Czarne konie polskich gier

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-05-27 00:00

W cieniu rodzimych gigantów Ganymede i Artifex Mundi podbijają świat w zyskownych niszach i myślą o giełdzie

Polskie gry to nie tylko CD Projekt i światowy hit „Wiedźmin 3”. To także kilkadziesiąt mniejszych firm, które walczą o sukces na globalnym rynku — skutecznie, choć nie tak spektakularnie, bo działają w niszach. Krakowską Ganymede i zabrzańską Artifex Mundi łączą przynależność do światowej czołówki, zyski i… niechęć do medialnego rozgłosu.

Gdy „Wiedzmin” swieci triumfy w swietle reflektorow, w zaciszu studiow Artifex Mundi i Ganymede powstaja gry, dzieki ktorym gospodynie domowe z całego swiata moga poczuc smak przygody, a bywalcy portali społecznosciowych — dreszczyk hazardowych emocji bez uszczuplania portfela
ARC

Dreszczyk bez pieniędzy

Choć Ganymede robi gry od 2001 r., to zrobiło się o niej głośniej dopiero dwa miesiące temu, kiedy zainwestował w nią fundusz MCI. Marek Wylon, założyciel i właściciel spółki, tłumaczy, że zdecydował się wpuścić inwestora finansowego, bo zamierza skokowo przyśpieszyć rozwój firmy. — Naszym celem jest przejście od modelu organicznego do akwizycyjnego — mówi Marek Wylon.

Krakowska firma działa na specyficznym rynku social casino. Za tą nazwą kryją się gry karciane (np. poker) czy zręcznościowe. Z hazardem łączy je tylko dreszczyk emocji, bo gracze nie grają o pieniądze, lecz dla czystej przyjemności. Do tej pory deweloper wypuścił na rynek ponad 100 tytułów, które są dostępne online na polskich i zagranicznych portalach oraz na platformach mobilnych.

Największe światowe firmy, które działają w tym segmencie, rosną dzięki pozyskiwaniu graczy poprzez agresywny marketing — umieszczanie reklam wszędzie, gdzie się da, tzw. preinstalowanie gier na nowych smartfonach, zanim urządzenia trafią do klientów, promowanie innych produktów przy okazji sprzedaży jednego. Ganymede zamierza iść w ich ślady, a to wymaga stałych, wysokich nakładów.

— Pieniądze od funduszu zamierzamy przeznaczyć właśnie na marketing i akwizycję graczy. Możemy finansować samodzielnie produkcję gier i wzrost organiczny, jednak do ekspansji na rynku amerykańskim i zachodnioeuropejskim potrzebujemy dużego bufora finansowego, który pozwoli nam szybko się rozwijać — mówi Marek Wylon.

Oparcie biznesu na akwizycji graczy umożliwi znaczący wzrost przychodów, które obecnie wynoszą kilkadziesiąt milionów złotych. Dlatego Ganymede zwiększa zatrudnienie. Obecnie w firmie pracuje 80 osób. Do końca roku ma ich być nawet 130. Ganymede, która działa obecnie jak firma rodzinna, inwestor finansowy jest potrzebny także po to, by wprowadzić w spółce profesjonalne zarządzanie i dostosować ją do oczekiwań rynków finansowych. To konieczne, by w przyszłości mogła wejść na giełdę.

— Może to nastąpić, gdy firma znacząco zwiększy wycenę — mówi Marek Wylon. Gdy wchodził do niej MCI, była wyceniana na 65 mln zł.

Nowoczesne harlequiny

Na giełdę może trafić również Artifex Mundi. Od czterech lat mniejszościowym udziałowcem spółki jest fundusz z grupy Warsaw Equity, a oferta publiczna to jeden ze sposobów wychodzenia z inwestycji.

— Nie wykluczamy takiego rozwiązania. Na razie jednak nie potrzebujemy dodatkowych pieniędzy na rozwój — zastrzega Kamil Urbanek, wiceprezes i jeden z właścicieli Artifex Mundi. Firmę założyło dziewięciu programistów ze studiów doktoranckich na Politechnice Śląskiej.

Zdecydowali się porzucić kariery naukowe na rzecz tworzenia gier. Wkrótce stali się właścicielami błyskawicznie rozwijającego się studia, jednym z największych na świecie w segmencie casualowych gier przygodowych. Spółka zatrudnia 130 osób, a po jej produkty sięga codziennie 60-80 tys. graczy z całego świata.

— To specyficzny gatunek gier. Charakteryzują się tym, że w nie można przegrać, nie ma presji czasu, a jeśli jakieś zadanie jest zbyt trudne, można je pominąć. Gry przygodowe mają wierną klientelę — głównie kobiety — które traktują ich zakup tak jak cotygodniowe wyjście do kina — mówi Kamil Urbanek.

Dlatego firma nie bazuje na jednym dużym tytule, ale wypuszcza ich na rynek kilkanaście rocznie. W planach ma jeszcze podkręcenie tempa produkcji. — Chcielibyśmy, by co dwa tygodnie na rynek trafiała jedna nasza gra, co oznacza produkcję około 25 tytułów w skali roku — mówi Kamil Urbanek. Bardzo dobra kondycja finansowa pozwala spółce prowadzić kilka projektów równocześnie. Równie ważny jest jednak ekosystem, który dla siebie zbudowała. Kilka lat temu Artifex Mundi podjęła dwie kluczowe decyzje: zainwestowała we własny silnik gier, a następnie rozpoczęła działalność jako wydawca. — Obniżyło to koszty produkcji i dało niesamowity impuls rozwojowy. Nasze narzędzie to najlepsza światowa technologia w tym segmencie — mówi Kamil Urbanek. To umożliwia Artifex Mundi zlecanie produkcji gier mniejszym firmom na podstawie technologii. Dzięki temu firmujący je wydawca może szybko zwiększać udział w rynku przygodówek. © Ⓟ

Gigant w tarapatach

Rynek gier alternatywnych, na którym działają Ganymede i Artifex Mundi, jest bardzo konkurencyjny. Najmniejszy błąd może drogo kosztować. Świadczą o tym losy firmy Zynga, która przez lata była dostawcą gier na Facebooka. Jej dominacja skończyła się dwa lata temu, ale nadal w FarmVille i Zynga Poker gra 100 mln użytkowników portalu społecznościowego. Mimo to Zynga jest w dołku. Ubiegły rok zamknęła 226 mln USD straty i spadkiem przychodów o 21 proc., do 690 mln USD. Gigant przeprowadza bolesną restrukturyzację, która ma mu dać 100 mln USD oszczędności. Pracę ma stracić ponad 360 osób, czyli co piąty pracownik. Firma skoncentruje się na pięciu gatunkach gier i postawi na rozwój na platformach mobilnych. W ocenie ekspertów, gigant wpadł w kłopoty na własne życzenie. Przespał narodziny błyskawicznie rosnącego rynku gier na smartfony i tablety, za bardzo skoncentrowany na Facebooku i nie nadążył za zmieniającymi się gustami graczy.

OKIEM EKSPERTA

Miejsce tuż za podium

MARIUSZ KLAMRA

prezes Gryonline.pl

Pod względem zatrudnienia, które jest najlepszym wskaźnikiem do porównywania firm z branży gier, Artifex Mundi i Ganymede plasują się tuż za CD Projektem, CI Games i Techlandem. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Ganymede działa w szybko rosnącym segmencie gier free-to-play, a Artifex Mundi od lat operuje we własnej niszy, w której jest jednym z głównych dostawców. Obie firmy sprzedają gry na całym świecie. CD Projekt czy Techland, działające w tradycyjnym sektorze gier, żeby działać globalnie, muszą posiłkować się zewnętrznymi dystrybutorami, którzy zapewnią im marketing i logistykę w różnych częściach świata.