Lepszy obraz rynku, lepsza podstawa analiz — tak rewolucyjne zmiany w indeksach zachwala prezes giełdy.
Od 19 marca Giełda Papierów Wartościowych (GPW) rozpocznie publikowanie nowej wersji indeksów rynkowych.
— Robimy porządki. Zmiany idą w tym kierunku, aby lepiej opisywać stan rynku, co jest podstawą do wszelkiego rodzaju analiz — mówi Ludwik Sobolewski, prezes GPW.
Zmiany ominą WIG20, czyli indeks 20 największych firm giełdowych. Jednak zaraz po nim 40 kolejnych firm z rankingu zostanie zakwalifikowanych do indeksu mWIG40, który zastąpi dotychczasowy MIDWIG.
— Nowy wskaźnik spółek średniej wielkości będzie dawał lepszy obraz, bo zawsze znajdzie się w nim 40 podmiotów, do tej pory ta liczba była płynna. Informacja będzie więc bardziej konkretna — tłumaczy Ludwik Sobolewski.
Dla następnych 80 firm w rankingu powstanie natomiast indeks sWIG80 — w miejsce wskaźnika WIRR.
— To nie będą zawsze małe spółki, ale takie, które nie zmieszczą się do dwóch poprzednich indeksów — dodaje prezes GPW.
Drobnej modyfikacji ulegnie także najszerszy wskaźnik rynkowy — WIG. Dostęp do niego był dotąd swobodny. Teraz będzie obowiązywał jeden warunek. Płynność, czyli tzw. free float, musi wynosić ponad 1 mln EUR i obejmować więcej niż 10 proc. kapitału spółki. Dlatego do WIG nie wejdą wszystkie notowane firmy. W obecnych warunkach znalazłoby się w nim około 250 spółek.
Podstawą kwalifikacji do nowych indeksów będzie teraz jeden ranking, bazujący m.in. na płynności obrotu i wartości akcji pozostających w wolnym obrocie.
Marcowe modyfikacje indeksów są elementem wieloletniej strategii GPW.
— Naszym celem jest przeobrażenie pod koniec 2008 r. WIG20 w WIG25 albo w WIG30 — mówi prezes GPW.
To oznacza, że wskaźnik blue chips będzie obejmował coraz większą liczbę spółek, a kolejne wskaźniki po prostu przesuwałyby się w dół rankingu.
Giełda chce też zmienić pozaindeksowy podział notowanych papierów. Zamiast istniejących obecnie rynków: podstawowego i równoległego powstaną trzy segmenty firm: o wielkiej, średniej i małej kapitalizacji.
— Obecne kryteria podziału jako zbyt formalne są mniej istotne dla inwestorów — twierdzi prezes giełdy.