Coś zazgrzytało w mechanizmie finansowym

Adam Sofuł
opublikowano: 2009-01-20 00:00

Najpierw "Puls Biznesu" ujawnił, że policja ma kłopoty z zapłaceniem swoich rachunków. Kilkaset milionów kłopotów. W miniony weekend okazało się, że podobne kłopoty, tylko większe — ma resort obrony. Zaległości wobec dostawców usług i materiałów wynoszą 1,8 mld zł. Sprawa nabrała nowego, politycznego wymiaru, gdy prezydent Lech Kaczyński wezwał na dywanik ministra obrony Bogdana Klicha. I w zasadzie można się cieszyć, bo gdyby nie ów polityczny wymiar sprawy, zapewne pies z kulawą nogą nie zwróciłby na to uwagi.

Finansowe kłopoty policji i wojska nie zwiastują raczej budżetowej katastrofy, pokazują jednak, z jakimi problemami będzie się w najbliższych miesiącach zmagać wielu ministrów. Z wyjaśnień resortu finansów wynika, że obecna sytuacja wynika po części z przesunięcia w wielu resortach wydatków na grudzień. A w grudniu pojawiły się pierwsze oznaki kryzysu — z podatków wpłynęło nieco mniej niż wcześniej zakładano. Teraz policja i resort obrony dostają od ministerstwa finansów pieniądze, jednak zaległości z ubiegłego roku muszą pokryć z obecnego budżetu. I to pierwsza zła wiadomość. Drugą złą wiadomością jest to, że mimo wielu deklaracji z wydawaniem publicznego grosza dzieje się coś dziwnego. Bo można zrozumieć tłumaczenia, że obecne zamieszanie wynika z nadzwyczajnej kumulacji wydatków, trudniej już zrozumieć, dlaczego do takiej kumulacji doszło. Któryś z resortów źle rozplanował wydatki, a to zła wróżba na czasy kryzysu. W tym roku takie błędy mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.

Przy okazji rozlewającego się po świecie kryzysu finansowego (i już nie tylko finansowego) sporo się mówi o zaufaniu, nie uleganiu panice itp. Międzyresortowe kłótnie o pieniądze budowie zaufania nie służą. Teraz wiele zależy od polityków. Jeżeli nowy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło oprze się pokusie "przeczołgania" szefa resortu obrony, a poprzestanie na wyjaśnieniu budżetowych tajemnic MON (niekoniecznie w blasku jupiterów), to obecny minikryzys może okazać się pożyteczną nauką. Jeżeli kłopoty policji i MON staną się jedynie narzędziem w politycznej młócce, to będą kolejne lekcje. Bolesne.

Adam Sofuł