ComputerLand: na widelcu Prokomu

Artur Sulejewski, Michał Kobosko, Jarosław Sroka
opublikowano: 28-06-1999, 00:00

ComputerLand: na widelcu Prokomu

Gdyński integrator systemów jest bliski przejęcia konkurenta

Coraz bliższa staje się perspektywa przejęcia firmy informatycznej ComputerLand przez gdyński Prokom. Decydującą rolę odegra cena, po jakiej Prokom zechce skupić akcje od pozostałych akcjonariuszy warszawskiej spółki giełdowej.

Na giełdzie od kilkunastu dni powtarzana jest informacja o mającym nastąpić wrogim przejęciu ComputerLandu (CL). O tym, że nie jest to wykluczone, przekonuje gwałtowny wzrost obrotów akcjami. Tylko w okresie od 9 do 23 czerwca właściciela zmieniło 19 proc. akcji warszawskiej firmy. A w piątek, przy nadal wysokich obrotach, kurs akcji CL wzrósł maksymalnie (do 62 zł).

Prokom robi swoje

Z kilku źródeł wiadomo, że firmą, która przez różne podmioty skupuje akcje CL, jest gdyński Prokom, kontrolowany przez znanego przedsiębiorcę Ryszarda Krauze. Według ostrożnych szacunków grupa Prokomu kontroluje już co najmniej 18-20 proc. akcji CL. Ale część analityków branży wylicza, że przejęty pakiet może liczyć nawet 30 proc. papierów.

Jeśli te przypuszczenia okażą się prawdziwe, już w najbliższych dniach Prokom (ten sam, który może wkrótce stać się współwłaścicielem farmaceutycznej Polpharmy) ogłosi wezwanie na sprzedaż akcji CL. Oferowana cena ma być znacznie wyższa od tegorocznego maksimum cenowego papierów warszawskiej spółki, czyli od 73 zł.

— Zdajemy sobie sprawę, że za zakupami naszych akcji stoi duży inwestor. Nie chcę wdawać się w spekulacje co do jego tożsamości. Mogę natomiast zapewnić, że nie zamierzamy prowadzić wielkiej kampanii obronnej. Członkowie zarządu nie będą za wszelką cenę bronić swoich stołków. Tradycyjnie działamy przede wszystkim w interesie akcjonariuszy naszej spółki. Będziemy zadowoleni, jeśli inwestor zaproponuje im godziwe warunki — mówi Tomasz Sielicki, prezes CL.

Za i przeciw fuzji

Czy fuzja spółek informatycznych z Gdyni i Warszawy miałaby sens?

— Prokom żył dotąd głównie z największych kontraktów w sektorze publicznym, a CL zajmował się obsługą mniejszych firm. Ale w tym roku grupa CL zaczęła ostro konkurować o te same kontrakty co Prokom. Być może Ryszard Krauze uznał, że lepiej zawczasu przejąć coraz groźniejszego konkurenta — mówi analityk londyńskiego banku inwestycyjnego.

Przeciwnego zdania jest inny nasz rozmówca z polskiego bankowego domu maklerskiego. Uważa on, że wchłonięcie CL miałoby sens tylko w przypadku gdyby Prokom widział w tej firmie jakąś nieujawnioną dotychczas wartość dodaną.

— CL nie może Prokomowi nic nowego zaoferować. Znacznie korzystniejsze dla gdyńskiej firmy byłoby na pewno połączenie z Softbankiem — uważa analityk.

Co z tymi wynikami

Co do jednego wszyscy analitycy są zgodni: tegoroczne wyniki CL są katastrofalne. Właściwie tylko jeden fakt pociesza: wzrost przychodów ze sprzedaży. Po pięciu miesiącach przychody CL wyniosły 120,2 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 25 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Zwiększanie przychodów nie pociąga jednak za sobą wzrostu zyskowności firmy. Wręcz odwrotnie — tegoroczne zyski są zdecydowanie niższe niż wypracowane w okresie styczeń-maj 1998 roku. Wynik operacyjny po pierwszych pięciu miesiącach zamknął się kwotą nie przekraczającą 2,5 mln zł. Rok wcześniej był ponad dwukrotnie wyższy (CL zanotował ponad 5,3 mln zł zysku z podstawowej działalności).

Jeszcze gorzej przedstawiają się zysk brutto i netto. Na koniec maja 1999 roku spółka wykazała wynik brutto i netto odpowiednio w wysokościach — 888,9 tys. zł oraz — 440,1 tys. zł. Oznacza to, w odniesieniu do podobnego okresu 1998 roku, spadek w przedziale od 85,9 do 89,1 proc. Nawet jak na polskie warunki jest to wynik bardzo zły.

ComputerLand przy okazji publikacji raportu miesięcznego nie wyjaśnił akcjonariuszom i inwestorom, dlaczego wyniki są tak słabe.

— Nie ma co ukrywać, że pierwsze pięć miesięcy tego roku było dla nas bardzo nieudane. Stało się tak, ponieważ więcej czasu i wysiłku niż przypuszczaliśmy zajęła nam konsolidacja grupy. Mogę zapewnić, że drugie półrocze będzie znacznie lepsze. Czekamy na podpisanie kilku istotnych kontraktów. Będziemy o tym szerzej mówić na poniedziałkowej konferencji prasowej — zapowiada prezes Sielicki.

Jego zdaniem akcje CL są na giełdzie nadal głęboko niedowartościowane.

— Inwestorzy biorą pod uwagę tylko nasze zyski, a zapominają o perspektyywach rozwoju. Tymczasem te są coraz lepsze — przekonuje prezes CL.

Cisza przed burzą

W ostatnim czasie na rynek nie dotarły żadne raporty analityczne, które zawierałyby dla akcji ComputerLandu rekomendację „sprzedaj”. Jeden z maklerów, który prosił o zachowanie anonimowości, skomentował ten fakt następująco: „instytucje finansowe posiadają bardzo poważne pakiety akcji spółek z sektora IT. Trudno by działały na swoją niekorzyść i rekomendowały swoim klientom sprzedawanie tych papierów”.

WRESZCIE NAS DOCENIONO: Fakt, że jeden z dużych inwestorów zaczął skupować nasze akcje, świadczy, że dostrzegł on prawdziwą wartość naszej firmy i stojące przed nami perspektywy rozwoju —przekonuje Tomasz Sielicki, prezes ComputerLandu. fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Sulejewski, Michał Kobosko, Jarosław Sroka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ComputerLand: na widelcu Prokomu