Firmy Computerland i Comarch złożyły oferty w kontrowersyjnym przetargu resortu finansów Nie pierwszy raz...
Ministerstwo Finansów dostało tylko dwie oferty budowy systemu do obsługi budżetu państwa. Złożyły je Computerland (CL) i Comarch. Jest to już kolejny przetarg ogłoszony przez resort finansów na realizację tego projektu. I tym razem nie obyło się bez kontrowersji.
Prostszy wybór
W poprzednim przetargu wystartowało pięciu oferentów: poza CL i Comarchem oferty złożyły: Softbank, Oracle oraz Fujitsu Services z SKG Główka. Ceny wynosiły od 3 do ponad 8 mln zł. W trakcie dwuetapowego konkursu, który trwał ponad rok, resort próbował odrzucić wszystkie oferty. W końcu jesienią 2003 r. przetarg unieważniono. Wówczas niektórzy oferenci zarzucali ministerstwu nieuczciwą grę. Nie obyło się bez kilku rozpraw w Urzędzie Zamówień Publicznych, przegranych przez resort. Tym razem wybór będzie prostszy, ale czy lepszy?
— Ministerstwo Finansów tak skonstruowało specyfikację, że nie mogło w nim wystartować więcej konkurentów niż te dwie firmy. Tym bardziej jest to niepokojące, że niektóre z zapisów były zupełnie nieuzasadnione — uważa przedstawiciel jednej z firm, która wystartowała w poprzednim przetargu.
Chodzi głównie o dopuszczenie tylko referencji krajowych, podczas gdy poprzednio resort był gotów uwzględniać również referencje zagraniczne. Takie zapisy już na wstępie ograniczyły konkurencję. Jednak protestów nie było.
Z przetargami na bakier
Tak czy owak jest to kolejny przetarg w Ministerstwie Finansów budzący kontrowersje. W 2003 r. najwięcej dyskusji przyniósł konkurs na dostawę terminali o wartości 37 mln zł. Tamten przetarg również resort rozgrywał na raty po tym, jak przy pierwszym podejściu unieważnił postępowanie. Wówczas także nie obyło się bez protestów, arbitraży w UZP i procesów w sądzie.