Sektor górniczy stracił netto w pierwszym półroczu 772 mln zł. To kłopot dla firm, które pracują dla tej branży, w tym dla Conbelts Bytom, producenta taśm przenośnikowych wykorzystywanych w górnictwie i przemyśle, który w ubiegłym roku miał 9,5 mln zł zysku.
— W tym roku będziemy mieli zysk, ale mniejszy — informuje Marzanna Peukert, wiceprezes Conbelts Bytom. Firma szuka nowych rynków. Za cztery lata chce zwiększyć udział eksportu w sprzedaży z 20 do 40 proc. Znajduje klientów w państwach Unii Europejskiej (Czechy, Hiszpania, kraje skandynawskie), ale też na Bałkanach, w Argentynie, Australii, na Ukrainie i w Rosji. W dwóch ostatnich krajach biznesowe ryzyko wzrosło.
— Liczymy, że gdy sprawy się poukładają, tamtejszy rynek się otworzy — mówi Marzanna Peukert.
W tym roku jest szansa na wejście do Meksyku. Conbelts intensyfikuje też działania w Ameryce Południowej — Argentynie, Chile, Kolumbii i Peru. Za perspektywiczne uważa Chiny, Indie, Kazachstan i Mongolię. Po pilotażowych dostawach do Australii liczy, że przebije się na ten kontynent.
— Bardzo starannie wybieramy rynki. Sprawdzamy zapotrzebowanie na taśmy przenośnikowe, ale też patrzymy na kompleksowe projekty górnicze.W wielu krajach możemy zaistnieć tylko z lokalnym partnerem — opowiada wiceprezes Conbelts.
Oprócz nowych rynków będą też nowe wyroby. Conbelts realizuje inwestycję za 30 mln zł, na którą dostał 8,4 mln zł dotacji unijnej. Buduje linię do produkcji taśm przenośnikowych, która pozwoli na podwojenie mocy i na wytwarzanie mieszanek dla branży motoryzacyjnej. Linia, transportowana przez 40 ciężarówek, dotrze do firmy w kwietniu przyszłego roku i zostanie uruchomiona w listopadzie 2015 r.
Obecnie w zakładzie firmy w Bytomiu Łagiewnikach pracuje 213 osób. Po kryzysie w 2008 r. firma złożyła wniosek o upadłość układową. Z 17 mln zł straty w 2008 r. już w 2010 r. wyszła na plus.