Co prezes PiS wiedzieć powinien

Stanisław Gomułka
opublikowano: 06-01-2009, 00:00

Premier Donald Tusk poinformował, że rząd nie przewiduje referendum w sprawie daty przyjęcia euro. Jednym z powodów jest to, że nie da się sformułować plebiscytowego pytania. W odpowiedzi prezes PiS Jarosław Kaczyński zaproponował pytanie: "Czy chcesz wprowadzić euro w 2012 czy wtedy, kiedy Polska zbliży się poziomem rozwoju do przeciętnej w UE?". Uwagi krytyczne wobec tej propozycji prezesa PiS były liczne, ale pomijały dwa najważniejsze argumenty.

Po pierwsze, prezes Kaczyński proponuje implicite alternatywną datę nie za kilka lat, ale za lat kilkadziesiąt. Doświadczenie ostatnich 15-20 lat wskazuje, że PKB na mieszkańca w Polsce i UE na zbliżonym poziomie uda się osiągnąć dopiero za około 30 lat. Zwykle w miarę zbliżania się do poziomu lidera tempo wzrostu PKB maleje. We wschodnich Niemczech, północnej Anglii i południowych Włoszech doszło do niemal zatrzymania eliminacji luki dochodowej po osiągnięciu około 60-70 proc. przeciętnych poziomów w tych krajach. Po drugie, korzyści netto wynikające z przyjęcia euro są większe dla kraju słabiej rozwiniętego. Jeżeli nie przejdziemy na wspólną walutę w najbliższych latach, to zrezygnujemy z dużej części możliwych korzyści.

Podejrzewam, że te dwa argumenty musiały umknąć uwadze prezesa PiS. Kwestia wyboru daty powinna być przedmiotem analizy techniczno-ekonomicznej. O wejściu Polacy zadecydowali już w referendum pięć lat temu. O dacie w porozumieniu z instytucjami UE, niech zadecyduje polski rząd, na podstawie opinii ministra finansów i Rady Polityki Pieniężnej.

Stanisław

Gomułka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Gomułka

Polecane