Credit Suisse chce być liderem

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2010-02-15 00:00

Przez ich ręce przechodzi większość obrotów zagranicy na GPW. Teraz powalczą o krajowych inwestorów.

Światowy gigant uruchamia

w Warszawie dom maklerski

Przez ich ręce przechodzi większość obrotów zagranicy na GPW. Teraz powalczą o krajowych inwestorów.

Dwa razy się ponoć do tej samej rzeki nie wchodzi, ale Credit Suisse ma inne zdanie. Jest na ostatniej prostej do uruchomienia biura maklerskiego. To drugie podejście Szwajcarów do GPW. W 2003 r. gigant sprzedał biuro BZ WBK. Teraz nie zamierza być kopciuszkiem.

— Faza organizacyjna jest mocno zaawansowana. Jest szansa, że wystartujemy w połowie roku. Chcemy być numerem jeden pod względem wielkości obrotów i całkiem realne, że to się szybko stanie — mówi Marek Gul, dyrektor zarządzający Credit Suisse Investment Banking w Polsce.

Nie zniknęli

W styczniu obroty, które przeszły przez ręce członków giełdy, wyniosły blisko 35 mld zł. Najwięksi gracze mają około 16-procentowy udział. Jak Szwajcarzy chcą odebrać rynek konkurentom?

— Nie zaczynamy od zera, bo cały czas byliśmy aktywni na GPW. Od czasu zamknięcia biura w Warszawie nasze biuro z Londynu przekazuje zlecenia do lokalnych partnerów, głównie DM BZ WBK. Mamy największy udział w obrocie zagranicznych inwestorów na GPW: nasz udział sięga 20-30 proc. zagranicznych przepływów. Teraz obrót będzie przechodził znowu przez nasze biuro lokalne — mówi Marek Gul.

Start Credit Suisse oznacza, że sporą część biznesu straci DM BZ WBK, który ma blisko 10-procentowy udział w obrotach. Gigant otwiera biuro, by poszerzyć bazę klientów.

— Chcemy mieć bezpośredni dostęp do polskich klientów. Polskie instytucje (m. in. OFE) zrobiły się bardzo duże, szykują się też duże oferty publiczne. Wielkie prywatyzacje to ważny cel dla działu bankowości inwestycyjnej, wzrost kapitalizacji giełdy z kolei sprawia że staje się ona bardzo atrakcyjna dla działalności brokerskiej. Aby obsługiwać polskich klientów, trzeba mieć lokalny serwis — mówi Marek Gul.

Ale nie tylko instytucje są na celowniku.

— Mocno rozwijamy bankowość prywatną, a ta grupa klientów często potrzebuje usług domu maklerskiego. Zamożni Polacy to w zdecydowanej większości przedsiębiorcy, większość ich majątku pochodzi z upublicznienia firm założonych przed laty. Oprócz zarządzania majątkiem będziemy im pomagali w prowadzeniu biznesu: przygotowywaniu ofert, doradztwie przy transakcjach, wynajdywaniu celów do przejęcia, pozyskiwaniu finansowania — mówi Marek Gul.

Zagraniczne debiuty

Credit Suisse ściąga ludzi z rynku. Według naszych informacji, przekonał już Tomasza Bardziłowskiego, wiceprezesa Unicredit CA IB. Buduje też zespół analityków, który ma obserwować kilkadziesiąt spółek z GPW. Ma wprowadzać firmy na giełdę.

— Będziemy również interesować się przeprowadzaniem ofert publicznych, ale o wartości minimum 100 mln USD. Polska w grupie postrzegana jest jako hub dla całej Europy Środkowo-Wschodniej, z wyłączeniem Rosji, co oznacza, że na GPW możemy wprowadzać także firmy spoza Polski — mówi Marek Gul, który jest równocześnie szefem regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Stanisław Waczkowski, wiceprezes Ipopema Securities

Rywal nam nie zaszkodzi

Miejsce na rynku dla nowych graczy jest zawsze. Ale zdobyć znaczącą pozycję nie jest łatwo. Ten rynek jest w Polsce bardzo konkurencyjny i każdy nowy gracz, by zdobyć klientów, musi okazać się lepszy od działających firm. Był taki okres, że domy maklerskie konkurowały ceną, oferując często stawki poniżej opłacalności, ale to się skończyło. Teraz trzeba rywalizować jakością m.in. analiz i obsługi brokerskiej. Nikomu dobra konkurencja nie zaszkodzi. Można oczekiwać, że wielkość rynku i perspektywy wzrostu będą przyciągały kolejne firmy. W 2002 r. GPW była dużo mniejsza, a członkami było więcej zagranicznych instytucji. Nasz udział w rynku utrzymuje się na poziomie 9 proc., co daje nam czwartą pozycję, a trzeba pamiętać, że nie obsługujemy klientów detalicznych.

Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING PTE

Ważni będą analitycy

Jako duży fundusz korzystamy z usług wielu domów maklerskich i nie wszystkie są na równym poziomie. Konkurują jakością analiz, obsługa transakcyjna nie ma aż tak istotnego znaczenia. Ważna jest też umiejętność przeprowadzania transakcji, wyszukiwania pakietów, które możemy kupić, lub chętnego do odkupienia od nas. Jeśli nastawia się na obsługę funduszy, to nie da się osiągnąć sukcesu bez dobrego zespołu analitycznego. Pojawienie się nowego gracza to dobra wiadomość — im większa konkurencja, tym lepiej dla rynku, funduszy, a co za tym idzie — klientów.