Na pół godziny przed zakończeniem wtorkowej sesji WIG20 rósł jeszcze o ponad 1 proc. Niestety tuż przed końcem notowań na parkiecie doszło do dziwnych ruchów. Duże zlecenia sprzedaży akcji PGNiG (na końcowej dogrywce znacząco zwiększyły się obroty na spółce), TP, a zwłaszcza Pekao sprowadziły kursy tych spółek pod kreskę. Cena akcji banku, który waży w indeksie blue chipów aż 12,5 proc. zjechała z 86 zł do 83,5 zł (jego kurs spadł ostatecznie o 3 proc.). WIG20 zakończył dzień i ostatnią sesję pierwszego kwartału na 0,4-procentowym minusie.
Co na to analitycy? - Wygląda to niestety na typowe działanie dużych inwestorów na zamknięciu sesji. Kojarzy mi się to używając slangu ze środowiska piłkarskiego z tzw. "ustawką" – komentuje w TVN CNBC Paweł Bogusz, dyrektor zarządzający firmy doradczej 4DF. - W dłuższej perspektywie takie działania nie mają jednak większego znaczenia – dodał.
W podobnym tonie wypowiada się Tomasz Czarnecki, analityk CDM Pekao SA.
„
Mamy ustawianie końcówki kwartału. Niektórym zależy na takim zamknięciu i
pozbywają się akcji wybranych spółek” - skomentował Czarnecki.
Pod koniec sesji ożywiło się również na rynku kontraktów terminowych na WIG20. Kurs czerwcowej serii też się obniżył, ale mniej, niż instrumentu bazowego. Dzięki temu zrobiła się dawno niewidziana dodatnia baza. Wartość indeksu WIG20 jest niższa o 7 pkt od kursu kontraktu. Warto też zauważyć, że gwałtownie wzrosła Liczba Otwartych Pozycji (tzw. LOP). Przed sesją LOP na czerwcowej serii kontraktów na WIG20 nie przekraczał 70 tys. Na koniec sesji otwartych pozycji było aż 75,5 tys. Czy to coś oznacza? Niektórzy inwestorzy zastanawiają się na forach, czy ktoś celowo nie zaniżył indeksu, aby bez problemów obkupić sie w kontrakty. Ale to zapewne tylko domysły.
Być może wtorkowa zabawę urządził sobie inwestor zagraniczny. Wskazuje na to
niemniej dziwne zachowanie indeksu giełdy w Budapeszcie. Tamtejszy BUX zjechał w
ostatnich minutach handlu o ... 1,5 pkt proc. Przypadek? Raczej
nie.