W lipcu PKP parafują umowę z samorządami wojewódzkimi w sprawie powołania lokalnych spółek przewozowych. Na razie tylko dwóch.
Na początku lipca wystartuje pierwsza regionalna spółka przewozów kolejowych z udziałem samorządu województwa mazowieckiego i PKP.
— Tylko dwa województwa zdecydowały się na razie na utworzenie własnych podmiotów — mówi Janusz Dettlaff, szef PKP Przewozy Regionalne (PKP PR), przewoźnika pasażerskiego z grupy PKP.
Obok regionu mazowieckiego przygotowuje się także opolski. Pozostałe wolą się uczyć na ewentualnych, cudzych błędach. Bogusław Kowalski, wicemarszałek województwa mazowieckiego odpowiedzialny za koleje, ma kilka argumentów przemawiających ,,za”.
— To nam się będzie bardziej opłacało. Skoro od tego roku i tak finansujemy przewozy, to lepiej mieć na nie wpływ — uważa.
W nowej spółce, która zacznie działać w grudniu, 51 proc. udziałów będzie kontrolował samorząd. Resztę obejmą PKP. Zmieniają się jednak pierwotne zasady. Spółka PKP nie wniesie aportem taboru, który ma stanowić zabezpieczenie dla wierzycieli PKP PR.
— Na razie obie strony wniosą wkład na 50 tys. zł kapitału początkowego. Z dotacji budżetowej mamy na tabor 12,5 mln zł, które musimy zainwestować w tym roku. To nie wystarczy nawet na jeden nowy pociąg elektryczny, ale może wystarczyć na remont używanych. Tylko że muszą one być naszą własnością. Dlatego rozważamy odkupienie od PKP 5-10 składów — mówi marszałek.
Na obsługę Mazowsza potrzeba 180 pociągów. Część składów trzeba będzie prawdopodobnie wydzierżawić od PKP.
— Dzierżawa komplikuje sytuację. Jej kosztów raczej nie zbilansują przychody z biletów i spółka od początku będzie deficytowa — uważa Grzegorz Szymański, dyrektor wydziału infrastruktury w opolskim urzędzie marszałkowskim.
W propozycji umowy, którą urząd przekazał PKP, założono, że tabor zostanie wniesiony aportem. W innym razie sejmik może nie zdecydować się na spółkę z PKP PR. Decyzja zapadnie na posiedzeniu w ostatni wtorek lipca.