Rynek crowdfundingu udziałowego w Polsce całkowicie ucichł – od ponad trzech miesięcy nie została przeprowadzona ani jedna emisja. Ostatnia, z grudnia ubiegłego roku, zakończyła się wynikiem znacznie niższym niż oczekiwania samej spółki - Kombinatu Konopnego, i obserwatorów rynku. W rozruszaniu emisji, których limit od listopada 2023 r. został w kraju, zgodnie z unijnymi regulacjami, zwiększony do 5 mln EUR, nie pomaga ani sytuacja makroekonomiczna, ani brak kolejnych licencji na działalność platform udzielanych przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Kształt obecnego rynku crowdfundingu udziałowego w Polsce: dwie licencjonowane platformy, z których jedna – powiązana z Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie - nie została jeszcze uruchomiona i nie wiadomo, kiedy to nastąpi.
Trudna sytuacja na rynku crowdfundingu
Testem kondycji crowdfundingu udziałowego w nowym reżimie prawnym była właśnie emisja Kombinatu Konopnego. Firma, która wszystkie wcześniejsze kończyła z maksymalnym wynikiem finansowym, osiąganym w rekordowym czasie, nie zdołała pozyskać od inwestorów oczekiwanych 16,5 mln zł. Udało się zebrać nieco ponad 1,7 mln zł.
Spółka przeprowadziła emisję na jedynej aktywnej obecnie platformie – Emiteo. W blokach startowych od dawna ustawieni są kolejni jej klienci, spółki: Vandalvan, Fintecom (dawne Gadu Gadu), Fame MMA i Outway Adventures. Jak do tej pory brak oficjalnych informacji o terminie startu emisji z udziałem którejkolwiek z nich.
- Z makroekonomicznego punktu widzenia nie jest to jeszcze dobry czas na realizację emisji crowdfundingowych. Z drugiej strony, krajowy rynek crowdfundingu zamarł i trudno, aby jedna platforma – Emiteo, była w stanie go rozruszać. GPW Private Market, druga z licencjonowanych platform, z którą sektor wiąże spore nadzieje, ponieważ jej działania będą uwiarygadniane przez powiązaną z nią GPW, jeszcze nie wystartowała – mówi dr Artur Trzebiński, doradca ds. ekonomicznych ze Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.
Co dalej z projektem GPW Private Market, trudno powiedzieć.
- W październiku 2023 r. GPW Private Market S.A. uzyskała zezwolenie na prowadzenie działalności dostawcy usług finansowania społecznościowego. Od tego momentu zintensyfikowane zostały prace nad przygotowaniem technologii, która uwzględnia odpowiednie wymagania regulacyjne. Równolegle prowadzone są działania dotyczące tematu tokenizacji aktywów niefinansowych. To, w jakim zakresie i kiedy zostanie uruchomiona platforma Private Market, będzie przedmiotem finalnej decyzji biznesowo-korporacyjnej w ramach grupy kapitałowej GPW i jej nowych władz – informuje Nina Vincenz-Krajewska, rzecznik prasowy GPW.
Natomiast zwiększenie wiarygodności sektora crowdfundingu udziałowego w Polsce jest bardzo potrzebne. Jak zaznacza dr Artur Trzebiński, w ostatnim czasie została ona podważona m.in. przez działalność Janusza Palikota (realizował emisje na Crowdway). Nie bez echa wśród inwestorów przeszedł także upadek spółki Pora na Pola (kapitał pozyskany na Beesfund czy Crowdway).
Sektor wyczekuje nowych licencji od KNF
Rynek crowdfundingu udziałowego, chcąc nie chcąc, czasowo stał się monopolistyczny.
- Proces licencjonowania platform znacząco się wydłużył. Z wiedzy, jaką posiadam, wynika, że niektóre platformy wycofały z KNF wnioski o licencję i złożyły je powtórnie, eliminując błędy formalne i nieścisłości. Oczywiście KNF także uczy się i dopiero wydeptuje ścieżkę licencjonowania. Jednak szybkie wprowadzenie konkurencji jest koniecznością. Konkurencja m.in. wymusi na platformach działania promocyjne, zachęcające spółki do korzystania z takiej formy finansowania. Pozwoli także na rozruszanie tabel ofert, które w Polsce zgodnie z prawem mogą powstawać od jesieni 2023 r. Tabele mają ułatwić inwestorom obrót akcjami spółek nabytymi w formule crowdfundingu – zaznacza dr Artur Trzebiński.
Jedną z platform, która od ponad roku stara się o uzyskanie licencji, jest Crowdway. Przed zmianami prawnymi, pozwalającymi na egzystencję tylko podmiotom zatwierdzonym przez KNF, miał bardzo duży udział w rynku.
- Na bieżąco odpowiadamy na pytania ze strony nadzorcy i spokojnie oczekujemy na decyzję. Zakładam, że jesteśmy jej coraz bliżej, choć pewności oczywiście nie mam. W podobnej sytuacji są inne platformy. Na rynku crowdfundingu panuje tym samym stagnacja – mówi Michał Stanek, prezes Crowdwaya.
Zapewnia, że do Crowdwaya zgłaszają się przedsiębiorcy z różnych branż, zainteresowani realizacją emisji.
- Jesteśmy gotowi do prowadzenia emisji od strony technologicznej i administracyjnej, brakuje nam tylko licencji. Rynek crowdfundingu potrzebuje konkurencyjności i kolejnych platform w grze. Dostrzegamy poprawę na rynkach finansowych i wzrost obrotów na giełdach – ten trend powinien lada moment uwidocznić się także w crowdfundingu. W Polsce jednak sektor ten najpierw musi dostać szansę na reaktywację. Na razie zamarł – twierdzi Michał Stanek.
Pustkę na rynku okazją dla zagranicznych platform
Szef Crowdwaya nie spodziewa się, że w najbliższym czasie w kraju możliwe będzie pozyskanie 5 mln EUR z emisji crowdfundingowej – brakuje spółek, które już dziś mogłyby aż tak rozpalić wyobraźnię inwestorów indywidualnych. Bardziej realny pułap to 2,5 mln EUR.
- Pamiętajmy natomiast, że rynek nie lubi próżni. Brak licencji dla kolejnych polskich podmiotów może zachęcić do wejścia do kraju zagraniczne platformy crowdfundingowe, które – zgodnie z prawem – będą mogły prowadzić działalność w oparciu o licencje pozyskane w innych europejskich krajach. Zagraniczna konkurencja jest wskazana, ale przy zachowaniu równowagi w stosunku do lokalnych platform – dodaje Michał Stanek.
