Czas przygotować portfele na trudny 2012 r.

Jagoda Fryc
15-12-2011, 00:00

W Polsce czeka nas spowolnienie gospodarcze. To pewne. Reszta zależy od decyzji politycznych — uważają eksperci

Zbliża się koniec roku. To dobry czas na porządki w portfelach inwestycyjnych. Dotyczy to także posiadaczy jednostek funduszy inwestycyjnych. Towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) zaczynają publikować już prognozy na przyszły rok. Zapytaliśmy ekonomistów i przedstawicieli funduszy, czego można się spodziewać w kolejnych 12 miesiącach.

Wolniej, ale w górę

Eksperci podkreślają, że wpływ na koniunkturę w Polsce będzie miało wiele czynników, głównie niezależnych od nas. Należy brać pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze. Ten bazowy, najbardziej prawdopodobny, zakłada w Polsce spowolnienie gospodarcze.

— Biorąc pod uwagę fundamenty, a także hamowanie gospodarek strefy euro można przypuszczać, że w 2012 roku nastąpi w Polsce spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego do około 3 proc. Można również oczekiwać, że inflacja delikatnie wyhamuje, również do około 3 proc., a bezrobocie pozostanie nadal dwucyfrowe, jednak nie będzie znacząco wzrastać — mówi Marcin Nieplowicz, główny ekonomista Europejskiego Funduszu Leasingowego.

Spadek inflacji do około 3 proc. sprawi, że bardziej opłacalne staną się bezpieczne lokaty, jak depozyty i obligacje. Przy inflacji 4,8 proc., jak w listopadzie, większość lokat bankowych nie przynosi realnych zysków.

Zmienność pozostanie

Eksperci uważają, że pierwsze półrocze 2012 roku będzie charakteryzować się dużą zmiennością, a znaczna poprawa nastrojów nastąpi w II połowie roku.

— Polska gospodarka powinna wtedy zacząć odzyskiwać siły po dwóch kwartałach widocznego spowolnienia. Taka poprawa będzie miała przełożenie na segment mniejszych spółek, które po dłuższej przerwie mogą się stać łakomym kąskiem dla inwestorów — mówi Jarosław Niedzielewski, zarządzający funduszami Investors TFI.

Prognozy dotyczące sytuacji na warszawskim parkiecie już nie są tak jednomyślne. Jarosław Skorulski, prezes Allianz TFI, zakłada, że w czasie dużej zmienności indeks WIG20 poruszałby się w przedziale 2000-2450 pkt. DAX wahałby się w granicach 5000-6400 pkt, a amerykański indeks S&P500 w widełkach 1050-1300 pkt.

— Gdy będziemy zbliżali się do dolnych granic tych przedziałów, na rynkach mogą się uaktywnić banki centralne, by poprawić złe nastroje. Sądzę, że w Europie będą mniejsze, ale częstsze interwencje EBC, zamiast jednego masowego dodruku pieniądza — mówi Jarosław Skorulski, prezes Allianz TFI.

Nieco większym optymistą jest Jarosław Niedzielewski. Jego zdaniem załamanie na rynkach akcji, do którego doszło w tym roku, uwzględniło już gorszy scenariusz dla światowej gospodarki niż ten, który rzeczywiście nastąpi. Dlatego dołki na giełdach, które zostały zanotowane w 2011 roku, nie powinny być przebite w przyszłym roku.

— Ten umiarkowany wariant dla naszej giełdy oznacza uzyskanie jednocyfrowej, ale bliskiej 10 proc., stopy zwrotu głównych warszawskich indeksów, licząc od końca tego roku. WIG20 może wrócić do 2400 punktów — mówi Jarosław Niedzielewski.

Wariant pesymistyczny...

Najmniej prawdopodobny wariant pesymistyczny zakłada rozpad strefy euro i recesję w Polsce. — Prawdopodobieństwo tego scenariusza wynosi 10-15 proc. Zakłada on, że nie będzie zgody w Unii i nie uda się uratować strefy euro. Wówczas prawdopodobnie indeksy spadłyby jeszcze o kilkadziesiąt procent, zanim osiągnęłyby twarde dno notowań — mówi Jarosław Skorulski. Podobnego zdania jest Jarosław Niedzielewski, który uważa, że wariant pesymistyczny oznaczałby zjazd WIG20 mocno poniżej 2000 punktów.

— W taki scenariuszu polski rynek akcji będzie wart na koniec przyszłego roku 10 proc. mniej niż obecnie. W trakcie roku straty mogą być oczywiście większe — mówi Jarosław Niedzielewski.

...i optymistyczny

Najlepszym, jednak coraz mniej prawdopodobnym, jest wariant optymistyczny, który zakłada rozwiązanie kryzysu w strefie euro. — Ten scenariusz po ostatnim szczycie Unii jest coraz mniej prawdopodobny. Zakłada, że energicznie przystępujemy do ratowania zadłużonych gospodarek. EBC zachowuje się podobnie do amerykańskiego Fedu i ogłasza operację masowego drukowania euro. Wtedy możemy zanotować wzrost o 20-30 proc. w ciągu najbliższych kilku miesięcy, ale potem sytuacja mogłaby się jeszcze bardziej skomplikować — uważa Jarosław Skorulski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czas przygotować portfele na trudny 2012 r.