Oferta tanich linii pasażerskich niekoniecznie musi mieć wpływ na rynek przewoźników czarterowych. W ich działalności niewiele się zmieni.
Połączenia low cost powołują najczęściej duże regularne linie lotnicze, które dysponują dużymi samolotami. Proponują tani przelot, ponieważ rezygnują z kateringu i handlingu. Podróżni muszą za to zapłacić wysokie ceny za posiłki w samolocie, a wychodząc z niego idą na piechotę z bagażami przez lotnisko do stanowiska odpraw.
— Przewoźnicy low cost poszukują też tanich lotnisk. Istnieją takie, których gminy nawet dopłacają firmie lotniczej, aby tam lądowała. Zyskiem dla gminy jest wzrost liczby turystów w miejscowości. Pojawienie się tanich przewoźników na rynek czarterów będzie miało wpływ raczej niewielki. Z oferty low cost korzystać będą przede wszystkim ludzie młodzi, chcący podróżować po świecie. Oni mogą pozwolić sobie na niewygodę i nieterminowe loty. Czartery obsługują rynek pasażerów biznesowych, którzy o danej godzinie muszą być w konkretnym miejscu — uważa Tadeusz Wiącek z GB AeroCharter.
Jego zdaniem, przewagą regularnych linii nad przewoźnikami low cost jest regularna siatka połączeń, z której wielu podróżujących również nie zrezygnuje.