książki, dlatego tuż przed wizytą fotoreportera „PB Weekendu” wyjechały z niego dwa pudła lektur. Zasilą domową bibliotekę.

— Obciążenie półek przekroczyło normy bezpieczeństwa — tłumaczy prezes Raiffeisen Polbanku, ogarniając wzrokiem księgozbiór, w którym są publikacje autorstwa m.in. Kottera, Stiglitza, Welcha, Sorosa, Greenspana, Jobsa. Nieopodal wiszą zdjęcia prezesa z m.in. Stevem Wozniakiem, współzałożycielem Apple’a, i Timem Bernersem-Lee, jednym z twórców internetu.

Dźwięki z Antypodów

Ogarniać wzrokiem gabinet szefa austriackiego banku można przez dobre kilkanaście minut. Urzędujący tu od 10 lat prezes całkiem sprawnie zapełnił swoją służbową przestrzeń. Z pozoru miszmasz, ale przy uważniejszym spojrzeniu wyłania się z niego spójny obraz pasji, zamiłowań i osobistych przeżyć Piotra Czarneckiego.

Na pierwszym planie oczywiście muzyka: zdjęcie zespołu „Des Singers”, w którym szef Raiffeisena śpiewa (basem), platynowa płyta od „Grupy MoCarta”, której wydanie wspierał bank, wyrazista, niepokojąca wręcz grafika z wizerunkiem Beethovena w otoczeniu nietoperzy, pośmiertny dagerotyp przedstawiający Chopina… a w kącie dziwaczna, półtorametrowa drewniana rura kupiona od Aborygenów.

— To didgeridoo, zagrać na nim to wcale nie taka prosta sprawa — zaznacza Piotr Czarnecki i już bierze głęboki wdech.

Po chwili aerofon (instrument dęty) z Antypodów wydaje głęboki, wibrujący dźwięk.

Australia staje przed oczyma wyobraźni. Dźwięk się urywa, ale powrót na polską ziemię nie jest przesadnie bolesny — za oknem gabinetu prezesa na tarasie leży śnieg. Dalej widać wieżowce warszawskiego city. Ładnie? Owszem, ale jakby co, to prezes dostał od kolegów z zarządu banku w prezencie na 50. urodziny działkę na Księżycu. Urokliwa, wcale nie w kraterze. &

Lehman i Terminator

W gabinecie Piotra Czarneckiego wzrok przyciąga zdjęcie maszyny, którą znamy z filmu „Terminator II”. To właśnie na motocyklu Harley Davidson Fat Boy Softail Arnold Schwarzenegger robił porządek ze złym światem. Prezes Raiffeisena kupił taki sam model tydzień po upadku banku Lehman Brothers jesienią 2008 r.

— Chodziłem za nim trzy lata. W końcu uznałem, że czas wziąć harleya za rogi, tym bardziej, że właśnie wtedy był wystawiony w świetnej cenie — wspomina menedżer. Teraz planuje z żoną harleyową wyprawę po Zachodnim Wybrzeżu USA.

Tekst pochodzi z lutowego numeru miesięcznika PB Weekend

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Co prezes banku trzyma w gabinecie