Uwaga większości inwestorów skupia się na Stanach Zjednoczonych, gdzie indeks S&P500 nieznacznie osunął się ze szczytu na poziomie 3220 pkt.

Marazm zaczyna być także widoczny na rynku krajowym, i to zarówno na rynku walutowym,jak i akcji. Ponownie możemy być więc świadkami ograniczenia aktywności inwestorów w okresie wakacji. Za scenariuszem tym przemawia również to, co dzieje się na świecie. Dynamiczne odbicie po krachu zanotowanym w marcu doprowadziło już do odrobienia większości strat. Wyceny są blisko tych z początku roku, mimo że dane makroekonomiczne nie dają podstaw do aż takiego optymizmu. Wiara w odbicie gospodarki w kształcie litery V zaczyna przygasać pomimo podjęcia szeroko zakrajonych działań pomocowych przez instytucje centralne. Dodatkowo na horyzoncie majaczy druga fala zachorowań na COVID-19, o czym świadczą dane np. ze Stanów Zjednoczonych.
W kraju natomiast większych emocji nie dostarczyła pierwsza tura wyborów prezydenckich. Ryzyko polityczne wydaje się ograniczone, a większość inwestorów zagranicznych zakłada najpewniej utrzymanie status quo. W tej sytuacji złoty wydaje się bardziej zależny od czynników globalnych i notowań EUR/USD, przy czym warto zaznaczyć, że obecnie koszyk walut regionu nie znajduje się w centrum zainteresowania globalnego kapitału.