Co zrobią kibice, jak Holandia wygra mecz?

PAP
opublikowano: 2010-07-11 09:59

Właściciele pływających domów na kanałach Amsterdamu obawiają się chaosu i awantur, które mogą wystąpić, gdy holenderscy fani będą świętować ewentualne zwycięstwo w finale piłkarskich mistrzostw świata w RPA.

Te niepokoje nie są bezpodstawne. Po triumfie Holendrów w mistrzostwach Europy 1988 r. (w finale 2:0 z ZSRR) euforia była tak wielka, że fani - nie bez piwnego "dopingu" - wdrapywali się na pływające domy, by zatknąć na ich dachach flagi narodowe, a kilka obiektów pod ich ciężarem zatonęło.

Władze Amsterdamu potwierdziły, że reprezentacja kraju będzie powitana z honorami, a parada ewentualnych zwycięzców odbędzie się na licznych w tym mieście kanałach. Zapewniono jednak, że trasę wytyczono tak, by przebiegała w pobliżu jak najmniejszej liczby pływających siedlisk Holendrów.

"Martwimy się, bo pamiętamy, co zdarzyło się w 1988 roku" - powiedziała 43-letnia Rina Jensen, gospodyni domu zakotwiczonego na kanale Herengracht.

Parady na kanałach mają w Amsterdamie długą tradycję, a krzyżujące się odcinki zapewniły miastu nazwę "Wenecji Północy".