Co z prywatyzacją Grupy Lotos?

Paweł Janas
opublikowano: 2011-11-14 00:00

Inwestorzy prawdopodobnie nie złożą w środę ofert wiążących. Nawet badaniem spółki nie byli zbyt zainteresowani

None
None

Węgierski MOL, rosyjsko-brytyjski TNK- BP, zarejestrowana na Cyprze grupa Mercuria Energy oraz wywodzący się ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich fundusz Burgan Capital Investments PE — te firmy, według nieoficjalnych informacji, w czerwcu zostały wybrane przez resort skarbu na krótką listę potencjalnych inwestorów dla Grupy Lotos. 16 listopada mija termin złożenia przez nich ofert wiążących.

Wiele wskazuje na to, że nie zostanie on dotrzymany, a inwestorzy nie złożą na razie ofert.

Według naszych informacji, mimo aktywnej postawy doradców MSP, m.in. banku inwestycyjnego JP Morgan, potencjalni inwestorzy nie przeprowadzili solidnego due diligence, a bez tego trudno sobie wyobrazić, że zdecydują się na ten krok.

— Na podstawie obecnego stanu zaawansowania prac jest mało prawdopodobne, by któryś z inwestorów zdecydował się na złożenie oferty wiążącej — mówi dobrze znający sprawę rozmówca z Grupy Lotos.

Podobne sygnały wyraziło w rozmowie z „PB” kilka innych osób zaangażowanych w proces prywatyzacji.

Lista powodów

Co schładza entuzjazm inwestorów? Pewne światło na problem może rzucić niedawna wypowiedź Jacka Krawca, prezesa PKN Orlen, dotycząca szans na pozyskanie inwestorów dla Orlen Lietuva (rafineria w Możejkach). Szef polskiego koncernu sugerował, że rynek fuzji i przejęć na aktywa rafineryjne nie jest w najlepszej kondycji. Osoby bliskie procesowi prywatyzacji Grupy Lotos sugerują ponadto, że zapał inwestorów mogą studzić także słabe wyniki koncernu w III kw. oraz spadki notowań spółki.

Do tego dochodzi niepewna sytuacja na światowych rynkach. — Ponadto oczekiwania resortu skarbu nadal są wysokie — dodaje jeden z naszych rozmówców. Potencjalni inwestorzy powstrzymują się od komentarzy.

— Nie komentujemy tego typu spraw — ucina Patrick Prendergast, dyrektor ds. komunikacji w koncernie Mercuria.

Możliwe scenariusze

Zdaniem naszych rozmówców, w takiej sytuacji resort skarbu najpewniej zdecyduje się na wydłużenie czasu na składanie ofert wiążących. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, czy nowy rząd w ogóle będzie kontynuował kontrowersyjny pomysł sprzedaży 53 proc. akcji spółki pozostających w rękach państwa. Na razie resort skarbu nabrał wody w usta.

— Proces prywatyzacyjny Grupy Lotos trwa. Między innymi w związku z tym, że jest to spółka publiczna, wszelkie decyzje Ministerstwa Skarbu Państwa, które mogłyby mieć wpływ na rynek, będziemy przekazywać publicznie — mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu.

Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu, odmówił komentarza. I nie chodzi tu tylko o to, że Lotos jest spółką publiczną. W ubiegłym tygodniu pożegnaliśmy poprzedni rząd, nowego jeszcze nie ma. Minister chce więc zapewne poczekać z deklaracjami na ostateczne rozstrzygnięcia kadrowe w resorcie.

— Logika związana choćby z wyborami i formowaniem nowego rządu podpowiada, że czas na składanie ofert wiążących trzeba przesunąć — mówi jeden z doradców resortu.