System kopii zapasowych można kupić już za 4 tys. zł od jednego serwera. Albo za kilkadziesiąt tysięcy. Trzeba uważać, by nie przepłacić.
System do tworzenia kopii zapasowej to wydatek, na którym nie należy oszczędzać. Zabezpieczenie firmy przed stratą danych w sytuacji, kiedy coraz częściej decydują one o kondycji przedsiębiorstwa, to inwestycja konieczna. A zdarza się, że przedsiębiorcy płacą nie za mało, ale za dużo.
— Zdaniem firmy analitycznej Gartner, wiele przedsiębiorstw ponosi nadmierne wydatki na działania informatyczne związane z realizacją wymogów prawnych, ponieważ nie potrafi jednoznacznie określić zakresu niezbędnych informacji. Nie ma wątpliwości, że archiwizowanie wszystkich danych zaspokoi wymagania nawet najsurowszych przepisów, ale takie rozwiązanie jest nieopłacalne z punktu widzenia finansowego i operacyjnego — przyznaje Jacek Browarski z Hitachi Data Systems.
Co kupić i za ile?
Dostawcy urządzeń zajmujący się tym segmentem rynku IT oferują wiele różnorodych rozwiązań.
— Najprostszy system kopii zapasowej zamyka się w koszcie zakupu jednego lub kilku napędów taśmowych z odpowiednią ilością taśm, czyli od 4 tys. zł na serwer. Wykorzystując standardowe narzędzia kopii zapasowej, dostępne z każdym systemem operacyjnym czy oprogramowaniem finansowo-księgowym, powinniśmy być w stanie zabezpieczyć się przed utratą danych. Jednak jeśli chcemy skorzystać z automatycznego i bezobsługowego systemu — koszty wzrosną. Automatyczny magazyn na 10 taśm po 72 GB, 20 tasiemek i oprogramowanie to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Wraz ze wzrostem pojemności taśm cena będzie wyższa — zauważa Jacek Zalisz, inżynier systemowy firmy Lumena.
Pierwszą rzeczą, w którą muszą zainwestować użytkownicy chcący utworzyć system archiwizacji, są nośniki pamięci.
— Od lat najpopularniejszym sposobem zapisu kopii zapasowej jest taśma magnetyczna używana w różnego rodzaju napędach — od popularnego i stosunkowo taniego standardu DDS, zapewniającego do 72 GB, przez DLT i jego następcę SDLT — do 600 GB, aż do najnowszej technologii LTO o pojemności do 800 GB — mówi Jacek Zalisz.
Kolejny zakup to sprzęt i oprogramowanie, które pozwolą na zapisywanie danych.
— W zależności od stopnia skomplikowania infrastruktury małe i średnie firmy stosują pojedyncze napędy w serwerach albo centralną kopię, w której tzw. autoloadery, czyli nieduże zasobniki na kilka taśm, automatycznie są ładowane do napędu taśmowego. Dostępne są też większe urządzenia — tzw. biblioteki taśmowe. Wraz z odpowiednim oprogramowaniem — takim jak Symantec BackupExec, HP Dataprotector — pozwalają centralnie zarzą- dzać wszystkimi kopiami bezpieczeństwa, przesyłając dane z poszczególnych systemów przez szybką sieć do jednego napędu taśmowego — opowiada Jacek Zalisz.
Dobrać do potrzeb
Rzecz w tym, aby kupić sprzęt odpowiedni do firmy. Wziąć trzeba przy tym obecne i prognozowane przyszłe potrzeby przedsiębiorstwa tak, by nie okazało się konieczne rozbudowanie systemu dzień po jego zbudowaniu.
— Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z małym czy dużym przedsiębiorstwem, kroki jakie należy podjąć przy wyborze rozwiązań archiwizacyjnych, są takie same. Najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: Ile danych należy przechowywać? Czy powinny to być wszystkie dane elektroniczne i dokumenty tekstowe, czy tylko te, które mają znaczący wpływ na działalność przedsiębiorstwa oraz jego klientów i partnerów? W jaki sposób odróżnić istotne dane od nieistotnych? Jak optymalnie przechowywać dane, skoro niektóre pliki wymagają częstego dostępu, a inne prawdo- podobnie będą odtwarzane wyłącznie w przypadku kontroli? — wylicza Jacek Browarski.
Zbytnie obciążenia systemu kopii zapasowych czy też niedostosowanie go do potrzeb firmy może przynieść nieprzyjemne konsekwencje. Dlatego przemyślana i dobrze przeprowadzona inwestycja w system kopii zapasowych to nie tylko oszczędności dla firmy, ale również gwarancja bezpieczeństwa danych. A oto przecież chodzi.
