Brazylijski Comexport, wiodący odbiorca branży chemicznej, spiera się z kolejnym polskim dostawcą. Tym razem padło na ZA Tarnów, a kością niezgody jest cena siarczanu amonu. Jeżeli strony się nie dogadają, Tarnów może stracić około 25 mln zł. Ale to dopiero początek poważnych kłopotów, czyli ograniczenia produkcji oraz zatrudnienia.
Comexportowi ostatnio nie układa się współpraca z polskimi firmami. Brazyliczycy nie zdążyli zakończyć jeszcze sporu z Ciechem w sprawie niewywiązania się przez chemiczny holding z dostaw siarki, a już pojawił się nowy problem. Com- export i Zakłady Azotowe Tarnów nie mogą porozumieć się co do ceny siarczanu amonu, wytwarzanego w jednej z czterech największych polskich spółek branży.
Azoty proponują bowiem 50 USD za tonę tego związku. Światowe ceny oscylują wokół 40 USD za tonę. Tymczasem Comexport jest jednym z największych odbiorców. Brazylijczycy kupują w Tarnowie 150 tys. ton tego siarczanu amonu, czyli ponad 40 proc. całkowitej produkcji. Reszta trafia do kontrahentów z Niemiec i Francji. Jeżeli firmy nie osiągną kompromisu, to Tarnów, według szacunków, może stracić minimum 6 mln USD (25 mln zł). Zerwanie umowy przez którąkolwiek ze stron rodzi jednak jeszcze poważniejsze zagrożenie.
— Brak zbytu oznacza pełne magazyny. Wówczas Tarnów będzie zmuszony do stopniowego ograniczania produkcji kaprolaktamu, gdyż siarczan amonu jest jego produktem ubocznym. W rezultacie będą musiały zmniejszyć wytwarzanie kaprolaktamu nawet o 15 proc. A to może spowodować straty sięgające dodatkowo 20 mln USD (ponad 80 mln zł) i redukcje w zatrudnieniu — mówi anonimowy ekspert z branży chemicznej.
Te informacje nie wróżą dobrze tarnowskim Azotom. Nieoficjalnie wiadomo, że spółka już teraz generuje stratę netto, wynoszącą od początku roku około 65 mln zł. Kompromis także nie rozwiąże problemów Azotów. Jeżeli spółka chce podwyższyć cenę siarczanu amonu do 50 USD za tonę, to musi mieć ku temu poważne powody. Dlatego przystanie przez zarząd Azotów na niższą stawkę to tylko połowiczne rozwiązanie, a ewentualne zerwanie umowy grozi stratami. Niełatwo będzie bowiem szybko znaleźć innego odbiorcę, który jest w stanie kupić nawet 1,1 mln ton siarczanu amonu.
Wreszcie należy pamiętać również o tym, że Comexport kupuje około 100 tys. ton siarczanu amonu także w Zakładach Azotowych Puławy. Puławska spółka rywalizuje z Tarnowem zarówno na tym rynku, jak i na rynku kaprolaktamu.
Niewykluczone jest więc to, że Comexport może rozszerzyć współpracę handlową z ZA Puławy, jeżeli nie osiągnie porozumienia z ZA Tarnów.