Comperia szuka chętnego na Telepolis

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2024-01-02 20:00

Giełdowa porównywarka finansowa widzi swoją przyszłość w bramce płatniczej. Portal telekomunikacyjny, który ma w portfelu, z tym nie współgra.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego grupa Comperia.pl chce wyjść z inwestycji w serwis Telepolis i jakie scenariusze rozważa
  • co Comperia chce zrobić z wpływami z potencjalnej transakcji
  • jaki ma pomysł na zbudowanie pozycji w segmencie bramek płatniczych
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Po niespełna dekadzie giełdowa Comperia.pl, żyjąca przede wszystkim z porównywarek ofert banków i ubezpieczycieli, szykuje się do zakończenia swojej głównej inwestycji medialnej. W połowie grudnia poinformowała o „rozpoczęciu procesu przeglądu opcji strategicznych dla działalności serwisu internetowego Telepolis.pl”.

Według danych Mediapanelu PBI/Gemius serwis ma 5,5 mln realnych użytkowników miesięcznie. W kategorii nauka i technologia więcej generują tylko serwisy Grupy WP i Interii.

— Rozpoczęliśmy proces transakcyjny i wysłaliśmy teasery do potencjalnych inwestorów. Ocenimy, czy rynek jest w stanie w zadowalający nas sposób wycenić Telepolis. Zdecydowaliśmy się na to, bo obecnie jako grupa chcemy mocno rozwijać się przede wszystkim w segmencie e-commerce dzięki bramce płatniczej Comfino — mówi Szymon Fiecek, prezes Comperii.

Drugie podejście

Telepolis działa od 2004 r. Serwis założyli dziennikarze Marcin Kozłowski i Witold Tomaszewski. W 2014 r. Comperia odkupiła go przy wycenie na poziomie 2,55 mln zł. Giełdowa spółka wskazywała wtedy, że serwis posiada z jednej strony szeroką bazę użytkowników, a z drugiej bardzo dużą bazę telefonów komórkowych z opisami, recenzjami i opiniami, co miało pozwolić na sprzedaż produktów pozabankowych, poczynając od porównywarki usług telekomunikacyjnych.

Strategia jednak szybko się zmieniła. Telepolis przynosiło straty, a Comperia już w 2016 r. szukała na serwis kupca. Podawała, że zainteresowana nim była „wiodąca spółka z branży mediów internetowych", ale potencjalny kupujący wycofał się z negocjacji. Wartość serwisu w księgach Comperii spisano potem do zera.

— Początkowo Telepolis nie realizował oczekiwanych wyników, ale w 2017 r. zmieniliśmy podejście do serwisu. Zmieniliśmy redakcję, zainwestowaliśmy w portal i stopniowo zmieniliśmy jego profil, za czym poszła zmiana typowego użytkownika z czytelnika branżowego na takiego, który zainteresowany jest produktami. To przełożyło się na wyraźny wzrost ruchu — mówi Szymon Fiecek.

Bankowe spowolnienie

Cała Comperia po trzech kwartałach 2023 r. miała 32,6 mln zł przychodów, czyli o 26 proc. mniej niż rok wcześniej. Zanotowała 1,1 mln zł EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) i 0,63 mln zł straty netto.

— Spadek sprzedaży to głównie skutek mniejszej aktywności branży bankowej w zakresie akwizycji klientów. W 2022 r. mocno wychodzono na rynek z ofertą kont osobistych czy lokat, w 2023 r. natomiast było widać spowolnienie, choć w końcu roku sytuacja się poprawiła — tłumaczy prezes Comperii.

Ponad dwie trzecie przychodów przynosi internetowa reklama efektywnościowa, resztę przede wszystkim dystrybucja produktów ubezpieczeniowych. W III kw. ubiegłego roku 0,6 mln zł sprzedaży wygenerował nowy w grupie segment e-commerce.

— Telepolis to jest ponad 10 proc. naszego biznesu tak pod względem przychodów, jak też EBITDA — mówi Szymon Fiecek.

Płatnościowa perspektywa

Comperia rozważa dwa scenariusze sprzedaży. Pierwszy to po prostu sprzedaż serwisu.

— Drugi to nawiązanie współpracy z partnerem silnym w e-sprzedaży — nie tyle z e-sklepem, co z porównywarką czy firmą, która specjalizuje się z monetyzacji klienta internetowego. Telepolis generuje największy ruch w swoim segmencie, co można wykorzystać do podbijania sprzedaży w kategorii elektroniki i telekomunikacji — twierdzi Szymon Fiecek.

Cała Comperia jest wyceniana na GPW na 26 mln zł. Spółka liczy na to, że zyski ze sprzedaży serwisu lub kapitał od potencjalnego partnera pozwolą na przyspieszenie rozwoju bramki płatniczej Comfino.

— Budujemy obecnie sieć akceptacji i wdrażamy Comfino u kolejnych partnerów. Pozyskaliśmy znaczących partnerów finansowych, m.in. Santander Consumer Bank, Alior, Pekao, Pragma, Brutto i Twisto. Mamy podpisane umowy bezpośrednie z prawie 900 partnerami z e-commerce i pracujemy nad kolejnymi. To długi proces, ale stopniowo będzie to widać w wynikach grupy — mówi prezes Comperii.

W segmencie bramek płatniczych konkurencja jest spora, a marże niskie. Na co liczy w nim Comperia?

— Zamierzamy specjalizować się w płatnościach odroczonych za duże zakupy: meble, elektronikę, a także zabiegi kosmetyczne czy medyczne. Klienci, którzy nie płacą za takie produkty i usługi gotówką, często gubią się na bramkach płatniczych wśród wielu opcji albo są odrzucani przez instytucje finansujące. My robimy pre-scoring takich klientów i dopasowujemy dla nich ofertę finansowania, by zwiększyć szanse na finalizację transakcji — tłumaczy Szymon Fiecek.