Coraz lepsza pogoda dla bogaczy

Mirosław Konkel
16-05-2011, 00:00

Jeśli masz oszczędności liczone w milionach, bankowiec odwiedzi cię w domu, wyśle kwiaty na imieniny i załatwi spotkanie z królową Elżbietą.

Mówimy "bankowość prywatna", a wyobrażamy sobie straszliwie bogatych ludzi, którzy nie wiedzą, co zrobić ze swoimi pieniędzmi i dla zabicia nudy zadręczają swoich doradców finansowych najbardziej wymyślnymi zachciankami i kaprysami.

Małgorzata Janczewska, szef BRE Private Banking Wealth Management, przyznaje, że najzamożniejsi klienci mogą liczyć na realizację wyszukanych zleceń związanych z ich stylem życia — od wynajmu domu na wakacje, poprzez znalezienie elitarnej szkoły dla dzieci, po zamówienie miejsca na kortach tenisowych w modnych klubach bądź biletów na finałowy mecz NBA. Menedżerka podkreśla jednak, że tzw. serwisy concierge są tylko dodatkiem do prywatnej bankowości.

— Zamożni klienci oczekują od banków przede wszystkim najwyższej jakości zindywidualizowanych usług finansowych. Z przeprowadzanych wśród nich badań jasno wynika, że concierge jest dla tej grupy jedynie ciekawym elementem, ale nie ma wpływu na wybór oferty — wskazuje Małgorzata Janczewska.

— Awans do wyższej klasy finansowej pozwala uzyskać kompleksowe wsparcie doradcy finansowego. A to, że załatwi on przy okazji wejściówkę na zamknięty koncert Stinga lub stawi się osobiście w domu klienta, jest kwestią drugorzędną — potwierdza Daniel Ścigała, dyrektor departamentu bankowości klientów zamożnych w BNP Paribas Fortis.

Wysokie progi

Dzisiejszy private banking zmierza w kierunku tzw. wealth managementu. Wiele osób używa tych pojęć zamiennie. Tymczasem są to dwie oddzielne, choć nie do końca różne oferty.

— Wealth management, czyli zarządzanie majątkiem, ma znacznie szerszy zakres i obejmuje całość majątku klienta, zarówno aktywa, jak i pasywa. Usługi na tym poziomie nie dotyczą już pojedynczych produktów, ale doradztwa inwestycyjnego, tworzenia i zarządzania portfelem instrumentów inwestycyjnych oraz kompleksowych rozwiązań dotyczących pomnażania, ochrony i przekazywania majątku kolejnym pokoleniom — tłumaczy Małgorzata Janczewska.

Dodaje, że w przypadku wealth managementu mamy do czynienia z aktywnym charakterem relacji. Bankowy opiekun tworzy strukturę portfela dokładnie odpowiadającą celom i profilowi inwestycyjnemu każdego klienta.

— Zadaniem doradcy jest aktywne zarządzanie lokowaniem środków, polegające na dostosowaniu struktury portfela do zmieniających się warunków rynkowych, a także selekcja optymalnych instrumentów w ramach jednorodnej kategorii aktywów oraz jego dywersyfikacja z wykorzystaniem wielu klas aktywów w celu zoptymalizowania relacji oczekiwanej stopy zwrotu do ponoszonego ryzyka — wyjaśnia Małgorzata Janczewska.

Niestety — zaznacza — rozwiązania proponowane w tej formule przynoszą odczuwalne korzyści dopiero wtedy, gdy dotyczą wysokiego poziomu środków finansowych. Dlatego minimalna kwota, jaką należy dysponować, by skorzystać z tych usług jest kilkakrotnie wyższa niż w przypadku bankowości prywatnej.

Obniżanie poprzeczki

Problem w tym, że większość przedstawicieli krajowej klasy średniej nie ma co marzyć ani o wealth managemencie, ani nawet o private bankingu w czystej postaci. Eksperci MultiBanku szacują, że Polaków z aktywami powyżej miliona złotych jest około 15 tysięcy. Natomiast około miliona osób można zaliczyć do kategorii affluent. To ludzie, których aktywa wynoszą minimum 100 tys. zł lub miesięczne dochody przekraczają 5 tys. zł netto. Niektóre banki uważają ich za potencjalnych klientów bankowości prywatnej, ale patrząc na międzynarodowe standardy to spore nadużycie.

Bartłomiej Wasiuk, naczelnik wydziału klientów zamożnych MultiBanku, twierdzi wręcz, że rodzimy private banking ma jeszcze w dużym stopniu wymiar marketingowy. Jak zauważa, niektóre usługi i produkty, które w naszym kraju zalicza się do bankowości prywatnej, na dojrzalszych rynkach stanowią podstawowy portfel oferty dla lepiej sytuowanej klasy średniej, czyli bankowości osobistej.

— Również próg wejścia do elitarnej grupy klientów bankowości prywatnej jest w Polsce znacznie niższy. U nas wystarczy przynajmniej pół miliona złotych, natomiast za granicą trzeba mieć minimum milion euro — informuje Bartłomiej Wasiuk.

I podkreśla, że większość potrzeb reprezentantów polskiej klasy średniej z powodzeniem może być realizowana poprzez bankowość osobistą, np. w MultiBanku w ramach oferty Aquarius. Przedstawiciele tej grupy — zapewnia — są traktowani z tą samą uwagą, jak klienci private bankingu. Mają w banku status VIP. Obsługiwani są w oddzielnych pokojach zapewniających intymność rozmowy o finansach. Każdy korzysta z indywidualnego doradcy, którego zna z imienia i nazwiska.

— Klienci korzystający z oferty Aquarius mogą negocjować jej warunki, np. parametry kredytu czy oprocentowanie lokat, które w ich przypadku i tak jest już atrakcyjniejsze od standardowego. Oferujemy im także szeroki wachlarz zaawansowanych rozwiązań inwestycyjnych, w postaci funduszy inwestycyjnych zamkniętych czy opartych na strategii absolutnej stopy zwrotu — mówi Bartłomiej Wasiuk. l

n

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / / Coraz lepsza pogoda dla bogaczy