Czas na znaczki z Chin

ONO, SOUTH CHINA MORNING POST
opublikowano: 18-01-2012, 00:00

OSZCZĘDNOŚCI

Wszyscy szukają bezpiecznych inwestycji. Może znaczki? W Hongkongu przebywa właśnie David Feldman, guru filatelistów-inwestorów. I rozwiewa złudzenia. — Te z Hongkongu będą tracić na wartości. To zresztą nic nowego od czasu powrotu Hongkongu do chińskiej macierzy. Popyt spada i przenosi się na znaczki z Chin Ludowych — mówi założyciel znanego filatelistycznego domu aukcyjnego.

Mimo to otworzył oddział w Hongkongu, który tradycyjnie stanowi centrum filatelistyczne dla całej Azji. Coraz więcej Chińczyków widzi znaczki jako inwestycję. W listopadzie Feldman sprzedał nawet eksponat z okresu dynastii Qing za 3,1 mln lokalnych dolarów (blisko 1,4 mln zł). Ostrzega jednak, że wartość znaczków, które obecnie kupują kolekcjonerzy-inwestorzy, w przyszłości może się znacznie wahać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ONO, SOUTH CHINA MORNING POST

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czas na znaczki z Chin