Content plany - co to jest i dlaczego nie musisz się ich bać?

Kamil Kolbusz, takaoto.pro
opublikowano: 24-06-2021, 16:20

Stosują je już wszyscy: od dużych sklepów internetowych, przez redakcje największych portali, po blogerów i serwisy tematyczne. Jeśli jeszcze nie korzystasz z content planów, to czas najwyższy, żebyś zaczął. Przeczytaj ten artykuł, a przekonasz się, dlaczego warto.

Artykuł podzieliłem na dwie części. W pierwszej chciałbym skupić się na bardziej technicznym aspekcie content planów i wyjaśnić dlaczego, w jaki sposób, a w szczególności - po co są robione. Pokażę również, z jakich elementów powinny się składać oraz jak wygląda rozpisany według nich tekst. W drugiej części chciałbym zająć się omówieniem i rozwianiem pewnych wątpliwości towarzyszących pisaniu pod wytyczne SEO i wyjaśnić, dlaczego wydają mi się zupełnie bezpodstawne.

Content plan jest zbiorem wytycznych, których zastosowanie podczas pisania tekstu sprawią, że może pojawić się on wyżej w wyszukiwarce Google.
Content plan jest zbiorem wytycznych, których zastosowanie podczas pisania tekstu sprawią, że może pojawić się on wyżej w wyszukiwarce Google.

SERP - cztery litery, które musisz znać

SERP (ang. Search Engine Results Page) to strona wyników wyszukiwania dla danego zapytania (słowa kluczowego) w wyszukiwarce. Skupię się na Google, gdyż to właśnie ona jest najczęstszym wyborem polskich internautów (96% udziału w rynku).

W SERP-ach znajdziemy organiczne wyniki wyszukiwania oraz reklamy Google Ads. Każdy z wyników wyszukiwania składa się z tytułu, opisu, adresu URL oraz dodatków (tzw. rich snippets). Na kolejność wyników wyszukiwania mają wpływ zaawansowane algorytmy Google - osobne dla Google Ads i dla wyników bezpłatnych. Na kształt wyników organicznych wpływ ma szereg czynników związanych z budową i treścią strony (on-page SEO) oraz linki prowadzące do niej z innych domen (off-page SEO).

Content plan jest zbiorem wytycznych, których zastosowanie podczas pisania tekstu sprawią, że może pojawić się on wyżej w wyszukiwarce Google. A na tym przecież powinno zależy każdemu marketerowi, blogerowi czy wydawcy, ponieważ wyższa pozycja przekłada się na dużo większy ruch na stronie.

Przykładowy kształt strony wyników wyszukiwania w Google
Przykładowy kształt strony wyników wyszukiwania w Google

Z czego składa się content plan?

Nie istnieje obiektywny wzorzec, jak powinien wyglądać content plan. Wszystko zależy od osoby, która go przygotowuje i narzędzi, z jakich korzysta. Przede wszystkim powinien wynikać ze znajomości realiów optymalizacji i pozycjonowania w Google. Artykuł musi zostać napisany tak, aby nie tylko był interesujący i wartościowy dla użytkownika, ale także doceniony przez algorytm Google. W moim mniemaniu w dobrym i użytecznym content planie powinno się znaleźć:

  • główne słowo kluczowe – czyli popularna fraza, na którą chcemy, aby dany artykuł pojawił się jak najwyżej w wynikach wyszukiwania. W naszym przypadku za przykład niech posłuży „Polska reprezentacja Euro”;
  • długość tekstu – sugerowana minimalna długość wpisu. Aby nie odstawać od konkurencyjnych artykułów pod kątem obszerności wpisu, jest ona określona na podstawie długości treści wpisów zajmujących w Google czołowe miejsca na interesującą nas frazę. Co prawda długość tekstu nie jest czynnikiem algorytmicznym (innymi słowy liczba znaków nie przekłada się na pozycję), jednak pozwala przyjąć punkt odniesienia, a także ułatwia pracę z copywriterami;
  • tytuł wpisu – kluczowe jest, aby zawierał główną frazę. Bardzo często tytuł zawiera pytanie, np. „Jak grała Polska reprezentacja na Euro 2020?”. Pamiętając o użytkownikach, którzy będą czytać tekst, dobrze mieć na względzie zasady języka polskiego i poprawną stylistykę;
  • podział tekstu na śródtytuły – jest to sugerowany podział wpisu. Każdy podpunkt to blok tematyczny. Jeśli w przygotowanym planie brakuje jakiegoś kluczowego zagadnienia, można przygotować dodatkowy nagłówek. Poszczególne śródtytuły można modyfikować – ważne, aby oddawały sens opisywanego tematu i odpowiadały domniemanym intencjom użytkownika, który wpisuje dane zapytanie w Google. Dodatkowe nagłówki możemy przygotować także na podstawie tzw. fraz powiązanych - w szczególności tych, które są pytaniami;
  • frazy powiązane – czyli pojedyncze wyrazy, jak i dłuższe wyrażenia powiązane tematycznie z głównym słowem kluczowym. Są dobierane przez specjalistów na podstawie analizy zachowań użytkowników i treści konkurencji. Umieszczamy je w treści artykułu, aby zarysować kontekst oraz zapewnić tzw. pokrycie tematyczne. Dla Google bardzo ważne jest to, aby treści były wyczerpujące i stanowiły kompletne źródło informacji na dany temat. Od paru lat pisanie pod kątem SEO to przede wszystkim budowanie właściwego pokrycia tematycznego, a nie tylko „upychanie” jednej frazy w co drugim zdaniu. To zasadnicza zmiana jakościowa, która przez wiele redakcji wciąż nie została wdrożona.
Przykładowy artykuł w content planie rozpisany w arkuszu Google
Przykładowy artykuł w content planie rozpisany w arkuszu Google

Co daje content plan i dlaczego warto go stosować?

Tworzenie artykułów na bazie content planu przygotowanego na podstawie rzetelnej analizy danych to przede wszystkim zwiększenie szans na wysokiej jakości, darmowy ruch na stronie.

Jeśli piszesz na tematy, o których informacji szukają użytkownicy, a twoje teksty są zoptymalizowane pod kątem Google, to więcej osób wejdzie na twoją witrynę i zapozna się z jej zawartością.

Dla sklepów internetowych oznacza to potencjalnie większą sprzedaż, dla mediów - więcej czytelników (a zatem większe wpływy z reklam), natomiast dla blogów firmowych i specjalistycznych - łatwiejsze dotarcie do potencjalnych klientów.

Zarówno dla redaktorów serwisów internetowych, jak i dla marketerów oraz zawodowych blogerów, content plany to gotowe pomysły na teksty, jakie powinny pojawiać się na ich witrynach. I to takie, jakich szukają czytelnicy. Zamawiając konkretne „paczki” tematów po 20, 50, 100 sztuk, nie trzeba głowić się nad pomysłami, zastanawiać się, jakie treści publikować - wystarczy przesłać gotowe wytyczne do osób piszących teksty, a na koniec sprawdzić, czy są z nimi zgodne.

Dlaczego wytyczne nie przeszkadzają w tworzeniu dobrych treści?

Wprowadzając zasady pisania pod SEO w redakcjach (ale często też u osób zawodowo piszących teksty niebędących dziennikarzami), można napotkać na pewien opór. „Jak to?” - pada całkiem słuszne pytanie - „Dlaczego miałbym pisać pod oceniające mnie maszyny i algorytmy, a nie dla czytelników, których znam i dla których piszę od lat?!”.

Przedstawmy sytuację jak z filmu „o złotych czasach dziennikarstwa”. Biegnący przez redakcję redaktor z działu miejskiego z nieodłącznym elementem - papierosem - krzyczy do siedzącego za biurkiem dziennikarza:

- Nowak, potrzebuję na jutro 3 kolumny o tym, co dzieje się Stalomiedzi, nie zapomnij wspomnieć o ich powiązaniach z Iksińskim i Ygreksińskim i dodaj coś koniecznie o nowej ustawie na temat eksportu metali, co ją przegłosowali wczoraj!

Znajdziemy tu przynajmniej kilka elementów, które można potraktować jako wytyczne ograniczające dziennikarza. Przecież te 3 kolumny to po prostu określenie długości tekstu - równie dobrze mogłoby to być 10 tysięcy znaków albo 2 tysiące wyrazów. „Stalomiedź”, to słowo kluczowe, więc na pewno pojawi się w tytule oraz leadzie. Natomiast „Iksiński”, „Ygreksiński”, „eksport metali”, „ustawa”, „głosowanie” (a więc pewnie i „parlament”, „rząd”, „minister”) to słowa i frazy powiązane - logiczne, że znajdą się w tekście i śródtytułach poprzedzających poszczególne akapity. Czy w takim razie uznamy, że redaktor wpłynął nadmiernie na proces twórczy i niezależność dziennikarza? Wydaje mi się, że nie.

Formatem, w jakim nie obowiązują podobne reguły (może poza limitem znaków) jest felieton lub komentarz, tylko że w tym wypadku pisanie pod SEO nie jest potrzebne. Przecież nikt nie wpisze w Google: „Co Nowak myśli o Ygreksińsikim?”. Natomiast w tekstach informacyjnych pisanych językiem użytkowym, trzymanie się reguł pomaga zarówno autorowi, jak i czytelnikowi.

Czym teksty SEO nie są, czyli zła opinia z przeszłości ciągle aktualna

Największe opory i nieporozumienia wynikają najczęściej z powodu wymogu używania słów kluczowych, które uważane są często za ingerencję w styl i treść artykułu. Rozumiem te obawy i wiem nawet, gdzie leży ich źródło. Dlatego postaram się wyjaśnić, dlaczego wydają mi się one bezpodstawne.

SEO często jest postrzegane przez pryzmat tekstów czy też opisów ze stron tworzonych kilka, a nawet kilkanaście lat temu, gdy samo pozycjonowanie dopiero raczkowało, a internet pełen był tworzonych maszynowo tekstów.

Na pewno każdy widział „artykuły” wyglądające jak ćwiczenia gramatyczne deklinacji, czyli: „Polska reprezentacja, poznaj wyniki polskiej reprezentacji, kiedy gole polskiej reprezentacji, co jest z polską reprezentacją, co mówią o polskiej reprezentacji?, o wspaniała polska reprezentacjo!” - i tak dalej, i dłużej, i frazy odmienione przez wszystkie liczby, rodzaje i przypadki...

Nic dziwnego, że jeśli ktoś kiedyś zobaczył taki tekst i uznał, że tak wyglądają artykuły pisane pod SEO, to nie ma ochoty ich pisać i czytać. Dobra wiadomość jest taka, że podobnych artykułów jest coraz mniej. Jeszcze lepsza - że obecnie mają one coraz mniejszy wpływ na pozycjonowanie, bo Google nieustannie uczy się rozpoznawać takie treści. Nie wspominając już o głosie samych użytkowników, którzy preferują bardziej użyteczne, wyczerpujące i ciekawe teksty.

Mówisz prozą i używasz słów kluczowych, nawet jeśli o tym nie wiesz

Mówiąc najprościej, nie da się napisać dobrej merytorycznie publikacji bez używania słów kluczowych i fraz powiązanych. Trzymając się wcześniej przytoczonego przykładu: jak napisać tekst o reprezentacji Polski, nie używając słowa „Lewandowski” albo frazy „liczba bramek” czy też „mecz z Hiszpanią”, „kartka Krychowiaka” itd.? Content plan może pomóc ułożyć to w całość, pokazać strukturę tekstu i służyć za ściągę o tym, o czym jeszcze warto wspomnieć, o czym chcą przeczytać i czego szukają czytelnicy. Bo - choć to banalne - ostatecznie to oni są najważniejsi i to dla nich powstają teksty.

Dlatego, choć to właśnie słowa kluczowe i frazy powiązane wydają się tym, co budzi największy opór, to przecież mogą pojawiać się w tekście naturalnie z poszanowaniem zasad języka polskiego i przyjętej w artykule narracji. Nikt nie wymaga przecież (a algorytm Google nie będzie premiował) używania frazy „najlepsze drewno do grilla” w artykule pt. „Euro 2020 - dlaczego Polska przegrała ze Słowacją?”.

(Tekst powstał na podstawie wytycznych SEO pochodzących z content planu - nie ucierpiała przy nim żadna wartość merytoryczna, a autor nie czuł się skrępowany koniecznością używania słów kluczowych i fraz powiązanych).

Więcej o tym, jak samodzielnie tworzyć content plany i jak z nimi pracować dowiesz się ze szkolenia „SEO - optymalizacja i pozycjonowanie w Google dla specjalistów PR i content marketingu”, które poprowadzi Szymon Słowik, założyciel Takaoto - butikowej agencji SEO oferującej kompleksowe wsparcie w zakresie pozycjonowania i optymalizacji.

Autor: Kamil Kolbusz | Head of Content | takaoto.pro

Napisz do mnie: kolbusz@takaoto.pro

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane