Cudów i tak nie będzie

BMK
opublikowano: 04-08-2006, 00:00

Rynek dobrze odebrałby powrót Zyty Gilowskiej do rządu. Ekonomiści nie spodziewają się jednak zmiany polityki gospodarczej.

Niewykluczone, że proces lustracyjny Zyty Gilowskiej zakończy się szybciej niż się spodziewano, a była wicepremier i minister finansów wróci do rządu. „Życie Warszawy” doniosło wczoraj, że taką propozycję podtrzymuje premier Jarosław Kaczyński. Ekonomiści uważają, że powrót Zyty Gilowskiej nie spowodowałby zmiany polityki gospodarczej rządu.

— Jedyną zmianą byłoby to, że jej pozycja byłaby silniejsza niż ta, jaką ma dziś Stanisław Kluza — uważa Bartosz Pawłowski, ekonomista ING.

Według Piotra Kalisza, ekonomisty Banku Handlowego, byłaby to dobra informacja dla rynków finansowych.

— Ma silny charakter, jest wytrawnym politykiem i lepszym partnerem do rozmów z wicepremierami Giertychem i Lepperem. Gdy była w rządzie, postrzegano ją jako gwaranta rozsądku w finansach publicznych — przekonuje Piotr Kalisz.

Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH, zauważa, że wiele będzie zależało od tego, czy Zyta Gilowska wróci na skutek porażki obecnego ministra finansów z żądnymi zwiększania wydatków partnerami koalicyjnymi PiS.

— Jeśli przekazanie pałeczki będzie pokojowe, wpłynie to pozytywnie na rynki, dla których silny minister finansów na pozycji wicepremiera jest zawsze dobrym sygnałem — uważa ekonomista BPH.

Na lepszą pozycję polityczną Zyty Gilowskiej — względem Stanisława Kluzy — zwraca też uwagę Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

— Miałaby większą siłę przebicia. Jednak polityka gospodarcza by się nie zmieniła. Zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Stanisław Kluza wielokrotnie podkreślali, że polityka rządu będzie kontynuacją tej, jaką prowadziła ekipa Kazimierza Marcinkiewicza — dodaje Jacek Wiśniewski.

A to oznacza, że na zdecydowane działania reformatorskie w dziedzinie finansów publicznych przyjdzie nam poczekać. Niezależnie od tego, czy Zyta Gilowska zdecyduje się do polityki wrócić czy nie.

— Dostosowała się do programu PiS i nie jest już tak liberalna jak kilka lat temu. Dlatego np. o strefie euro możemy na razie zapomnieć. Choć jej powrót do rządu byłby zaporą przed rozdawniczymi zakusami LPR i Samoobrony. Obawiam się, że Stanisławowi Kluzie nie udałoby się ich powstrzymać — uważa Marek Nienałtowski, główny analityk Secus Asset Management.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu