Czas na kolejne cięcie stóp

Konrad Soszyński
27-01-2003, 00:00

Ubiegły tydzień powinien rozwiać wszelkie wątpliwości, jak postąpi Rada Polityki Pieniężnej na swoim spotkaniu. RPP, która już od pewnego czasu zapowiadała, że w swoich decyzjach będzie brała pod uwagę zmiany w sferze realnej, ma silny argument za redukcją stóp w postaci dynamiki produkcji przemysłowej. W grudniu produkcja wzrosła jedynie o 5,1 proc. licząc rok do roku (skorygowana różnicą w liczbie dni roboczych spadła o 0,1 proc. rok do roku).

Tym samym stało się jasne, że „kosmiczne” wyniki produkcji przemysłowej w listopadzie to wynik błędnego oszacowania przez przedsiębiorstwa popytu na ich produkty. Prawdopodobnie doprowadziło to do zmniejszenia dynamiki produkcji sprzedanej przemysłu w grudniu. Potwierdzeniem dla tej teorii jest wynik grudniowych i styczniowych badań koniunktury w przetwórstwie przemysłowym, gdzie przedsiębiorstwa tego sektora informowały o ograniczeniu bieżącej produkcji i zamówień oraz o wzroście zapasów. Dane te stanowią dostateczny argument dla RPP, by obniżyła stopy o 25 pkt. Uważam jednak, że gorsze niż oczekiwano wyniki produkcji przemysłowej w grudniu nie powinny być powodem do paniki. Po analizie dynamiki produkcji w całym ostatnim kwartale ubiegłego roku (wzrost o 3,8 proc. r/r) widać, że utrzymywała się ona w tym okresie na przyzwoitym, choć nie oszałamiającym poziomie.

Przyzwoity poziom produkcji to jednak efekt rosnącego popytu zagranicznego, a nie krajowej konsumpcji. To sugeruje wciąż słaby postęp w sprzedaży detalicznej, której wzrost w grudniu wyniósł 4,1 proc. r/r, podczas gdy jej dynamika w poprzednich miesiącach czwartego kwartału wynosiła odpowiednio 5,1 proc. i 5,9 proc. Nie należy oczekiwać, by tendencja spadku dynamiki sprzedaży detalicznej została odwrócona w pierwszym kwartale tego roku. Za takim scenariuszem przemawia oczekiwany wzrost bezrobocia oraz dość niski poziom Wskaźnika Optymizmu Konsumentów (Ipsos-Demoskop). Ostatni z wymienionych czynników był co prawda wyższy w styczniu w relacji do grudnia o 3 punkty, po spadku między grudniem a styczniem o 6 punktów, wzrost ten jednak w nieznacznej części wynikał ze zmian skłonności do zakupów. W styczniu wartość tego wskaźnika wyniosła 86 punktów, podczas gdy w grudniu wynosiła 85 punktów. Większy wpływ na wartość WOK miała 5-punktowa poprawa ocen klimatu gospodarczego. To zaś dość jednoznacznie wskazuje, że na boom konsumpcyjny trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Przy takim układzie danych nawet dobre wyniki sfery realnej nie mogłyby być przeszkodą dla łagodzenia polityki monetarnej. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę spadkowy trend wszystkich miar inflacji bazowej. A jeszcze przed kilkoma miesiącami przedstawiciele RPP komentowali, że spadek inflacji to prawie wyłącznie zasługa niskich cen żywności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Soszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czas na kolejne cięcie stóp