COVEC przechodzi do kontrataku

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-06-07 00:00

Chińczycy oskarżają drogowców i inżyniera kontraktu o zaniżanie zakresu prac przy trasie Łódź — Warszawa.

Chińczycy oskarżają drogowców i inżyniera kontraktu o zaniżanie zakresu prac przy trasie Łódź — Warszawa.

Chiński smok połamał sobie zęby przy budowie polskiej autostrady.

"Konsorcjum, którego liderem jest China Overseas Engineering Group (COVEC), przesłało do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wypowiedzenie umowy" — ogłosiła wczoraj chińska spółka.

Chińczycy tym samym zerwali kontrakt na budowę 50 km autostrady A2 Łódź — Warszawa. "PB" już 2 czerwca zapowiadał, że to zrobią.

Chińczycy mówią: pas...

To jeden z kluczowym fragmentów trasy A2, która miała na EURO 2012 połączyć zachodnią granicę kraju z Warszawą.

"Powodem decyzji konsorcjum jest niesprawiedliwe, niepotrzebne oraz bezzasadne przedłużanie terminów płatności przez inwestora [czyli GDDKiA — przyp. red.], zaniżanie ilości oraz wartości wykonanych prac przez głównego inżyniera kontraktu, nieobiektywna weryfikacja wykonanych prac przez osoby nadzorujące projekt oraz nieoczekiwany wzrost cen materiałów budowlanych" — wyliczają przedstawiciele COVEC.

— Czekamy do czwartku na spełnienie przez COVEC warunków postawionych przez GDDKiA — tak oświadczenie Chińczyków skomentował Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury.

Do tego czasu COVEC ma uregulować zaległe płatności wobec podwykonawców. Jeśli nie dostaną kasy, wielu z nich nie wróci na budowę.

…i zyskują zwolenników

Część osób z branży jednak popiera Chińczyków.

Jan Łuczak, prezes Dolnośląskich Surowców Skalnych, podkreśla, że kilku- czy kilkunastodniowe opóźnienia w płatnościach nie powinny wywoływać gwałtownych reakcji kontrahentów (czego symbolem było m.in. palenie opon). Twierdzi, że w branży zdarzają się one coraz częściej.

— Przedstawiciele COVEC poczuli się zdezorientowani. Część podwykonawców zareagowała agresywnie, a przecież z płatnościami nie powinno być większych problemów. Zakładam, że wszyscy je ubezpieczyli. Nam Euler Hermes ubezpieczył należności od COVEC na 20 mln zł, choć standardowo od innych dużych firm budowlanych ubezpiecza należności na kwotę o połowę niższą. I kiedy rozpoczęło się zamieszanie z płatnościami, poprosiliśmy o potwierdzenie wysokości ubezpieczenia i dostaliśmy je bez problemu — dodaje Jan Łuczak.

Przedstawiciele Euler Hermes też uspokajają.

— Analizowaliśmy ryzyko ubezpieczenia należności od COVEC, ale nie polskiego oddziału, lecz spółki matki z Chin. Oceniliśmy, że to wiarygodna, duża firma, mająca dobre relacje z lokalnymi władzami. Nasi klienci mogą spać spokojnie. Firmy, które ubezpieczają należności w Euler Hermes, nie będą mieć problemów z odzyskaniem pieniędzy — komentuje Bogdan Wiesiołek, dyrektor ds. handlowych w Euler Hermes.

Ratujcie renomę!

Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, spotkał się wczoraj, podczas wizyty na Węgrzech, z szefem chińskiego MSZ – Yang Jiechi. Rozmawiali m.in. o problemach COVEC na trasie A2.

"Wpuściliśmy ich na rynek wielkich projektów inwestycyjnych w UE, a tu taki pasztet. Powinni ratować renomę" — napisał polski minister po spotkaniu na Twitterze.

Yang Jiechi obiecał przekazać opinie z Polski chińskim władzom. Przyjął też zaproszenie do Polski podczas sprawowania przez nasz kraj prezydencji w Unii Europejskiej.