Festiwal Hel Riders: Porsche, surfing i ludzie z pasją

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2026-07-10 12:23

Kilka lat temu trudno byłoby uwierzyć, że na końcu Półwyspu Helskiego będzie organizowane wydarzenie wymieniane jednym tchem obok takich światowych spotkań jak Luftgekühlt, Rennsport Reunion czy Icons of Porsche. A jednak Hel Riders z każdą edycją udowadnia, że do stworzenia wyjątkowego festiwalu nie potrzeba ogromnych hal wystawowych, spektakularnych premier nowych modeli ani wielkich marketingowych obietnic. Potrzeba ludzi.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Od pierwszej edycji w 2022 r. Hel Riders konsekwentnie buduje własną tożsamość. To wydarzenie wymykające się prostym kategoriom. Nie jest klasycznym zlotem motoryzacyjnym, choć samochody odgrywają w nim ważną rolę. Nie jest festiwalem muzycznym, mimo że muzyka tworzy jego atmosferę. Nie jest też imprezą surfingową, chociaż rytm weekendu wyznacza morze, plaża i kultura Wybrzeża. To połączenie kilku światów, które w większości przypadków trudno byłoby ze sobą zestawić, a jednak tutaj tworzą zaskakująco spójną całość. W Hel Riders nigdy nie chodziło wyłącznie o samochody. Auta są jedynie początkiem rozmowy.

Coś więcej niż zlot Porsche

Właściciel klasycznego Porsche 356 może tu spotkać kierowcę współczesnego GT3, kolekcjoner wyjątkowych egzemplarzy porozmawiać z kimś, kto dopiero marzy o swoim pierwszym Porsche, a osoba niezwiązana z marką przez kilka godzin odkrywać nieznany wcześniej świat motoryzacji. Nikt nie zaczyna rozmowy od pytania o cenę samochodu czy liczbę koni mechanicznych. Znacznie częściej pojawiają się historie o podróżach, ulubionych drogach, pierwszych motoryzacyjnych wspomnieniach i planach na kolejne wyprawy. To sprawia, że Hel Riders jest czymś więcej niż tylko kolejnym wydarzeniem dla fanów samochodów. To miejsce spotkania ludzi, którzy podobnie patrzą na motoryzację.

Tak od lat działa społeczność Porsche na całym świecie. Marka ze Stuttgartu zbudowała wokół swoich aut kulturę, której nie da się stworzyć wyłącznie za pomocą marketingu. Samochód jest ważny, ale prawdziwa wartość pojawia się dopiero, gdy wokół niego powstają relacje. W Icons of Porsche spotykają się tysiące entuzjastów marki. Luftgekühlt stało się jednym z najbardziej prestiżowych wydarzeń dla miłośników klasycznych Porsche, a Rennsport Reunion gromadzi samochody wyścigowe, kierowców i kolekcjonerów, którzy tworzyli historię marki. Te wydarzenia łączy jedna idea. Najważniejsze nie są samochody stojące w centrum placu. Najważniejsi są ludzie, którzy wokół nich tworzą społeczność. Hel Riders doskonale wpisuje się w tę filozofię.

Porsche 550 Spyder i 130 wyjątkowych aut

Tegoroczna edycja była największa w historii festiwalu. Na Półwysep Helski przyjechało ponad 130 wyjątkowych samochodów, a lista obecnych tam modeli spokojnie mogłaby się stać częścią ekspozycji jednego z europejskich muzeów motoryzacji. Pojawiły się m.in. Porsche Carrera GT, Porsche 964 RS, 964 Turbo 3.6, RUF SCR oraz wyjątkowe egzemplarze modeli 356. W specjalnej strefie Raceborn można było zobaczyć komplet generacji Porsche 911 GT3 pokazujący ewolucję jednej z najbardziej cenionych odmian sportowego modelu.

Największą uwagę przyciągał jednak samochód szczególny nawet w świecie Porsche: sprowadzone bezpośrednio z Porsche Museum Porsche 550 Spyder z 1954 r. To pierwszy seryjny samochód wyścigowy w historii marki. W 1954 r. właśnie ten model odniósł zwycięstwo w swojej klasie w legendarnym wyścigu Carrera Panamericana, pięciodniowej próbie liczącej ponad 3 tys. km. Ten sukces sprawił, że nazwa Carrera na stałe weszła do języka Porsche. 550 Spyder był konstrukcją niezwykłą jak na swoje czasy. Czterocylindrowy silnik bokser o pojemności 1498 cm sześc. rozwijał 110 KM, a samochód ważył zaledwie 550 kg. Dzięki lekkiej konstrukcji, niezależnemu zawieszeniu i świetnemu prowadzeniu stał się symbolem sportowego ducha Porsche.

Ale nawet tak wyjątkowa maszyna nie była największą atrakcją weekendu. Siłą Hel Riders jest bowiem to, że samochody nie są eksponatami odizolowanymi od życia. One nadal uczestniczą w historii swoich właścicieli. Dlatego obok klasycznych modeli można było zobaczyć auta stworzone z ogromną dawką indywidualności. Porsche 928 Surfari Tadeusza Elwarta, 911T hotrod Mateusza Klawitera czy 997 C4S „Mewa” Macieja Wajde inspirowane legendarnym malowaniem 917/20 „Pink Pig” pokazują, że Porsche może być nie tylko obiektem kolekcjonerskim, lecz także formą osobistej ekspresji.

Tak samo wyjątkowy był projekt „Ghost of Shinjuku” Pawła Kalinowskiego zbudowany na bazie Porsche 356 czy Porsche Cayenne Electric z konsolą DJ-a zamontowaną w bagażniku. To właśnie takie historie budują charakter festiwalu.

Surfing, muzyka i motoryzacja

Hel Riders wyróżnia się również dlatego, że motoryzacja nie jest tu zamknięta w jednym świecie. W sobotni wieczór uczestnicy spotkali się podczas wspólnego paddle-outu surferów na Bałtyku. Kilkadziesiąt osób wypłynęło razem przed zachodem słońca, tworząc jeden z najbardziej symbolicznych momentów całego wydarzenia. Obok samochodów pojawiła się kultura skateboardowa. Na specjalnie przygotowanej rampie na plaży odbył się Hel Riders Skate Contest, który zgromadził najlepszych zawodników i publiczność obserwującą najbardziej efektowne triki. Była również muzyka. Wieczornym punktem programu był koncert duetu Smolik i Kev Fox, podczas którego gościnnie wystąpił zespół Bokka. W powietrzu pojawili się także sportowcy wykonujący pokazy wingsuit, a całość zakończyła niedzielna trasa Kaszëbë Surfari prowadząca przez malownicze drogi Kaszub. Ponad 150-kilometrowa przejażdżka połączyła właścicieli klasycznych samochodów i młodszych modeli określanych jako przyszłe klasyki.

W świecie, w którym coraz więcej wydarzeń motoryzacyjnych przypomina perfekcyjnie zaplanowane prezentacje marek, Hel Riders zachowuje coś coraz rzadszego. Autentyczność. Nie próbuje być największe. Nie chce konkurować rozmachem z największymi imprezami świata. Jego siłą jest atmosfera. To miejsce, gdzie kolekcjoner wyjątkowego Porsche może porozmawiać z surferem wracającym z porannej sesji na wodzie. Gdzie fotograf szuka idealnego kadru, a rodzina spędzająca wakacje nad Bałtykiem przypadkiem odkrywa świat klasycznej motoryzacji. Bez opłat za wejście, bez konieczności bycia znawcą tematu. Każdy przyjeżdża tutaj z innego powodu. Ale wszyscy zostają dla tego samego. Dla ludzi.

Dlaczego Hel Riders przyciąga tysiące fanów motoryzacji nad Bałtyk?

Motoryzacja przechodzi dziś ogromną zmianę. Elektryfikacja, cyfryzacja i nowe technologie zmieniają sposób, w jaki patrzymy na samochody. Tym większą wartość mają miejsca, w których można jeszcze poczuć emocje związane z prowadzeniem, usłyszeć dźwięk silnika bokser i porozmawiać z osobami, dla których samochód jest częścią życia, a nie tylko środkiem transportu.

Hel Riders przypomina, że motoryzacja nigdy nie była wyłącznie technologią. To kultura. To wspomnienia. To społeczność.

Dlatego Hel Riders nie opowiada historii o samochodach. Opowiada historię ludzi, którzy dzięki nim spotykają się każdego roku nad Bałtykiem. Z tego powodu wydarzenie na końcu Półwyspu Helskiego z małego spotkania pasjonatów stało się jednym z najbardziej charakterystycznych motoryzacyjnych festiwali w Polsce.